Wszyscy będziemy prezesami

Spread the love

Mijający rok był dla mnie bardzo pracowity, a ostatnie tygodnie to szczególnie. Dlatego zaplanowałam sobie, że na święta wreszcie napiszę tekst o bańce, w której żyjemy, czyli o tym jak mały jest świat. Ale na ten felieton przyjdzie czytelnikom bloga jeszcze poczekać. Moje dawne miejsce pracy ma tu pierwszeństwo. Pierwszeństwo ma dlatego, że zostawiłam tam najlepsze lata swojego życia i kawał serca. A jako córka człowieka, który tam pracował i którego imię nosi studio na Placu Powstańców, związana byłam z tą instytucją od 4 roku życia. Dlatego podpisałam się pod listem otwartym w sprawie naprawy telewizji publicznej. Bo uważam, że Polska zasługuje na telewizję publiczną na poziomie. Taką, która będzie czymś na kształt BBC.

Od kiedy doszło do zmiany rządu i zmian w TVP odbieram telefony, maile i nadsyłane wszelkimi komunikatorami pytania od bliższych i dalszych znajomych oraz czytelników czy wracam? Chcąc raz na zawsze uciąć te pytania odpowiadam: Nie! Nie wrócę nawet wtedy, gdy postulaty z podpisanej przeze mnie petycji zostaną spełnione. Powodów jest wiele.

Muniek Staszczyk kiedyś powiedział mi, że największy obciach to nie czuć własnego obciachu. Z drugiej strony ludzie boją się śmieszności, choć Jarosław Iwaszkiewicz twierdził, że wielkość śmieszności się nie boi. Ale przeważnie jesteśmy malutcy. Tymczasem od kilku dni mamy festiwal obciachu i śmieszności, ale też grozy i skandalu.

Fakty są takie: Minister Kultury Bartłomiej Sienkiewicz 19 grudnia zwołał Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, które powołało nową Radę Nadzorczą TVP, a jej przewodniczący powołał nowego prezesa – Tomasza Syguta. Dotychczasowy prezes Maciej Matyszkowicz podał się do dymisji. Dlatego 24 grudnia stary zarząd TVP, który twierdzi, że Minister Kultury nie miał prawa do wykonanego ruchu, gdyż są to kompetencje Rady Mediów Narodowych (to organ wymyślony przez poprzednią władzę) wyznaczył nowego prezesa w osobie Macieja Łopińskiego. Ponieważ spowodowało to falę krytyki, że stara Rada Nadzorcza, w skład której wchodziły trzy osoby, wyznaczając jedną spośród tych trzech osób na stanowisko prezesa ośmieszyła się, więc… 26 grudnia Rada Mediów Narodowych powołała na prezesa Michała Adamczyka, który niedawno w atmosferze skandalu zniknął z anteny. Skandal związany był z tym, że jak napisał portal Onet – dziennikarz 20 lat temu pobił kochankę, za co został skazany. O ile Łopiński nie zdążył zrobić nic spektakularnie głupiego (poza samą zgodą na bycie prezesem w takich okolicznościach) o tyle „nowy” prezes TVP od razu pokazał, że nie czuje własnego obciachu, gdyż… pojawił się w oknie niczym papież po ogłoszeniu miastu i światu, że przyjął wybór na papieża. Adamczyk ogłosił to tylko miastu i Placu Powstańców, gdyż transmisji w instytucji, którą zarządza owego wydarzenia nie było. Być może jest gdzieś kanał Adamczycha.info, ale lud na ten temat nic nie wie. W każdym razie TVP ma trzech prezesów: Tomasza Syguta, Macieja Łopińskiego i Michała Adamczyka. Który jest prawdziwy? Internet już odpowiedział stosownymi memami, z których ja pokazuję dwa – w moim pojęciu najzabawniejsze. Ponieważ sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie jest szansa, że za kilka dni wszyscy będziemy prezesami.

Źródło: Facebook
Źródło: Facebook

Od 20 grudnia w paśmie przeznaczonym dla Wiadomości nadawany jest nowy program informacyjny o nazwie 19:30. Przygotowywany jest w spartańskich warunkach, bo studio TVP Info i dawnych Wiadomości okupują zwolennicy poprzedniej ekipy. Dlatego program 19:30 korzysta z zaplecza TVP Sport. Tego jeszcze nie było. Ilekroć w TVP zmieniała się władza poprzednicy ustępowali bez względu na to co myśleli o zmianach. Tymczasem poprzednia ekipa nadaje programy znane z anteny TVP na antenie prywatnej Telewizji Republika! Nadaje tam programy, które były produkowane dla TVP! Nadaje je z czołówkami, które były na antenie TVP i muzyką, która im towarzyszyła! Czy aby na pewno jest to zgodne z prawem? Czy nie jest łamane prawo autorskie i to na dodatek prawo autorskie majątkowe? Czy przypadkiem właścicielem czołówek tych programów nie jest Telewizja Polska? Czy podpisała umowę z TV Republika? Kto był jej sygnatariuszem? Pytań jest wiele, ale przypomnę tylko, że gdy PiS dochodził do władzy nikt nie nadawał programu na antenie np. TVN. Dziennikarze przechodząc do innych stacji przygotowywali tam nowe programy z nowymi nazwami, muzyką i czołówkami etc. Przygotowali je jako dziennikarze tych drugich stacji, do których odchodzili – godząc się ze zmianami i przyjmując je do wiadomości, choć często krytykując poczynania rządzących.

W tej chwili okupujący TVP propagandyści poprzedniej ekipy mówią o obronie wolnych mediów, powtarzając słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego. A ja zastanawiam się dlaczego obroną wolnych mediów nie były protesty w sprawie tzw. „lex TVN”? Wiadomo dlaczego! Już Henryk Sienkiewicz ponad 110 lat temu pisał w swojej książce W pustyni i w puszczy co to jest zły i dobry uczynek. Znacie? To posłuchajcie.

„Powiedz mi — zapytał Staś — co to jest zły uczynek?

— Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy — odpowiedział po krótkim namyśle — to jest zły uczynek.

— Doskonale! — zawołał Staś — a dobry?

Tym razem odpowiedź przyszła bez namysłu:

— Dobry, to jak Kali zabrać komu krowy.

Staś był zbyt młody, by zmiarkować, że podobne poglądy na złe i dobre uczynki wygłaszają i w Europie — nie tylko politycy, ale i całe narody”.

Jak widać nie jesteśmy jako społeczeństwo wolni od filozofii Kalego. Ale cóż… przez ostatnich osiem lat ludzie, którzy nie mieli dostępu do kablówki byli karmieni propagandą czego poprzednia władza się wypiera mówiąc, że to były wolne media. Wolne media? Bez żartów! Jeszcze, gdy tam pracowałam zabroniono mi zrealizować temat o tym, że moja interwencja w ratuszu w sprawie tabliczki sprzed Południka Warszawskiego zakończyła się sukcesem i tabliczka już jest. Bo mieliśmy jako dziennikarze już tylko na miasto będące we władaniu PO – pluć. Najlepiej jadem. Propaganda była, bo tym jest przekaz uniemożliwiający wypowiadanie się drugiej strony, przekręcający wypowiedzi, publikujący zdania wyrwane z kontekstu itd. Kto nie wierzy mnie, która wytrzymała z „dobrą zmianą” rok – polecam przeszukać internet.

W tej chwili ta propaganda jest na antenie niszowej stacji, która przez osiem lat rządów PiS dopiero w ostatnim roku zaczęła notować przychody mimo wielu rządowych dotacji. Nadal jej zasięg to jakiś promil rynku telewizyjnego w Polsce. Dlaczego rząd dotował niszową prywatną stację? To pytanie retoryczne.

Jak to się stało, że nagle z anteny zniknęło TVP Info? Że nie zostały nadane Wiadomości? Zupełnie normalnie. Zrobili to ludzie pracujący w TVP. Wbrew temu, co niektórzy wypisują w internecie nie zrobił tego premier Donald Tusk naciskając jakiś guzik. Zrobili to ludzie pracujący tam latami! Konkretne osoby. Oczywiście zwolennicy poprzedniej ekipy twierdzą, że byli to „lewaccy zdrajcy przyczajeni w szeregach TVP”, a zwolennicy ekipy Syguta, że rozsądni ludzie. Są głosy, że zrobili to po to, „by uniemożliwić odchodzącej ekipie nawoływanie społeczeństwa do zebrania się przed siedzibą TVP w celu obrony jej przed atakiem ze strony obecnego obozu rządzącego”. Nota bene obecny obóz rządzący nie zająknął się słowem, że w środku TVP coś jest nie tak, czyli… pochwalił wyłączenie sygnału od środka. Choć są tacy, którzy mówią, że wyłączający sygnał: „zrobili to, by zachować stołki, gdy wkroczy nowa ekipa”. Cóż… wyłączającymi są ludzie, którzy przez wspomniane osiem lat biernie godzili się na propagandę sączącą się z ekranu. Teraz w roli męczenników, którzy nie mogli na to patrzeć, ale nie mieli wyjścia, wkraczają na arenę niczym ten facet ze starego kawału, który zaproponował dyrektorowi cyrku super numer – maszyna do robienia gówna. Znacie? To posłuchajcie.

Przychodzi facet do dyrektora cyrku i proponuje super numer: maszyna do robienia gówna. I tłumaczy:

— Stawiamy tę maszynę na środku areny i po chwili wszyscy są w gównie. Słonie są w gównie, klauni są w gównie, treserzy dzikich zwierząt w gównie, akrobaci są w gównie, publiczność w gównie i pan, panie dyrektorze też jest cały w gównie.

— Ale na czym polega ten numer? — pyta zdumiony dyrektor cyrku.

— Bo w tym momencie wchodzę ja! Cały na biało!

I tak właśnie cali na biało wchodzą pracujący tam do tej pory, którzy przez te 8 lat godzili się na to, co sączyło się z anteny. Będą niczym Bill Clinton mówić, że palili, ale się nie zaciągali lub niczym ksiądz pedofil z filmu Spotlight opowiadać, że wykorzystywałem seksualnie dziecko, ale nie sprawiało mi to przyjemności. Nie potępiam ich, że tam byli. Ja mogłam odejść donikąd i głodować, zadłużać się w elektrowni etc…, bo miałam już dorosłego syna i nie miałam kredytów. Poza tym całe życie jestem „boso, ale w ostrogach”. Po odejściu z TVP nie oglądałam Wiadomości codziennie. Wystarczyło mi, że włączyłam je raz na jakiś czas, by stwierdzić, że narracja „für Deutschland” naprawdę jest tam obecna.

Co ciekawe jak pszczoły do miodu (lub raczej jak „muchy do gówna”) lecą tam byli pracownicy, którzy odeszli nie tylko za poprzedniej ekipy, ale jeszcze wcześniej. Lecą nawet ci, którzy procesowali się z TVP z powodu outsourcingu i wygrali procesy!!! Lecą ci, którzy odeszli dobrowolnie za porozumieniem stron i wzięli odprawy. Lecą, bo… wietrzą kasę. Nie taką jaką zarabiałam ja (patrz tabelka poniżej). Ale taką jaką zarabiali oni i ci, którzy teraz zabarykadowali się w studio zwanym przeze mnie Adamczycha.info. Ich prezes jest dziś podobnie jak serialowy Jan Paweł Adamczewski właścicielem mniejszej połowy wsi zwanej TVP.

Równie ciekawe jest to, że z internetowych stron TVP ekipa blokująca sygnał Adamczycha.info usunęła sztandarowe programy poprzedniej ekipy, w tym nachalnie propagandowy Reset, od którego odcięli się występujący tam specjaliści, gdy ujrzeli finalne dzieło na antenie.

Usunięto ten program, choć nie ma jeszcze np. wyroku sądu nakazującego takie działanie. To się nazywa cenzura prewencyjna. Ja bym ów program zostawiła uzupełniając opis.

Najciekawsze jest, że ta tragikomedia trwa i końca jej nie widać. Wczoraj zdecydowano o postawieniu TVP w stan likwidacji. Co to oznacza? Bynajmniej nie jej zlikwidowanie, ale restrukturyzację. Likwidatorem został nie Tomasz Sygut, ale Daniel Gorgosz p.o. dyrektora biura spraw korporacyjnych. Dlatego jeszcze raz przyjrzyjmy się zamieszczonym tu memom, które zrobił internet i zadumajmy nad stanem TVP.

Czy wrócę tam? Powtarzam: Nie!

Fakt, że odnalazłam już swoje miejsce pomińmy, choć… warto napomknąć, że pracuję zgodnie z wykształceniem, zainteresowaniami i pasjami. Oczywiście nie znaczy to, że telewizja nie była moją pasją ani żywiołem. Była. Przez 21 lat, ale było to co najmniej o 15 za długo. Napiszę to jasno i mam nadzieję, że dobitnie: byłam tam niedoceniana, poniżana i mobbingowana (o czym już tu pisałam i powtarzać mi się nie chce). Nie wrócę, bo musiałaby publicznie TVP (obojętne mi czy Syguta, czy Łopińskiego, czy Adamczyka czy Grogosza czy miliona kolejnych prezesów, likwidatorów i innych) przeprosić mnie za to, że ktoś pozwolił, bym ja (i wielu innych, bo są nas całe rzesze) pracowała tam przez 21 lat bez etatu. Bym oddała najlepsze swoje lata instytucji, która wypluła mnie jak śmieć. Ale naiwna nie jestem. TVP Syguta, Łopińskiego czy Adamczyka lub Gorgosza tego nie zrobi, bo i po co. Jestem dla nich takim samym śmieciem jak byłam. I będę tym śmieciem, nad którym nikt się nie pochyli, również dla kolejnych prezesów.

I na koniec, ponieważ jestem za pełną jawnością zarobków, dla przypomnienia:

Ile zarobiłam w ostatnim roku mojej pracy w TVP, czyli w 2016?

Miesiąc Kwota Słownie złotych
Styczeń 545,00 pięćset czterdzieści pięć
Luty 588,00 pięćset osiemdziesiąt osiem
Marzec 1444,00 jeden tysiąc czterysta czterdzieści cztery
Kwiecień 0,00 zero
Maj 1418,00 jeden tysiąc czterysta osiemnaście
Czerwiec 1956,00 jeden tysiąc dziewięćset pięćdziesiąt sześć
Lipiec 8622,00 osiem tysięcy sześćset dwadzieścia dwa*
Sierpień 1284,00 jeden tysiąc dwieście osiemdziesiąt cztery
Wrzesień 2140,00 dwa tysiące sto czterdzieści
Październik 0,00 zero
Listopad 519,00 pięćset dziewiętnaście
Grudzień 0,00 zero
Razem 18 516 osiemnaście tysięcy pięćset szesnaście

* w tym były 3 reportaże i film dokumentalny, który robiłam półtora roku będąc nie tylko jego autorką, ale lektorką i operatorką kamery. Zwracam uwagę, że jest to… lipiec, a więc miesiąc, w którym ludzie jeżdżą na wakacje. Wtedy takim jak ja wolno było więcej pracować.

Są to wszystko kwoty „na rękę”, które wpłynęły na moje konto bankowe, co pozwoliło mi na stworzenie tej tabelki.

Oczywiście TVP nie była jedynym miejscem, w którym zarabiałam. Gdyby tak było niechybnie zdechłabym z głodu. Pozostawały jeszcze honoraria z tytułu sprzedanych książek, napisanych artykułów, poprowadzonych warsztatów etc. Czyli robienie tych rzeczy, których mi zazdroszczono, choć zazdrośnicy również mogli pisać i artykuły i książki oraz prowadzić warsztaty. Czemu tego nie robili? Nie do mnie pytanie.

Odeszłam sama, bo wzięto mnie głodem. Ale nie była to jedyna przyczyna. Pisałam o tym szeroko w liście otwartym do ówczesnego prezesa Jacka Kurskiego. Zdejmując mnie z grafika usłyszałam od ówczesnego szefa redakcji zarzut, że nie przychodzę do pracy codziennie (nigdy nie przychodziłam), a jedna z koleżanek powiedziała „trzeba było chodzić na miesięcznice”. Cóż… ja nawet u rodziców na grobie jestem rzadziej niż raz w miesiącu.

Wszystkie ujęte w cudzysłów cytaty w tym tekście to komentarze z internetu z dysput prowadzonych przez ludzi, z którymi kiedyś pracowałam w TVP.

Jest jeszcze sprawa mediów społecznościowych TVP, do których dostęp ma poprzednia ekipa. Ale to temat na inny tekst. Może go napiszę.

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

Z wykształcenia: historyczka sztuki, scenarzystka i bibliotekarka. Z zawodu: pisarka, dziennikarka i muzealniczka. Z pasji: blogerka, varsavianistka i genealożka. Miłośniczka: książek, filmów, gier planszowych, kart do gry, jamników i miodu...