W związku z powtarzającymi się w wiadomościach prywatnych, a czasem i w odpowiedziach na moje komentarze w mediach społecznościowych, tekstami typu: „zdejmij tę żółto-niebieską szmatę”, „nie jesteś Polką tylko onucą upadlińską” lub „ty się zainteresuj, co te szoszony, których wspierasz zrobiły na Wołyniu” informuję, że:
Wolność każdego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka, czyli Państwa wolność kończy się tam, gdzie zaczyna moja. Mam męża Polaka z Ukrainy, którego część rodziny wymordowała UPA oraz synową z Ukrainy. I będę miała na swoim zdjęciu na FB takie nakładki jakie będę chciała, bo żyję w wolnym kraju, a Państwu od mojego zdjęcia wara!!!
Nacjonalizm to rak patriotyzmu. To właśnie nacjonalizm zapoczątkował w Niemczech nazizm, a na terenie Ukrainy doprowadził do Rzezi Wołyńskiej. Nacjonalizm to choroba tocząca świat i wywołująca wojny. Ci z Państwa, którzy piszą do mnie takie słowa nie różnią się niestety niczym od hitlerowców, którzy w 1939 roku napadli na Polskę ani od Rosjan mordujących naszych oficerów w Katyniu w roku 1940 ani ukraińskich nacjonalistów odpowiedzialnych za Rzeź Wołyńską w roku 1943. Oni też zaczynali od słów! Państwa słowa są dowodem na to, że gdyby ktoś rzucił hasło „bij Ukraińca” prawdopodobnie pierwsi rzuciliby się Państwo do bijatyki, a być może i mordowania. Tak działa psychologia tłumu. Uświadamiam to Państwu z taką samą mocą, z jaką będąc genealożką uczę, że każdy tworzy historię naszego kraju, uświadamiam uczestników prowadzonych przeze mnie warsztatów czy spotkań genealogicznych, że niestety nie dziedziczymy zasług przodków (medali, nagród czy zwycięstw), ale na szczęście nie dziedziczymy ich win.
Obarczanie potomków winami ojców czy dziadków (w tym przypadku obecnych obywateli Ukrainy winą za Rzeź Wołyńską, jak rownież obecnych obywateli Niemiec za II wojnę światową) jest antyhumanistyczne, antychrześcijańskie i nieetyczne.
Obarczanie dzisiejszych Ukraińców odpowiedzialnością za zbrodnie UPA, a współczesnych Niemców za zbrodnie III Rzeszy, jest błędem moralnym i logicznym. Wina jest indywidualna i nie dziedziczy się jej automatycznie. Odpowiedzialność historyczna i pamięć o ofiarach to jedno — ale przenoszenie winy na kolejne pokolenia prowadzi do krzywdzących uogólnień i osłabia zdolność do pojednania.
Historia zobowiązuje — ale nie obciąża winą potomków sprawców. Dziś mamy prawo oczekiwać, że Ukraińcy będą uczciwie mówić o Wołyniu, a Niemcy o Auschwitz, ale nie mamy prawa uznawać tych obecnie żyjących za winnych. Pamięć nie jest oskarżeniem, a pojednanie nie oznacza zapomnienia. Odbieranie mi prawa do bycia polską patriotką i Polką, bo wyszłam za mąż za obywatela Ukrainy to coś, co sprawia, że brak mi tchu. Moje małżeństwo nie odbiera mi ani polskości, ani prawa do miłości do mojego kraju. Bycie patriotką to nie kwestia pochodzenia męża (a ma polskie korzenie, choć urodził się w ZSRR i wychowywał na Ukrainie), ale tego, jak żyję, jak dbam o język, kulturę, historię i wspólnotę. Polska to nie klub etnicznej czystości, ale wspólnota wartości.
Jeśli ktoś uważa, że przestaje się być Polką, bo kocha się człowieka urodzonego za wschodnią granicą, to znaczy, że jego wizja Polski kończy się na płocie. Ja takiej Polski nie uznaję — bo moja Polska to kraj, który nie boi się miłości, otwartości i człowieczeństwa.
Przypominam też, że teren Wołynia był zamieszkiwany przez społeczność polską i ukraińską i jego mieszkańcy znali oba języki biegle. Rozmawiali ze sobą bez tłumaczy. Dualizm tych ziem najlepiej pokazuje wiersz Zygmunta Jana Rumla – poety ofiary Rzezi Wołyńskiej.
Dwie matki
Dwie mi Matki-Ojczyzny hołubiły głowę –
Jedna grzebień bursztynu czesała we włos
Druga rafy porohów piorąc koralowe
Zawodziła na lirach dolę ślepą – los…Jedna oczom tańczyła pasem złotolitym,
Czerep drugą obijał – pijany jak trzos –
Jedna boso garnęła smutek za błękitem –
Druga kurem jej piała buntowniczych kosDwie mnie Matki-Ojczyzny wyuczyły mowy –
W warkocz krwisty plecionej jagodami ros –
Bym się sercem przełamał bólem w dwie połowy –
By serce rozdwojone płakało jak głos…lipiec 1941, Zygmunt Jan Rumel
I jeszcze:
Ten jest z ojczyzny mojej
Ten, co o własnym kraju zapomina.
Na wieść, jak krwią opływa naród czeski,
Bratem się czuje Jugosłowianina,
Norwegiem, kiedy cierpi lud norweski,Z matką żydowską nad pobite syny
Schyla się, ręce załamując żalem,
Gdy Moskal pada – czuje się Moskalem,
Z Ukraińcami płacze Ukrainy,Ten, który wszystkim serce swe otwiera,
Francuzem jest, gdy Francja cierpi, Grekiem –
Gdy naród grecki z głodu obumiera,
ten jest z ojczyzny mojej. Jest człowiekiem.1928, Antoni Słonimski


















