Błogosławiony mąż księcia, czyli słówko o słowiańskich językach

Spread the love

Pewna ukraińska dziennikarka przeprowadzała ze mną ostatnio wywiad do jednej z ukraińskich gazet. Okazja jest, bo podpisałam właśnie umowę na wydanie po ukraińsku drugiej części „Klasy pani Czajki”, czyli „LO-terii”. „Klasy” sprzedał się na Ukrainie cały pierwszy nakład i robiony jest dodruk. Dlatego wydawca stwierdził, że zainteresowanie jest na tyle duże, że można publikować część drugą. Przeprowadzony wywiad dostałam do autoryzacji dopiero teraz, bo na Euromajdanie dzieje się to, co się dzieje i dziennikarka miała inne rzeczy na głowie. Tego dnia miałam akurat mnóstwo spraw do załatwienia na mieście, więc wywiad wydrukowałam sobie i czytałam w samochodzie na światłach. Właściwie powinnam powiedzieć, że przelatywałam go wzrokiem, ciekawa jak to wyszło. Nagle moim oczom ukazał się wyraz… „Попелюшку”. (Popiełuszkę.) Hm? Zaczęłam się zastanawiać. Mówiłam o różnych rzeczach, ale na pewno nie o księdzu Jerzym Popiełuszce. Mogę dać sobie głowę uciąć, że słowem się o nim nie zająknęłam, bo nie ma nic wspólnego z moimi książkami. Patrzę dalej, a tam… niby ja mówię, że czytelników ciekawi, czy… „поберуться принц із Попелюшкою”, czyli czy „ożeni się książę z Popiełuszką”. Zmartwiałam. Co to za herezje? Błogosławiony męczennik XX wieku, ksiądz, który w tak bestialski sposób został zamordowany, ma być mężem księcia? I to ja tak niby powiedziałam? Zjechałam autem na bok, bo mało nie dostałam palpitacji. Czytam cały fragment wywiadu i nagle… olśnienie! Zrozumiałam! Oto „Popiełuszka” to po ukraińsku po prostu… Kopciuszek. A ja mówiłam o tym, co najpierw widzą w bajce o Kopciuszku czytelnicy, a co w niej jeszcze jest. Śmiałam się całą drogę tak, że miałam wrażenie, że na światłach inni kierowcy patrzą na mnie, jak na kompletną wariatkę. Takie to są skutki podobieństw i różnic języków słowiańskich.

About Małgorzata Karolina Piekarska
dziennikarka, pisarka, blogerka.

Print Friendly, PDF & Email

Jestem członkiem

Jestem członkiem

Instagram

  • Wychodziliśmy. Po powrocie Pan Monż umył mu dziób i pióra. Ptak był cały w cemencie. Dostał pić. Teraz siedzi na parapecie. Może poleci? #ptak #golab
  • Nowy numer Mieszkańca, a w nim... m.in. mój artykuł „Na front”, czyli o tym jak ruszali ochotnicy... #mieszkaniec #wojnapolskobolszewicka #artykul #rocznica #1920
  • Była sobie miska do namaczania ścierek... Był sobie kot. #szarlotek #kot #dom #lazienka #miska

Follow Me!

Kategorie

Ale to już było

Kalendarz

Sierpień 2018
P W Ś C P S N
« Lip    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Od 8 grudnia 2017 gości było...

  • 504
  • 68 513

Stypendysta MKiDN 2017

Na Facebooku

Na Google+

Już w księgarniach

Kliknij na okładkę – przeniesiesz się do księgarni wydawcy.


Syn-dwóch-matek_1000

projekt 4 c
Tropiciele_front
klasa-pani-czajki-wyd-ii-cd
okladka
kurs dziennikarstwa

Copyright © 2018 W świecie absurdów
WP Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com