Poczta Polska nasza “kochana”

Spread the love

Kilkanaście dni temu znalazłam w skrzynce awizo. Popędziłam na pocztę i… odmówiono mi wydania, bo jest zaadresowane na: „Karolina Piekarska”, a ja mam Karolina na drugie. Jak mi tłumaczono: być może ze mną mieszka jakaś Karolina Piekarska – np. moja córka. I nie życzy sobie, bym odbierała jej pisma. A jeśli życzy to niech da mi upoważnienie.

Zażądałam rozmowy z panią naczelnik poczty. W tym czasie pani z okienka zaczęła wrzeszczeć, że mam się nie opierać o blat. Gdy spytałam dlaczego, usłyszałam, że z powodu wirusa. Ręce opadły. A na klamce go nie ma? A na ty urwanym długopisie przy jej okienku?

Wreszcie przyszła pani Naczelnik. Wydawało mi się, że zrozumie absurd i wyda list. Zaczęłam tłumaczyć. Mam dwa imiona. Reaguję na oba. O sobie myślę: „Małgosia Karolcia”. Pani Naczelnik była niesłychanie niemiła. Też stwierdziła, że list na Karolinę jest nie do mnie. Nie chciała nawet mi napisać, że odmawia wydania listu, bo przecież list nie do mnie, bo Karolina jestem na drugie. Poinformowała tylko, że pismo jest z sądu. Łaskawie podała numer sprawy. Zadzwoniłam do sądu. Wyjaśniono mi, że jestem świadkiem na sprawie rozwodowej kolegi. Gdy podałam jego nazwisko pani z sądu z miejsca podała mi wszystkie informacje z listu przez telefon. Nie sprawdziła czy ja to ja. Wystarczyło, że znałam nazwisko rozwodzących się.

Nienawidzę swojego urzędu pocztowego. Jestem chora, gdy mam tam pójść. Zbawieniem jest dla mnie in post i możliwość wysyłania oraz odbierania paczek za pomocą paczkomatów. Swoją pocztę znienawidziłam, gdy kazano mi przynieść upoważnienie od 6-letniego wówczas Panicza Syna, że on się zgadza się, bym odbierała dla niego książeczki Kaczora Donalda. Książeczki, za które płaciłam 29,90 złotych i wysyłano je za pobraniem.

Napisałam do Poczty Polskiej skargę. Ale jest cisza. Tymczasem dziś w skrzynce znalazłam powtórne awizo na ten list z sądu, którego na pierwsze awizo nie chciano mi wydać. Termin odbioru upływa… 31 lipca. Czyli 4 dni temu. Jeszcze wczoraj tego awizo tam nie widziałam. Ki diabeł? Nie… To nie diabeł. To Poczta Polska!

Print Friendly, PDF & Email

Author: Małgorzata Karolina Piekarska

dziennikarka, pisarka, blogerka.