Polski konsul spamerem?

Spread the love

Opadły mi dziś ręce i wszystko inne. Wżyciu nie pomyślałabym, że korespondencja e-mailowa z zagranicą może być tak trudna. Pisałam już, że przygotowuję się do podróży na Krym. By móc tam zebrać dziennikarski materiał zwróciłam się o pomoc do polskiego konsulatu we Lwowie. Ponieważ w TVP Warszawa mamy blokadę na połączenia za granicę, a z prywatnej komórki w służbowych sprawach wydzwaniam takie kwoty, że i tak przyprawiają mnie o zawrót głowy, więc zdecydowałam się na kontakt mailowy. 23 września wysłałam list i… nastąpiła cisza. Czas płynie nieubłaganie. 8 października w sześć osób odpalamy dwie rakiety, z których jedna nazywa się peugeot 3008, a druga peugeot 807 i jedziemy na Krym. Czasu pozostało więc niewiele. Ponieważ plany dziennikarskie mam szerokie i pomoc milczącego konsulatu jest niezbędna, więc zwróciłam się do biura prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by sprawdziło, czemu konsulat milczy. Konsulat oddzwonił po godzinie. To, co usłyszałam wprawiło mnie w bezbrzeżne zdumienie. Otóż wszelkie listy przesyłane na mój telewizyjny adres e-mail wracają do konsulatu z informacją, że zostały uznane za… spam. Zadzwoniłam, do tzw. helpdesku informatycznego TVP i… okazało się, że wszystkie e-maile wysyłane z domen ukraińskich uznawane są za spam.

Poinformowałam dyżurną z helpdesku, że jesteśmy telewizją publiczną, a polski konsul we Lwowie jest przedstawicielem dyplomacji i osobą publiczną, więc trudno uznać go za spamera. Zwłaszcza, że nie śle mi reklam viagry tylko ważne informacje! Pani zgodziła się ze mną. Powiedziała jednak, że problem zostanie rozwiązany w poniedziałek, bo jest już po 16-tej…

Na szczęście mam jeszcze prywatny adres. Wprawdzie okazało się, że i on uznał konsula za spamera, ale pogrzebałam w antyspamowym filtrze i już polski konsulat na Ukrainie uznawany jest „za swojaka”. Tak więc z konsulatem będę w stałym kontakcie.

Jednak cała historia sprawiła, że poważnie zastanawiam się nad tym, co zrobić w swoim filtrze, by takie sytuacje się więcej nie powtarzały. Bo pocztę korporacyjną to już dawno powinnam była olać. Czekanie do poniedziałku? Zgroza!

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

dziennikarka, pisarka, blogerka.