“Matki” fragment scenariusza filmu fabularnego – Zrealizowano w ramach stypendium MKiDN

Spread the love

ZAMOŚĆ. ZAKŁAD FOTOGRAFICZNY. WNĘTRZE.

SIERPIEŃ 1939

Biedny zakład fotograficzny. Mało rekwizytów. ZOFIA (35) JAN (40) TCHÓRZOWIE pozują do zdjęcia. Wraz z nimi córki STEFANIA (9) i WALERKA (11) oraz synowie TADZIO (3) I BOLESŁAW (5). Zofia siedzi i trzyma na kolanach najmłodszego z synów. Starszy syn stoi pomiędzy małżonkami. Córki stoją po bokach. FOTOGRAF (50) ustawia kadr. Poprawia rodzinę. palcem pokazuje na obiektyw aparatu.

FOTOGRAF

Tu patrzymy! Uśmiech!

WARSZAWA. ZAKŁAD FOTOGRAFICZNY. WNĘTRZE

SIERPIEŃ 1939

JANINA ADAMSKA (35) wraz z synem EDZIEM (4). Do zdjęcia w luksusowym atelier pozuje tylko chłopiec. W ręku trzyma pluszowego misia. Janina poprawia mu włosy i ubranko.

JANINA

Edziu, uśmiechnij się.

WARSZAWA. PODWÓRKO PRZED DOMEM JANINY I BRONISŁAWA. PLENER.

WRZESIEŃ 1939.

Janina biegnie wśród huku bomb w kierunku klatki schodowej. Za rękę trzyma Edzia, który w drugim ręku ściska swojego pluszowego misia. Huk. Janina pada. Z głowy cieknie jej krew. Edzio stoi na środku płacze.

EDZIO

(zanosząc się od płaczu)

Maaaama!

Podchodzi do niego KOBIETA. Nie widzimy jej twarzy, nie wiemy ile ma lat. Pochyla się nad Janiną. Potem nad malcem. Cały czas nie widzimy jej twarzy.

KOBIETA

(do malca)

Nie żyje. Chodź ze mną.

Wokół spadają bomby. Kobieta bierze wyjącego chłopca za rękę i ciągnie ze sobą. Ten idzie, ale ociągając się i płacząc. Ogląda się w kierunku leżącej na ziemi Janiny. W pobliżu znów spada kolejna bomba.

WARSZAWA. KOSTNICA. WNĘTRZE.

BRONISŁAW ADAMSKI (40) ogląda uważnie leżące w środku ciała. Kręci przecząco głową.

WARSZAWA. SZPITAL. WNĘTRZE.

Janina z obandażowaną głową leży na szpitalnym łóżku. Przy niej Bronisław. Trzyma ją za rękę.

BRONISŁAW

Nigdzie nie znalazłem ciała Edzia.

JANINA

(z ulgą)

To znaczy, że żyje!

BRONISŁAW

Będziemy go szukać.

WARSZAWA. DOM DZIECKA. WNĘTRZE. SEKWENCJA SCEN.

Janina z Bronisławem rozglądają się po sali. Pokazują zdjęcie Edzia pielęgniarce. Ta kręci przecząco głową. Sytuacja powtarza się w kilku podobnych miejscach. Zmieniają się tylko pielęgniarki.

CHOMĘCISKA MAŁE. CHATA ZOFII. IZBA SYPIALNA. WNĘTRZE.

STYCZEŃ 1941.

Wnętrze drewnianej chłopskiej chaty. Łóżko, skrzynia, stara szafa. Na ścianie obraz z Jezusem. Obok fotografia zrobiona w zamojskim zakładzie. Obok łóżka stoi nocny stolik. Na nim gliniany kubek z wodą. Na łóżku leży Zofia (35) i rodzi dziecko. Pomagają jej AKUSZERKA (50) i sąsiadka ANNA (36). Zofia rodzi w milczeniu. Widać tylko pot na czole.

AKUSZERKA

(Ściszając głos)
Jeszcze trochę.

Sąsiadka przeciera twarz Zofii mokrą szmatką.

ANNA

Zosiu, dasz radę. Janek zaraz wróci. Będzie miał niespodziankę.

CHOMĘCISKA MAŁE. CHATA ZOFII. IZBA KUCHENNA. WNĘTRZE.

Czwórka ciemnowłosych, pyzatych dzieci. Tadzio i Bolek siedzą na podłodze pod stołem i bawią się figurkami wystruganymi z drzewa. Stefania obiera ziemniaki. Walerka podkłada drewno pod kuchnię węglową. Patrzy przez oszronione okno na padający śnieg. Co chwilę kładąc palec na ustach ucisza dokazujących chłopców. Nagle za drzwiami sypialni rodziców rozlega się płacz dziecka. Stefania z wrażenia kaleczy się nożem w rękę. Obie dziewczynki dobiegają do drzwi i przykładają uszy nasłuchując. Po chwili obie starają się zajrzeć do wnętrza izby przez dziurkę od klucza. Przepychają się. Wygrywa Walerka. Kładzie palec na ustach nakazując ciszę. Spogląda przez dziurkę od klucza. Widzi ręce akuszerki podnoszące do góry płaczące dziecko. Szeptem mówi do reszty:

WALERKA

Jest! Chyba chłopak.

W tym momencie zza okna dobiega szczekanie psa i rżenie konia. Znak, że ktoś nadjechał wozem. Walerka odskakuje od drzwi i podbiega do okna, krzycząc radośnie:

WALERKA

Tato!

Przez okno widać podwórko ze studnią, a także budynek gospodarczy, który jest i oborą i stodołą. Budynek jest spory. O wiele większy niż chałupa, w której mieszka rodzina. Widać, że jeszcze nie tak dawno powodziło im się całkiem nieźle, ale teraz jest trochę gorzej. zbita szybka w oborze nie jest wstawiona tylko okno zostało zalatane deską. Po podwórku biegają kury.

Walerka wygląda przez okno i nagle nieruchomieje. Wyraz jej twarzy zmienia się. Spostrzega, że ojciec nie siedzi na koźle, ale spadł z niego i leży oparty o przyprószony śniegiem węgiel. Ma otwarte oczy. Na piersiach widoczna ogromna plama krwi. Najwyraźniej koń sam przywiózł trupa.

STARY ZAMOŚĆ. CMENTARZ. PLENER.

Pogrzeb męża Zofii. Pochmurny dzień. Wzmaga się wiatr. Ksiądz pospiesznie odmawia modlitwę starając sobie poradzić z wiatrem zatykającym usta.

KSIĄDZ

Wieczny odpoczynek racz mu dać panie… A światłość wiekuista niechaj mu świeci.

Zapłakana Zofia stoi nad grobem trzymając w ręku becik ze szczelnie opatulonym dzieckiem i próbuje powtarzać za księdzem słowa modlitwy. Obok pozostała czwórka dzieci. Najmłodszy Tadeusz milczy. Starsze jakby bezmyślnie powtarzają za księdzem słowa. Walerka i Stefcia bezgłośnie płaczą. Ksiądz kończy modlitwę. Błogosławi wszystkich. Kropi kropidłem.

KSIĄDZ

Niech was błogosławi Bóg wszechmogący: Ojciec i Syn i Duch Święty.

Ksiądz podchodzi do Zofii i wręcza jej święty obrazek. Zofia całuje księdza w rękę. Po niej do księdza podchodzą pozostałe dzieci i rownież całują go w rękę. Ksiądz też im wręcza obrazki. Odchodzi. Do Zofii przyciskającej do piersi becik z dzieckiem podchodzą sąsiadki: BARBARA (35) i HELENA (37).

BARBARA

Jakby drewna trza było narąbać to Kazek przyjdzie.

Druga z kobiet podaje Zofii zawiniątko.

HELENA

To po moim najmłodszym. Nada się.

Kobieta pochyla się nad becikiem. Uśmiecha się na widok twarzy dziecka.

HELENA

Jakie ma imię?

ZOFIA

(szeptem)

Po ojcu.

Zofia i dzieci zostają sami przy grobie. Zaczyna padać śnieg. Na krzyżu nagrobnym tabliczka, na niej napisane niewprawnym charakterem pisma: “Jan Tchórz. Żył lat 37. Zm. 10 stycznia 1941.”

WARSZAWA. MIESZKANIE JANINY I BRONISŁAWA. WNĘTRZE.

Janina i Bronisław mieszkają na ostatnim piętrze eleganckiego bloku w wysokim mansardowym mieszkaniu. To dość zamożny dom. Eleganckie meble, na ścianach obrazy i portrety obojga małżonków. W salonie dywan, w przestronnej kuchni rzeźbiony kredens. (Bronisław jest inżynierem-elektyrkiem). W jego gabinecie na biurku plik rozrzuconych listów z nadrukiem “Polski Czerwony Krzyż”. Oraz kupka takich samych zdjęć przedstawiających Edzia. Janina czyta jeden list na głos:

JANINA

“Polski Czerwony Krzyż oddział w Krakowie zawiadamia, że nie znane są jej losy Edwarda Adamskiego, zaginionego w Warszawie we wrześniu 1939 roku.”

(do Bronisława)

Trzeba jeszcze raz do nich napisać i wysłać zdjęcie.

Bronisław kiwa głową. Stuka w maszynę do pisania. Widzimy początek listu, który brzmi: “Zwracam się z uprzejmym pytaniem, czy chłopiec z załączonej fotografii…”

CHOMĘCISKA MAŁE. CHATA ZOFII. WNĘTRZE.

GRUDZIEŃ 1942.

Starsze dzieci siedzą przy kuchennym stole i robią ze słomy ozdoby choinkowe. Dwuletni Janek siedzi pod stołem i bawi się drewnianym konikiem na kółkach. Zofia gotuje mleko. Po chwili nalewa dzieciom mleka i podaje kubki.

ZOFIA

Do łóżek.

Zofia otwiera drzwi do sieni, w której leży pies. Stawia przed nim niewielką miskę z resztką mleka.

ZOFIA

Na!

Pies łapczywie pije. Po chwili Zofia zabiera pustą miskę, otwiera drzwi na dwór i wypycha psa.

ZOFIA

Idź! Pilnuj domu!

Zofia zamyka drzwi.

CHOMĘCISKA MAŁE. CHATA ZOFII. WNĘTRZE. PÓŹNIEJ.

Czwórka dzieci już śpi. Tylko najstarsza córka Walerka krząta się jeszcze po kuchni. Wyciera kubeczki. Przestawia na okno koszyczek z choinkowymi ozdobami ze słomy. Do chaty wchodzi Zofia. Na rękach ma szczapy porąbanego drewna. W węglarce węgiel. Zofia przez chwilę tupie w sieni, by otrzepać buty ze śniegu.

WALERKA

Czy mama słyszała?

ZOFIA

Co?

WALERKA

Coś jakby strzał. Chyba Niemcy idą.

Obie patrzą na siebie. Po chwili słuchać drugi strzał.

ZOFIA

Zacięłam kurę. Jak idą to nie wiem, czy dam radę jeszcze sprawić.

Nagle za oknem zaczyna szczekać pies, potem słychać strzał, krótki psi skowyt i gwałtowne, brutalne łomotanie do drzwi. Słychać głos mówiący po niemiecku.

OFICER NIEMIECKI

Aufschlagen! Schneller!

TŁUMACZ

Otwieracz. Szybko.

Zofia żegna się krzyżem i podchodzi do drzwi. Jest przestraszona. Do chaty szybkim krokiem wkraczają Niemcy:  oficer, tłumacz i dwóch żołnierzy. Rozglądają się po chacie. Zaglądają do garnków.

OFICER NIEMIECKI

Heraus da! Sie haben nur halb Uhr!

Zofia jest przerażona. Nic nie rozumie. Trzęsą jej się ręce. Próbuje jeszcze raz przeżegnać się. Jeden z Niemców popycha ją w głąb chaty krzycząc:

ŻOŁNIERZ PIERWSZY

Schneller! Schneller!

TŁUMACZ

Zbieracz sze. Macze pół godżyny.

Zofia patrzy przerażona. Tłumacz pokazuje palcem na zegarek.

TŁUMACZ

Pół godżyny. Budżycz dżeczy.

Jeden z Niemców z hukiem otwiera drzwi do sypialni.

ŻOŁNIERZ DRUGI

(krzyczy)

Aufstehen!

Dzieci budzą się. Są przerażone. Najmłodszy Janek zaczyna płakać. Zofia wbiega do pokoju. Podchodzi do łóżeczka. Bierze Janka na ręce i tuli starając się go uspokoić.

ZOFIA

(Drżącym głosem)

Cichutko. Musimy wstawać.

JANEK

(zaspanym głosem)

Mama ja ne! Mama ja ne! Lulu!

ŻOŁNIERZ DRUGI

(krzyczy)

Halt’s Maul!

Żołnierz podstawia Jankowi pięść pod nos. Zofia zakrywa dziecko własnym ciałem. Mały jeszcze bardziej zanosi się płaczem. Oficer Niemiecki łapie żołnierza za rękę.

OFICER NIEMIECKI

Nein. Sie haben halb uhr!

(zniecierpliwiony do dziecka)

Sei still!

Oficer podchodzi do kuchni i palcem pokazuje kubeczek.

OFICER NIEMIECKI

Top. Für kleine.

TŁUMACZ

Bierz naczynie. Dla małego.

Zofia składa pościel. Zdejmuje ze ściany zdjęcie rodzinne z wetkniętymi za ramkę świętymi obrazkami otrzymanymi od księdza na pogrzebie męża. W tym czasie Oficer wyjmuje z kieszeni papierośnicę. Częstuje tłumacza. Spostrzegłszy to jeden z żołnierzy podchodzi do okna w kuchni i bierze do ręki stojący na parapecie koszyk ze słomianymi ozdobami choinkowymi. Wyjmuje jedną z nich i wkłada na chwilę do pieca. Ozdoba się zapala. Żołnierz przypala nią papierosy oficerowi i tłumaczowi. Wrzuca resztkę pod kuchnię.

About Małgorzata Karolina Piekarska
dziennikarka, pisarka, blogerka.

Print Friendly, PDF & Email

Jestem członkiem

Jestem członkiem

Kategorie

Ale to już było

Kalendarz

Listopad 2018
P W Ś C P S N
« Wrz    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Od 8 grudnia 2017 gości było...

  • 14
  • 117 504

Stypendysta MKiDN 2017

Na Facebooku

Na Google+

Już w księgarniach

Kliknij na okładkę – przeniesiesz się do księgarni wydawcy.


Syn-dwóch-matek_1000

projekt 4 c
Tropiciele_front
klasa-pani-czajki-wyd-ii-cd
okladka
kurs dziennikarstwa

Copyright © 2018 W świecie absurdów