Pacjencie lecz się sam, czyli jak się choruje w pandemii

Dla mnie wszystko zaczęło się 5 października od suchego kaszlu. Tak… kilka razy pokaszlałam, ale przecież zdarza się. Może przeziębienie? Było to dokładnie 10 dni przed rozpoczęciem zajęć na uczelni. Studiuję dziennie. Chcę napisać pracę magisterską, której nie napisałam 25 lat temu… Te studia dzienne…

Ukryta prawda o ogłupianiu społeczeństwa

Czas choroby to dobry moment na zatrzymanie się. Zmogło mnie. Zatrucie pokarmowe albo „rotawirus”. Jednym słowem jakaś koszmarna „jelitówka”. Nieważne zresztą. W każdym razie wylądowałam z potworną temperaturą w łóżku, odwodniona i słaba. Siły nie miałam ani na to by trzymać książkę, tablet, komórkę ani…