A to ci historia, czyli Nino wreszcie opisał swoje życie

Spread the love

Gdy w swoim czasie opisywałam tu historię bezdomnego, nazwanego przeze mnie Nino z Lailonii podskórnie czułam, że to nie będzie finał. I nie był. Bezdomny, którego marzeniem jest, jak się okazało, sława, cały czas wierzy, że znajdzie się na świecie choć jeden bogaty człowiek, który pomoże mu finansowo, by jego los się odmienił. Musi tylko zamieścić w internecie historię swojego życia.

Już wtedy powiedziałam mu, że ja mogę mu dać wędkę, a nie rybę. I tak… półtora roku dawałam tę wędkę. Skoro facet wierzy, że gdy ktoś pozna jego historię, to sypnie groszem – niech sam ją opisze. Ja pomogę mu zrobić stronę internetową. Nie było łatwo namówić go, by to zrobił. Słyszałam setki wymówek, że pisze wolno, że robi błędy itd. Oczywiście wszystkie przeszkody obalałam mówiąc, że nigdzie się nie spieszymy, a błędy można poprawić. Gdy mówił, że nie ma gdzie i na czym pisać, opowiadałam o bibliotekach publicznych, w których może za darmo korzystać z komputera i obiecałam pendrive. Dałam zresztą najlepszy i najwygodniejszy, jaki miałam, bo rozmiarów dowodu osobistego lub karty kredytowej. Bezdomny nie był zadowolony. Twierdził, że jego kolega informatyk mówi, że to nie pendrive. Dałam więc inny – zupełnie nowy, który specjalnie dla niego kupiłam. Prace nad spisaniem życiorysu posuwały się wolno, bo prawie półtora roku. Dziś wreszcie Mój Nino z Lailonii odwiedził mnie w Domu Literatury z napisaną do końca historią swojego życia. Opis zajął mu 75 stron znormalizowanego maszynopisu. Wszystko roiło się od błędów utrudniających zrozumienie. Nie miałam czasu na profesjonalną korektę. Skorzystałam z autokorekty worda, inaczej musiałabym poświęcić tydzień na to. Nie poprawiałam więc stylistyki, gramatyki, a tylko ortografię i to po łebkach. Coś na pewno przeoczyłam. (Co ciekawe w angielskich nazwach facet nie robił błędów. W polskich słowach – straszne. Handel przez „ch”, rzeczy przez „ż” itd.) Wprawdzie sporą część jego wspomnień zajmuje streszczanie filmów pornograficznych z Rocco Siffredi oraz opowieści o tym, jakiej muzyki słuchał, a potem kto mu pomógł, a kto nie, ale po półtora roku napisał. Czy znajdzie w internecie to, czego szuka? Czy znajdzie kogoś, kto po przeczytaniu historii jego życia i tego, jak został bezdomnym zdecyduje się dać mu 10 tysięcy? Sfinansować operację plastyczną? Ocenę zostawiam jego czytelnikom. Chcą Państwo nimi zostać? Zapraszam tutaj. I uprzedzam: lektura jest… ciężka! A ponieważ jest to blog, to choć jest na nim na razie jeden post, pamiętać należy, że na blogach wpisów z czasem przybywa…

About Małgorzata Karolina Piekarska
dziennikarka, pisarka, blogerka.

Print Friendly, PDF & Email

Jestem członkiem

Jestem członkiem

Instagram

  • Narkoman! Ratunku! #kot #dom #herbata #szarlotek #lawenda
  • Znałam scenariusz. A jednak! Wbiło mnie w fotel. #kler #premiera #multikino #zlotetarasy
  • Premiera... #kler #premiera #multikino #zlotetarasy

Follow Me!

Ostatnio na blogu…

Kategorie

Ale to już było

Kalendarz

Wrzesień 2018
P W Ś C P S N
« Sie    
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Od 8 grudnia 2017 gości było...

  • 174
  • 90 662

Stypendysta MKiDN 2017

Na Facebooku

Na Google+

Już w księgarniach

Kliknij na okładkę – przeniesiesz się do księgarni wydawcy.


Syn-dwóch-matek_1000

projekt 4 c
Tropiciele_front
klasa-pani-czajki-wyd-ii-cd
okladka
kurs dziennikarstwa

Copyright © 2018 W świecie absurdów
WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com