Niewierni i moc przekleństwa

Spread the love
Niewierni i moc przekleństwa
Dwa dni przed świętem niepodległości obejrzałam w sieci pewien film. Widziałam go już rok temu. Byłam wtedy zszokowana i przerażona. Jest to film o kobiecie zatrzymanej przez policjantów najprawdopodobniej do kontroli. Gdy obejrzałam go teraz, stwierdziłam, że po seansie wzrosło moje zaufanie do policji, a nie jest to instytucja, którą zaufaniem obdarzam. W końcu poznając osobiście niektórych policjantów można takie zaufanie stracić. W świetle tego, co zostało pokazane na filmie, wychodzi, że policjanci to oaza spokoju. Ja, gdybym spotkała bohaterkę nagrania, uciekłabym natychmiast! Oni nie mogli. W końcu zostawienie jej na ulicy z kluczykami do auta i kierownicą w reku mogłoby zaowocować serią wypadków drogowych, albo jednym wypadkiem i to dużym. Pod koniec nagrania padają słowa o ruskim kraju, (a są przecież tacy, którzy twierdzą, że różne siły rządowe działają w zmowie z „ruskimi”): „niech będzie przeklęty ten kraj! Niech będzie przeklęta jego władza!” Dlatego w świetle wczorajszych wydarzeń na ulicach Warszawy, zaczynam się poważnie zastanawiać, jaką moc miało to przekleństwo.
Wieczorem w kabarecie w telewizji usłyszałam dialog na temat niepodległościowych marszy:
– Idą odzyskać niepodległość.
– A to Piłsudski nam jej nie odzyskał?
– Odzyskał. Ale są tacy, co jak sami nie odzyskają to nie uwierzą.
I dlatego nie wiem, czy wczorajszym zamieszkom nie są winni ci, którzy nie wierzą oraz ta pani.
A tak już na serio. Wczorajszy dzień uważam za jeden z koszmarniejszych. W połowie dnia żałowałam, że do pracy pojechałam samochodem, bo bałam się, że zostanie zdemolowany. Świętować nie umiemy i tyle. Ulubiony dopytywał się gdzie są koncerty z okazji święta. Tymczasem radosne obchody z paradami i wesołymi imprezami zdominował motłoch. Kiedyś, jak ktoś miał za dużo testosteronu to szedł na wojnę i wyrzynał w pień wroga. Jak miał kupę forsy szedł do burdelu i rżnął jego połowę. A dziś… ci z nadmiarem testosteronu na burdel nie mają, a ponieważ wojny też nie ma (ich zdaniem zapewne niestety), więc trzeba wyjść na ulice i znaleźć wroga w pierwszym lepszym bliźnim, który ma inne poglądy. I hajda na Belweder!

Dwa dni przed Świętem Niepodległości obejrzałam w sieci pewien film. Widziałam go już rok temu. Byłam wtedy zszokowana i przerażona. Jest to film o kobiecie zatrzymanej przez policjantów najprawdopodobniej do kontroli. Gdy obejrzałam go teraz, stwierdziłam, że po seansie wzrosło moje zaufanie do policji, a nie jest to instytucja, którą zaufaniem obdarzam. W końcu poznając osobiście niektórych policjantów można takie zaufanie stracić. W świetle tego, co zostało pokazane na filmie, wychodzi, że policjanci to oaza spokoju. Ja, gdybym spotkała bohaterkę nagrania, uciekłabym natychmiast! Oni nie mogli. W końcu zostawienie jej na ulicy z kluczykami do auta i kierownicą w reku mogłoby zaowocować serią wypadków drogowych, albo jednym wypadkiem i to dużym. Pod koniec nagrania padają słowa o ruskim kraju, (a są przecież tacy, którzy twierdzą, że różne siły rządowe działają w zmowie z „ruskimi”): „niech będzie przeklęty ten kraj! Niech będzie przeklęta jego władza!” Dlatego w świetle wczorajszych wydarzeń na ulicach Warszawy, zaczynam się poważnie zastanawiać, jaką moc miało to przekleństwo.

Wieczorem w kabarecie w telewizji usłyszałam dialog na temat niepodległościowych marszy:
– Idą odzyskać niepodległość.
– A to Piłsudski nam jej nie odzyskał?
– Odzyskał. Ale są tacy, co jak sami nie odzyskają to nie uwierzą.

I dlatego nie wiem, czy wczorajszym zamieszkom nie są winni ci, którzy nie wierzą oraz ta pani.

A tak już na serio. Wczorajszy dzień uważam za jeden z koszmarniejszych. W połowie żałowałam, że do pracy pojechałam samochodem, bo bałam się, że zostanie zdemolowany. Świętować nie umiemy i tyle. Ulubiony dopytywał się gdzie są koncerty z okazji święta. Tymczasem radosne obchody z paradami i wesołymi imprezami zdominował motłoch. Kiedyś, jak ktoś miał za dużo testosteronu to szedł na wojnę i wyrzynał w pień wroga. Jak miał kupę forsy szedł do burdelu i rżnął jego połowę. A dziś… ci z nadmiarem testosteronu na burdel nie mają, a ponieważ wojny też nie ma (ich zdaniem zapewne niestety), więc trzeba wyjść na ulice i znaleźć wroga w pierwszym lepszym bliźnim, który ma inne poglądy. I hajda na Belweder!

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

dziennikarka, pisarka, historyczka sztuki, blogerka.