Walka o PIT i co dalej?

Spread the love

Jedni walczą o byt, ja w tym roku walczyłam o PIT. Mój poprzedni wydawca nie przysłał mi go w terminie. Lubię rozliczać się od razu, gdy dostanę wszystkie PITy, bo potem mam spokój, dlatego robię to z reguły na początku marca. Tymczasem minął luty, kiedy to do końca miesiąca powinnam była ów PIT otrzymać, a tu nic. Po kilku dniach napisałam list do „słynnego” wydawcy-zbawcy, w którym o ów PIT poprosiłam. Zero reakcji. Napisałam drugi. Cisza. Zadzwoniłam do skarbówki z pytaniem, co się robi w takiej sytuacji? Powiedziano, że powinnam wpisać kwotę, którą zarobiłam, podać, że nie został od niej odprowadzony podatek i do PIT-u dołączyć wyjaśnienie „dlaczego”. Oni sprawdzą u źródła, czyli u tego, kto mi owego PIT-11 nie dostarczył, czy wysłał PIT-11 czy nie. Ale skąd ja mogę wiedzieć „dlaczego” on mi tego PIT-u nie wysłał? Innymi słowy co mam wpisać w wyjaśnieniu? Pomyślałam też, że gdy coś takiego zrobię, to do wydawcy-zbawcy przyjdzie kontrola skarbowa, będzie miał kłopoty i pomyśli, że to np. moja zemsta. Postanowiłam więc jeszcze z byłym wydawcą o ten PIT-11 powalczyć. Upomniałam się więc po raz kolejny, czyli wysłałam trzeciego maila. Znowu nic. 14 marca wysłałam więc do niego SMS o następującej treści:

„Jest połowa marca, a ja nie dostałam od Ciebie PIT 11. Jeżeli zaginął to wyślij mi proszę mailem. Nie wiem jaki w moim imieniu zapłaciłeś podatek, a chcę się rozliczyć z urzędem skarbowym. Wysłałam ci 3 maile, ale milczysz. Jeśli jesteś na wyjeździe – daj znać.”

Odpowiedź przyszła szybko:

„Jutro z pracy wyślę Ci mailem.”

Jednak następnego dnia nie dostałam PIT-11, tylko wydawca-zbawca przysłał SMS następującej treści: „mam awarię komputera, więc wyślę ci skan pewnie dopiero po południu albo wręcz jutro rano, bo nie wiem kiedy się naprawi.”

Jednak skan nie nadszedł ani kolejnego „jutra” ani następnego dnia po kolejnym jutrze. Przez ponad 10 dni trwała korespondencja SMS’owa, w której ja prosiłam o PIT-11, a były wydawca-zbawca odpisywał, że informatycy walczą z naprawą jego komputera, w którym ów PIT-11 trzyma. Wreszcie pod koniec marca pit przyszedł a ja mogłam się rozliczyć.

Piszę o tym wszystkim teraz, gdyż w międzyczasie zdążyło do mnie odezwać się kilka osób, które natrafiły na mój poprzedni wpis z bloga, a w kontaktach z wydawcą-zbawcą znalazły się w sytuacji gorszej niż ja, czyli nie wyrwały z gardła wydawcy-zbawcy żadnych pieniędzy, a nawet… dały mu trochę, bo sami finansowali sobie wydanie książki i… nic z tego nie mają. Na pewnym forum z opiniami wyczytałam o wydawcy-zbawcy takie rewelacje.

 „Pan (…) zwodził mnie pół roku i w końcu stwierdzi, że książki nie wyda, bo nie ma pieniędzy!”

„Ze mną to samo. Zwodził mnie… obiecywał, że druk już wkrótce, a z umowy się nie wywiązał. Przestał odpowiadać na e-maile. Kontakt się urwał. Wygląda, że nie ma zamiaru zwrócić ani centa z pieniędzy, które wpłaciłem w ramach współfinansowania, skoro zamilkł. Wkrótce będę poszukiwał innych poszkodowanych, bo być może uda się założyć pozew zbiorowy. A jeśli nie, to taka informacja, że ma podobne sprawy, będzie wyjątkowo przydatna podczas procesu.”

„Witam, jestem w podobnej sytuacji. Książki nigdzie nie ma, nie figuruje na stronie internetowej wydawnictwa, choć rzekomo została wydana (po licznych interwencjach dostałem 50 egz. autorskich; zaczynam podejrzewać, że jest to całość nakładu). Kwerenda biblioteczna wykazała, że nigdzie nie wysłano egzemplarzy obowiązkowych. Maile znajomych, którzy próbowali zamówić ją u wydawcy, pozostały bez odpowiedzi. Mój mail z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji i przedstawienie faktury z drukarni również został zignorowany.”

„To oszust, który w ten sposób od lat wyłudza pieniądze. Należy po pierwsze zgłosić do prokuratury rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa oszustwa (art. 286 § 1 k.k.). Po drugie należy wytoczyć proces cywilny o zwrot nienależnej kwoty. Ja już mam wyrok sądu rejonowego nakazujący oszustowi zwrot wpłaconej sumy. Kiedy wyrok się uprawomocni, wyślę do niego komornika i wpiszę “wydawnictwo” do Krajowego Rejestru Długów.”

„Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Wydawnictwo początkowo przysyłało postępy prac nad książką w postaci mało profesjonalnych okładek czy korekty tak mizernej, że nawet drobne literówki nie zostały poprawione. Stopniowo jednak firma ograniczała ze mną kontakt, a moje liczne ponaglenia mailowe i telefoniczne nie przynosiły żadnego odzewu. Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że do dzisiaj książka nie została opublikowana, przy czym umowa została podpisana pod koniec 2014 r. i wówczas także przelałam pieniądze na współfinansowanie dzieła.”

„Dochodzenie w sprawie tych oszustw prowadzi Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, ul. Wilcza 21, 00-544 Warszawa, i tam oszukane przez to “wydawnictwo” osoby mogą się zwracać. Im więcej przypadków zostanie zgłoszonych i udokumentowanych, tym większe prawdopodobieństwo postawienia zarzutów w procesie karnym.”

„Z moich doświadczeń wynika, że to wyjątkowo złodziejska firma. Książkę mi co prawda wydano, ale mimo dość dobrej sprzedaży należnego mi wynagrodzenia oczywiście (od 2013 roku) nie widzę. Brak reakcji na maile i telefony to standard. Z tego co mogłem zaobserwować to i oszustwa podatkowe są tu na porządku dziennym. Należy unikać tej zarazy i uczynić wszystko, by pan (…) nie miał już możliwości okradać kogokolwiek.”

„Mam złą wiadomość dla wszystkich, którzy wpłacili pieniądze i liczą na wydanie książki, oraz dla tych, którzy liczą na odzyskanie pieniędzy wpłaconych na niewydaną książkę, oraz dla tych, którzy wydali książkę i liczą na honoraria. Ten wydawca jest nie tylko patologicznych łgarzem i oszustem, ale też de facto bankrutem. Jego konta bankowe są zajęte, toczy się przeciwko niemu kilka egzekucji komorniczych. Można tylko ostrzegać innych przed tym oszustem. Należy też uważać na współpracujące z nim osoby o imionach B(…) i M(…), którzy albo są bezwolnymi narzędziami w oszukańczym procederze, albo świadomie pomagają w oszustwach, tego nie wiem.”

„Moja historia wygląda podobnie: najpierw błyskawiczne podpisanie umowy na wydanie książki, wpłata dofinansowania, później kilka miesięcy dopominania się o korektę/okładkę, które w końcu otrzymałam drogą mailową, były jednak bardzo kiepsko wykonane. Kilka miesięcy później przesłano mi także dwadzieścia egzemplarzy autorskich. Niestety, jakość ich wydruku także pozostawiała wiele do życzenia. Książka nigdy nie pojawiła się w księgarniach, choć od podpisania umowy minęły już prawie trzy lata.”

Zastanawiam się teraz, czy słusznie walczyłam o ten PIT-11? Może trzeba było wpisać zarobioną kwotę do rozliczenia rocznego i wysłać do fiskusa z tym wyjaśnieniem, że nie otrzymałam PIT-11 od wydawcy, nie wiem więc czy zapłacił za mnie podatek. Po co mi było martwić się, że przyjdzie do niego kontrola i będzie miał kłopoty i pomyśli, że to moja zemsta? Czy on kiedykolwiek pomyślał o kimkolwiek ze swoich autorów? Po tym wszystkim mam wrażenie, że on w ogóle PIT-11 dla mnie nie wystawił, tylko po mojej interwencji spreparował go po czasie, grzebiąc w papierach i korespondencji w poszukiwaniu kwoty, na jaką powinien być ów PIT-11 wystawiony. Czy rzeczywiście odprowadził w moim imieniu podatek? Po lekturze opinii o wydawnictwie szczerze zaczynam w to wątpić. Na jakim etapie jest dochodzenie w wydziale do walki z przestępczością gospodarczą? Nie mam zielonego pojęcia. Ale smutne jest to, w jakim kierunku zmierza świat wydawniczy. Mnie wydawca-zbawca książki wydał, nawet coś tam wypłacił, nawet swój PIT-11 wywalczyłam! Ale co i jak mają wywalczyć inni? Jeden z autorów powiedział mi, że w umowie jest zapis o rozstrzyganiu spraw przez sąd arbitrażowy. Okazuje się, że wniesienie sprawy do takiego sądu kosztuje 2400 złotych. Okradzionych autorów często nie stać nawet na to. Zwłaszcza, że nawet wygrana przed tym sądem nie zwróci tych kosztów. Czym jest więc moja walka o PIT w porównaniu z innych walką o byt?

PS Przy okazji tych, którzy nie rozliczyli się z fiskusem proszę o wsparcie na jednego z dwóch chłopaków:

Marcel Karczyński: http://dzieciom.pl/podopieczni/16612

Piotr Jakub Próchniewicz: http://dzieciom.pl/podopieczni/6771

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

dziennikarka, pisarka, blogerka.