Coś z niczego

Spread the love

Przyznam, że dawno nie miałam takiego reporterskiego dnia, kiedy robiłam coś – z niczego. Dziś 73 rocznica wybuchu II wojny światowej. Tymczasem stołeczne obchody rocznicowe były… wczoraj. Jak zrealizować materiał o takiej rocznicy, kiedy w mieście się nic nie dzieje? Jakoś dałam sobie radę, ale przyznaję, że byłam trochę zszokowana tym, że obchody zrobiono 31 sierpnia. Przecież 1 września wypada w wolny dzień, więc w zakorkowanym mieście, które ma objazdy spowodowane zarówno budową drugiego odcinka metra, jak i remontami, można było zorganizować coś takiego, gdzie hołd szedłby w przez z atrakcją dla mieszkańców. Tymczasem dziś… nie działo się nic! Jak z tego wybrnęłam? Pokazałam hejnał z wieży zamkowej, bo w końcu grany jest o 11:15 dlatego, że to właśnie we wrześniu 1939 roku po bombardowaniu wskazówki czasomierza stanęły na tej godzinie. Pokazałam barykadę na Opaczewskiej, bo to „Pani Opaczewska” broniła stolicy 73 lata temu. Pokazałam też pałac Mostowskich, bo to na plac przed nim wzywał 600 młodych ludzi do obrony stolicy prezydent miasta Stefan Starzyński. Wsparłam się archiwalnym jego przemówieniem. Pokazałam zdjęcia, a także nagrałam varsavianistę i przewodnika w jednym – Mieczysława Janiszewskiego. Poza hejnałem zagranym dziś o 11:15 jedynym newsem była… uroczysta zmiana warty przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Piszę o tym nie po to, by pochwalić się, że jestem genialna, ale by pokazać, że żyjemy w jakimś absurdzie. Od kiedy zmniejsza się liczba kombatantów – uczestników kampanii wrześniowej obchody są coraz mniej huczne, a zwłaszcza wtedy gdy rocznice nie są okrągłe. Dlatego, że umierają kombatanci kolejne pokolenia coraz mniej chcą słuchać o wojnie A może wynika to też z tego prostego faktu, ze mają coraz więcej problemów dnia codziennego? I dobrze, że hejnał jest grany i odbywają się zmiany warty, bo bez tego nie bardzo miałabym dziś co pokazywać widzom.

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

dziennikarka, pisarka, blogerka.