Tajni, fajni czy frajerni? Ileż to mamy do ukrycia

Kiedy czasami napiszę coś osobistego na blogu zawsze znajdzie się „życzliwy” ktoś, kto uzna za stosowne „uprzejmie” mi donieść, jaka to jestem głupia, że tak świat informuję o swoim życiu. Bo przecież jak nie napiszę, to ludzie nie dowiedzą się. Śmieszne! Przecież od czasu wpięcia…

Rozpoznać legendę, czyli kto zna „grobną Dziunię”?

Rozpoznać legendę Miejskim legendom poświęcono już tomy. Sama czytałam o nich już kilka książek. Przed moim nosem leży kolejna, zatytułowana „Znikająca nerka”, której autor Filip Graliński zebrał alfabetycznie najpopularniejsze miejskie legendy i spróbował znaleźć, gdzie każda z nich ma swój początek. Pisał i o tych…

Plotki, stereotypy i Kuba Wojewódzki

Czy wiemy jakich mamy znajomych? Co to są plotki? jakie stereotypy panują w naszym kraju? Zastanawiam się na tym od kilku dni. Dokładnie od momentu, kiedy moja nauczycielka ukraińskiego (o tej nauce jeszcze któregoś dnia napiszę) pokazała mi wpis na blogu pewnej dziennikarki. Wpis zamieszczony…

Rajfurstwo XXI wieku

Jak każdy, kto ma konto internetowe (a ja mam ich nawet kilka) dostaję na swoją skrzynkę reklamy. Większość kasuję bez przeczytania. Wystarczy mi tytuł, a w nim viagra, powiększanie penisa, tapety, wykładziny, ubezpieczenia, pożyczki, tusze i tonery etc. Gorzej, gdy w tytule jest moje imię……

Nadprogramowy gadżet

Jakiś czas temu pisałam o swoich przygodach z neostradą. Podpisałam umowę na przedłużenie neostrady na 20 mb, a tu… klops. Jak się okazuje to opcja dla ludzi mieszkających w nowych blokach a nie w starej kamienicy. Rozpoczęłam więc nieśmiałe próby dowiedzenia się jaką będę miała…

Skazana na neosradę

Nie ukrywam, że zima mnie zrujnowała. Rachunki za gaz mam takie, że strach pisać te kwoty. Metody na podreperowanie budżetu są z reguły dwie. Ciąć koszty lub zwiększyć produkcję. Postanowiłam zastosować obie. Zaczęłam więcej pracować, co spowodowało drastyczne zmniejszenie wolnego czasu właściwie do minimum. Na…

Szczyt szczytów, czyli tupet taki, że szok!

Wydawać, by się mogło, że kiedy już tu na blogu opisałam historię Olka i jego „hihihi” listu, w którym radzi mi w co inwestować ‘moje wielkie miliony’, to sprawa będzie skończona. Otóż nic bardziej mylnego. Gdy odpisałam, że mam kłopoty finansowe i nie mam pieniędzy…