Lekcje z TVP, czyli dlaczego mam depresję

Spread the love

Znajomy podesłał mi wczoraj film z lekcji prowadzonej na antenie TVP. Nie uprzedził, że to lekcja matematyki (a może biologii?). Dlatego myślałam, że to kolejny denny kabaret – parodia szkoły. Niestety okazało się, że to nie kabaret, nie parodia szkoły, ale naprawdę tak wygląda program edukacyjny.
Ten podesłany przez niego fragment był o bocianim gnieździe, ale pani mówiła o średnicy, którą pomyliła z obwodem. Nie było to przejęzyczenie. Pani do lekcji była przygotowana. Zrobiła sobie dwumetrowy pasek z żółtego kartonu i cały czas mówiła o nim per średnica.

Kiedy zorientowałam się, że to nie kabaret padłam. A wtedy kolega, zapewne by mnie dobić, podesłał drugi fragment. O liczbach parzystych.

A ja po obejrzeniu pomyślałam:

Nobel, Oskar, Złoty Glob i co tam jeszcze kto sobie życzy należy przyznać TVP! Po pierwsze za to, że w czasach walki z LGBT dwie baby zrobiły “coming out” w programie edukacyjnym dla dzieci i przyznały się, że są parą, aczkolwiek zrobiły to niechętnie. Natomiast co do matmy… jestem humanistką, ale uczono mnie, że liczby parzyste to takie, które dzielą się przez dwa. Tymczasem z tego programu dowiedziałabym się, że to takie, które mają pary. Po prostu jest przekazywana wiedza, że to co ma parę to jest liczba parzysta. Chciałam w tym miejscu zauważyć, że parę mają jeszcze czajnik i sauna, ale taka lokomotywa z wierszyka Juliana Tuwima już nie ma, bo teraz w pociągach używane są przeważnie elektryczne.

A tak na poważnie to nie wiem, jak to wszystko skomentować.

Niestety chwilę potem, chyba w celu pogłębienia mojej depresji, podesłano mi cały odcinek lekcji o sztuce dla klasy VII, który jako absolwentka Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego obejrzałam ze ściśniętym sercem.

https://vod.tvp.pl/video/szkola-z-tvp-klasa-7,plastyka-30032020-lekcja-1,47324113?fbclid=IwAR3-ZYu-mmBOOF5Rg4Rz2oXQfQSBmHvBu5BgBwln8s-VOcjuM3S1zbhpbPc

Dlaczego? Dlatego, że spędziłam w TVP 21 lat i wiem, że mają w archiwach perły!!! To, że ich w tym momencie nie wykorzystują, dobitnie pokazuje kto tam pracuje! Ludzie kompletnie nieświadomi zawartości własnych zasobów. A dzieje się tak dlatego, że w TVP wymieniono niemal wszystkich dziennikarzy i reporterów. I zastąpiono ich przeważnie miernotami. Przez 21 lat pracy w TVP odwiedziłam z kamerą kilkaset wystaw, a także wydarzeń artystycznych. Odsłaniałam m.in. rzeźby Magdaleny Abakanowicz przy Wisłostradzie czy “Matkę” Aliny Szapocznikow po generalnym remoncie na Żoliborzu koło Teatru Komedia. Wielokrotnie odwiedzałam Zamek Królewski, Łazienki etc. W każdym razie między innymi dlatego wiem, czym dysponuje TVP. Archiwa są pełne świetnych zdjęć z polskich muzeów, ale nie tylko z polskich. I można zrobić program dla dzieci o sztuce bez wykorzystywania studia, a nawet tak strasznych prowadzących, którzy nie nadają się do występów przed kamerą. Jeśli czas goni, a forsy brak (choć przy wielomiliardowej dotacji jest to dziwne) to wystarczy napisać komentarz na odpowiedni poziom i wykorzystać zdjęcia z archiwów, zaprosić do kabiny lektora i siąść na montaż. Dzieci nie chcą oglądać żadnej gadającej głowy a zwłaszcza starej i dukającej, jak oni sami, gdy ich się wyrwie do tablicy. Oczywiście do tego, by zrobić program z archiwów też trzeba fachowca, ale cóż… pozbyto się z TVP fachowców to wszyscy mamy to, co mamy.

Natomiast dziwię się temu wszystkiemu jeszcze z jednego powodu. Otóż na VOD jest sporo różnych programów o sztuce i kulturze. M.in. „Którędy po sztukę”, czyli kilkuminutowe felietony o polskich artystach współczesnych. I to powinni lansować dla klas VII i VIII.

https://vod.tvp.pl/website/ktoredy-po-sztuke,25045077

A potem ktoś się dziwi, że ja mam depresję.

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

dziennikarka, pisarka, blogerka.