{"id":2790,"date":"2012-11-30T00:04:32","date_gmt":"2012-11-29T23:04:32","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarska.blog.pl\/?p=2790"},"modified":"2012-11-30T00:04:32","modified_gmt":"2012-11-29T23:04:32","slug":"gowno-na-serniku-czyli-znow-moj-prl","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=2790","title":{"rendered":"G\u00f3wno na serniku, czyli zn\u00f3w m\u00f3j PRL"},"content":{"rendered":"<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">G\u00f3wno na serniku, czyli zn\u00f3w m\u00f3j PRL<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Poniewa\u017c z jednej strony siedz\u0119 i pisz\u0119, a jeszcze na dodatek co\u015b tam ogl\u0105dam, wi\u0119c na czytanie nie zostaje mi zbyt du\u017co czasu. Ksi\u0105\u017ck\u0119 \u201eNasz ma\u0142y PRL. P\u00f3\u0142 roku w M-3 z trwa\u0142\u0105, w\u0105sami i maluchem\u201d smakuj\u0119 powoli. Ale to dobrze. Mam sporo my\u015bli o swoim PRL. Zn\u00f3w przelatuj\u0105 mi przed oczami obrazy. Autorzy, kt\u00f3rzy na p\u00f3\u0142 roku w pewien spos\u00f3b zamkn\u0119li si\u0119 w PRL-u sporo pisz\u0105 o kolejkach i zatowarowaniu sklep\u00f3w. A mnie si\u0119 przypomina moja mama i&#8230;<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Kolejki w PRLu by\u0142y d\u0142ugie. Traci\u0142o si\u0119 w nich sporo czasu. Ludzie rozmawiali ze sob\u0105. To wszystko fakty. W latach 80-tych to nawet opowiadali sobie dowcipy polityczne. Mama sta\u0142a kiedy\u015b w kolejce do warzywniczego. Po co? Nie pami\u0119tam. Na wie\u017cowcu nosz\u0105cym numer Krasi\u0144skiego 10a \u00a0zobaczy\u0142a napis. Nie rozumia\u0142a co znaczy, wi\u0119c zacz\u0119\u0142a czyta\u0107 na g\u0142os: \u201eJunta to Juj\u201d. Hmmm. Co to u licha znaczy? Hiszpa\u0144skiego mama nie zna\u0142a ni w z\u0105b, wi\u0119c nie mia\u0142a poj\u0119cia, \u017ce ichnie \u201eJ\u201d czyta si\u0119 jak \u201eH\u201d. Magiczne zdanie, kt\u00f3re jawi\u0142o jej si\u0119 jakim\u015b dziwnym szyfrem, powtarza\u0142a p\u00f3\u0142g\u0142osem dobre kilka minut, a\u017c jaka\u015b stoj\u0105ca za ni\u0105 pani spyta\u0142a, czy matka mo\u017ce si\u0119 uspokoi\u0107 i czy jest naprawd\u0119 taka g\u0142upia, \u017ce nie wie o co chodzi w tym napisie. Dopiero ten \u201epeerelowski opierpapier\u201d o\u015bwieci\u0142 mam\u0119 i poj\u0119\u0142a tre\u015b\u0107 magicznego, kr\u00f3tkiego has\u0142a na \u015bcianie bloku. By\u0142 rok 1982.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">W tym\u017ce bloku Krasi\u0144skiego 10a latami by\u0142 sklep spo\u017cywczy typu SAM. Nazywali\u015bmy go w domu \u201esklepem pod schodami\u201d, bo obok drzwi wej\u015bciowych by\u0142y wielkie kr\u0119cone schody, kt\u00f3re prowadzi\u0142y praktycznie donik\u0105d, cho\u0107 powinny na poszczeg\u00f3lne pi\u0119tra. Jednak i tak na wysoko\u015bci I pi\u0119tra drzwi wej\u015bciowe na klatk\u0119 schodow\u0105 by\u0142y zamkni\u0119te. A wy\u017cej wej\u015b\u0107 si\u0119 nie da\u0142o, bo by\u0142a krata. Tak wygl\u0105da\u0142o przestrzeganie zasad BHP w PRL i chyba nic si\u0119 w tej kwestii nie zmieni\u0142o. Obok naszego domu, w bloku Przasnyska 14 by\u0142 drugi, mniejszy spo\u017cywczak z tylko jedn\u0105 kas\u0105, kt\u00f3ry nazywali\u015bmy \u201enaszym\u201d albo tym \u201epo schodkach\u201d, bo schodzi\u0142o si\u0119 do niego po czterech ma\u0142ych, betonowych schodkach, cho\u0107 ja cz\u0119\u015bciej wybiera\u0142am skr\u00f3t zeskakuj\u0105c z murka. W obu sklepach ekspedientki nie by\u0142y zbyt mi\u0142e, ale jak to w PRL-u, kto by\u0142 ekspedientk\u0105 \u2013 mia\u0142 w\u0142adz\u0119. Pami\u0119tam, \u017ce jak w \u201enaszym\u201d zwr\u00f3ci\u0142am uwag\u0119, \u017ce herbata pisze si\u0119 przez samo \u201eh\u201d, a \u201echi\u0144ska\u201d przez \u201ech\u201d sklepowa kaza\u0142a mi \u201espierdala\u0107\u201d dodaj\u0105c jeszcze s\u0142owo \u201eg\u00f3wniaro\u201d. W tym \u201epod schodkami\u201d tez kiedy\u015b kazano mi \u201espierdala\u0107\u201d, bo o\u015bmieli\u0142am si\u0119 zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119, \u017ce w kajzerce s\u0105 zapieczone pety, czyli niedopa\u0142ki papieros\u00f3w. Do tego\u017c drugiego sklepu pewnego dnia zawita\u0142a moja mama. By\u0142 rok chyba 1984. Alkohol sprzedawano wtedy od 13-tej. Mama by\u0142a ju\u017c na emeryturze i na 14-t\u0105 je\u017adzi\u0142a do pracy na p\u00f3\u0142 etatu do przychodni, w kt\u00f3rej wykonywa\u0142a warszawiakom ma\u0142oobrazkowe zdj\u0119cia p\u0142uc. (To historia na osobny wpis, kt\u00f3ry mo\u017ce te\u017c kiedy\u015b powstanie. Ma\u0142y obrazek mie\u015bci\u0142 si\u0119 na Pradze na Targowej! A dla przyzwyczajonej do \u017boliborza mamy, by\u0142 to wtedy zupe\u0142nie inny, obcy \u015bwiat.) W naszym bloku mieszka\u0142a rodzinka, kt\u00f3r\u0105 dzi\u015b nazwa\u0142oby si\u0119 patologiczn\u0105, a wtedy m\u00f3wili\u015bmy na nich \u201erodzinka \u017culi\u201d, bo chyba nikt nie zna\u0142 s\u0142owa patologia. Rodzinka sk\u0142ada\u0142a si\u0119 z pi\u0119ciu os\u00f3b. By\u0142 wi\u0119c ojciec, matka i trzech syn\u00f3w, z kt\u00f3rych dw\u00f3ch z tego co pami\u0119tam, otar\u0142o si\u0119 o wi\u0119zienie, a tylko jeden, najm\u0142odszy by\u0142 porz\u0105dny i zreszt\u0105 bardzo sympatyczny. Matka te\u017c by\u0142a do\u015b\u0107 sympatyczna, cho\u0107 niestety \u201ezmenela\u0142a\u201d. Potwornie chuda, nosi\u0142a d\u0142ugie sp\u00f3dnice i w lecie klapki lub sanda\u0142y, z kt\u00f3rych dwa palce u n\u00f3g wypada\u0142y jej niemal na chodnik. Jakby te palce sz\u0142y szybciej ni\u017c ona sama. W latach 90-tych cz\u0119sto widywa\u0142am j\u0105 pod naszym sklepem jak pi\u0142a piwo z gwinta o do\u015b\u0107 barbarzy\u0144skiej porze, bo np. 6:30 rano. Jej m\u0119\u017ca ba\u0142am si\u0119. Podobnie jak dw\u00f3ch starszych syn\u00f3w. W po\u0142owie lat 90-tych ojciec rodziny \u017culi dozna\u0142 wylewu krwi do m\u00f3zgu i wyl\u0105dowa\u0142 sparali\u017cowany najpierw w szpitalu, a potem w domu, w \u0142\u00f3\u017cku. Czasem, ale z rzadka, by\u0142 wo\u017cony po podw\u00f3rku na inwalidzkim w\u00f3zku. \u0141ypa\u0142 wtedy nienawistnie na \u015bwiat. Poniewa\u017c zanim dosta\u0142 tego wylewu cz\u0119sto podnosi\u0142 na \u017con\u0119 r\u0119k\u0119, wi\u0119c jak g\u0142osi stug\u0119bna podw\u00f3rkowa plotka ten moment, kiedy los przyku\u0142 go do \u0142\u00f3\u017cka, okaza\u0142a si\u0119 szcz\u0119\u015bliwym momentem dla \u017cony. Po pierwsze nikt jej nie bi\u0142, a po drugie nie musia\u0142a z m\u0119\u017cem dzieli\u0107 si\u0119 alkoholem. Kilka razy s\u0142ysza\u0142am z ro\u017cnych ust opowie\u015bci, jak to podobno pi\u0142a mu nad g\u0142ow\u0105, pokazuj\u0105c przed nosem kieliszek i m\u00f3wi\u0105c:<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">&#8211; Napi\u0142by\u015b si\u0119, co? Ale nie ma!<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">A on prawie p\u0142aka\u0142 i tylko wzrokiem pokazywa\u0142 jej, \u017ce gdyby m\u00f3g\u0142 to by zat\u0142uk\u0142 na \u015bmier\u0107 za ten sadyzm.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Zanim jednak nast\u0105pi\u0142y przemiany ustrojowe a on dosta\u0142 wylewu oboje pili r\u00f3wno. Oczywi\u015bcie pod warunkiem, \u017ce mieli co. Tak si\u0119 jednak jako\u015b zdarza\u0142o, \u017ce tego typu ludzie zawsze mieli co pi\u0107. Nawet w PRL-u.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Moja mama fank\u0105 alkoholu nie by\u0142a, ale&#8230; bardzo lubi\u0142a wypi\u0107 w niedziel\u0119 kieliszek koniaku do ciasta lub kieliszek wermutu. Ten ostatni alkohol w ilo\u015bciach homeopatycznych, czyli takich akurat na mo\u017cliwo\u015bci PRL, zaleca\u0142 jej reumatolog. M\u00f3wi\u0142, \u017ce przy jej schorzeniu powinna pi\u0107 raz w tygodniu ma\u0142y kieliszek, wolniutko, rozkoszuj\u0105c si\u0119 zio\u0142owym aromatem. Ale sk\u0105d w PRL wzi\u0105\u0107 wermut? Pewnego dnia, gdy mama sz\u0142a po zakupy do chemicznego, spotka\u0142a pod drodze owego s\u0105siada \u017cula, kt\u00f3ry wtedy jeszcze dziarsko szed\u0142, a w siatce (z materia\u0142u, a nie w foliowej reklam\u00f3wce) ni\u00f3s\u0142 kilka butelek wermutu. Mama spojrza\u0142a na zegarek. Dochodzi\u0142a 11-ta! Do 13-tej jest jeszcze sporo czasu. A tu na 14-t\u0105 mama jedzie do pracy. Na przystanku musi by\u0107 najp\u00f3\u017aniej o wp\u00f3\u0142 do pierwszej. Jak kupi\u0107 wermut? Mama zdecydowa\u0142a si\u0119 na desperacki krok. Wparowa\u0142a do spo\u017cywczaka \u201epod schodami\u201d (bo tylko stamt\u0105d \u017cul m\u00f3g\u0142 nie\u015b\u0107 wermut) i spyta\u0142a, czy jest wermut. Us\u0142ysza\u0142a, \u017ce jest i \u017ceby przysz\u0142a o 13-tej. Mama spokojnie napakowa\u0142a do koszyka ro\u017cnych rzeczy typu: paprykarz szczeci\u0144ski, kawa Inka i ser bia\u0142y po czym podesz\u0142a do kasy i powiedzia\u0142a.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">&#8211; P\u0142ac\u0119 za to i dwie butelki wermutu, kt\u00f3re pani mi tu zaraz przyniesie.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">&#8211; A to u pani ju\u017c trzynasta? &#8211; burkn\u0119\u0142a oburzona kasjerka.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">&#8211; Nie! &#8211; Odpar\u0142a bohatersko mama. &#8211; Ale je\u015bli menel, kt\u00f3ry nigdzie nie pracuje, co wiem, bo mieszka w moim bloku, wyszed\u0142 st\u0105d przed chwil\u0105 i ni\u00f3s\u0142 siat\u0119 wermut\u00f3w, to i ja st\u0105d z dwiema butelkami wyjd\u0119, bo jad\u0119 na drug\u0105 do pracy i jak wr\u00f3c\u0119 po sz\u00f3stej to ju\u017c ani jednej butelki dla mnie tu nie b\u0119dzie!<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Kasjerk\u0119 po tym monologu zatka\u0142o. Zawo\u0142a\u0142a kierowniczk\u0119, kt\u00f3ra us\u0142yszawszy czego mama \u017c\u0105da kaza\u0142a jej uciszy\u0107 si\u0119, zap\u0142aci\u0107 wedle \u017cyczenia i przyj\u015b\u0107 z ty\u0142u sklepu. Gdy mama zapuka\u0142a do tylnych drzwi kierowniczka, jak w starym kawale \u201eda\u0142a od ty\u0142u\u201d dwie flaszki wermutu.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Na Krasi\u0144skiego niemal naprzeciwko ko\u015bcio\u0142a Jana Kantego by\u0142a Burbonka. Niewielka cukiernia, w kt\u00f3rej sprzedawano s\u0142odycze i ciasta. W lecie mo\u017cna by\u0142o tam kupi\u0107 mleczne lody w\u0142oskie. Gdy rzucano galaretk\u0119 w czekoladzie lub ptasie mleczko czy delicje szampa\u0144skie, w\u00f3wczas przed Burbonk\u0105 ustawia\u0142y si\u0119 d\u0142ugie kolejki. Czasami rzucano te\u017c takie czekoladowe krople. P\u0142askie na spodzie wygl\u0105da\u0142y jak \u00a0zastygni\u0119ta kropla masy czekoladowej. \u015arednic\u0119 mia\u0142y mniej wi\u0119cej jednego grosza i mama kupowa\u0142a je do ozdobienia ciasta. W czasach najwi\u0119kszego kryzysu te czekoladowe krople by\u0142y strasznym rarytasem. Pewnego dnia mama wysta\u0142a si\u0119 w kolejce i przynios\u0142a do domu ca\u0142e 10 dekagram\u00f3w czekoladowych kropli i paczuszk\u0119 rodzynek. Z paczki z USA wzi\u0119\u0142a kakao i powiedzia\u0142a, \u017ce zrobi nam sernik z bakaliami w polewie ozdobiony tymi kroplami. Ojciec s\u0142odyczy nie lubi\u0142, ale w momencie, kiedy ich w og\u00f3le nie by\u0142o i jemu zdarza\u0142o si\u0119 wr\u0105ba\u0107 kawa\u0142 sernika. Tego dnia obojgu nam \u015blina ciek\u0142a na sam\u0105 my\u015bl o serniku. Kiedy wi\u0119c na stole w du\u017cym pokoju wyl\u0105dowa\u0142o gor\u0105ce ciasto i zacz\u0119li\u015bmy na nie patrze\u0107 niezwykle \u0142akomie, mama zarz\u0105dzi\u0142a spacer z psem. Sernik mia\u0142 stygn\u0105\u0107, a \u017ceby to stygni\u0119cie nie trwa\u0142o zbyt d\u0142ugo, otworzy\u0142a lufcik. Gdy po p\u00f3\u0142 godzinie wr\u00f3cili\u015bmy do domu, pierwsz\u0105 rzecz\u0105 jak\u0105 zastali\u015bmy by\u0142 miotaj\u0105cy si\u0119 go\u0142\u0105b. Stoj\u0105ca na p\u00f3\u0142ce i wystaj\u0105ca troch\u0119 poza ni\u0105 18-to tomowa encyklopedia Orgelbranda by\u0142a pozbawiona kilku grzbiet\u00f3w, kt\u00f3re wala\u0142y si\u0119 na ziemi, a sernik, do kt\u00f3rego ciek\u0142a nam \u015blinka, by\u0142 nadjedzony przez ptaka i co gorsza obsrany. Ca\u0142ej naszej tr\u00f3jce chcia\u0142o si\u0119 p\u0142aka\u0107. Mama zdecydowa\u0142a jednak, \u017ce ciasto nie p\u00f3jdzie do \u015bmieci, ale co si\u0119 da \u2013 zjemy. Odkrojenie obsranych cz\u0119\u015bci nie zaj\u0119\u0142o jej zbyt d\u0142ugo. Z sernika zosta\u0142a jedna sz\u00f3sta. Zjedli\u015bmy natychmiast. Chyba \u017caden sernik w \u017cyciu nie smakowa\u0142 mi jak ten, obsrany przez go\u0142\u0119bia.<\/div>\n<div style=\"width: 1px;height: 1px;overflow: hidden\">Teraz tak my\u015bl\u0119 o tym wszystkim i dochodz\u0119 do wniosku, \u017ce jednak straszne to by\u0142y czasy. Wrzeszcz\u0105ce ekspedientki, alkohol od 13-tej i gigantyczne kolejki. A teraz trzy osoby przede mn\u0105 i mnie si\u0119 ju\u017c nie chce sta\u0107. Jak to cz\u0142owiek szybko przyzwyczaja si\u0119 do dobrobytu&#8230;<\/div>\n<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignleft\" src=\"http:\/\/www.znak.com.pl\/files\/covers\/card\/b3\/Szablowski_NaszmalyPRL_500pcx.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"439\" \/>Poniewa\u017c z jednej strony siedz\u0119 i pisz\u0119, a jeszcze na dodatek co\u015b tam ogl\u0105dam, wi\u0119c na czytanie nie zostaje mi zbyt du\u017co czasu. Ksi\u0105\u017ck\u0119 \u201eNasz ma\u0142y PRL. P\u00f3\u0142 roku w M-3 z trwa\u0142\u0105, w\u0105sami i maluchem\u201d smakuj\u0119 powoli. Ale to dobrze. Mam sporo my\u015bli o swoim PRL. Zn\u00f3w przelatuj\u0105 mi przed oczami obrazy. Autorzy, kt\u00f3rzy na p\u00f3\u0142 roku w pewien spos\u00f3b zamkn\u0119li si\u0119 w PRL-u sporo pisz\u0105 o kolejkach i zatowarowaniu sklep\u00f3w. A mnie si\u0119 przypomina moja mama i&#8230;<\/p>\n<p>Kolejki w PRL-u by\u0142y d\u0142ugie. Traci\u0142o si\u0119 w nich sporo czasu. Ludzie rozmawiali ze sob\u0105. To wszystko fakty. W latach 80-tych to nawet opowiadali sobie dowcipy polityczne. Mama sta\u0142a kiedy\u015b w kolejce do warzywniczego. Po co? Nie pami\u0119tam. Na wie\u017cowcu nosz\u0105cym numer Krasi\u0144skiego 10a \u00a0zobaczy\u0142a napis. Nie rozumia\u0142a co znaczy, wi\u0119c zacz\u0119\u0142a czyta\u0107 na g\u0142os: \u201eJunta to Juj\u201d. Hmmm. Co to u licha znaczy? Hiszpa\u0144skiego mama nie zna\u0142a ni w z\u0105b, wi\u0119c nie mia\u0142a poj\u0119cia, \u017ce ichnie \u201eJ\u201d czyta si\u0119 jak \u201eH\u201d. Magiczne zdanie, kt\u00f3re jawi\u0142o jej si\u0119 jakim\u015b dziwnym szyfrem, powtarza\u0142a p\u00f3\u0142g\u0142osem dobre kilka minut, a\u017c jaka\u015b stoj\u0105ca za ni\u0105 pani spyta\u0142a, czy matka mo\u017ce si\u0119 uspokoi\u0107 i czy jest naprawd\u0119 taka g\u0142upia, \u017ce nie wie o co chodzi w tym napisie. Dopiero ten \u201epeerelowski opierpapier\u201d o\u015bwieci\u0142 mam\u0119 i poj\u0119\u0142a tre\u015b\u0107 magicznego, kr\u00f3tkiego has\u0142a na \u015bcianie bloku. By\u0142 rok 1982.<\/p>\n<p>W tym\u017ce bloku Krasi\u0144skiego 10a latami by\u0142 sklep spo\u017cywczy typu SAM. Nazywali\u015bmy go w domu \u201esklepem pod schodami\u201d, bo obok drzwi wej\u015bciowych by\u0142y wielkie kr\u0119cone schody, kt\u00f3re prowadzi\u0142y praktycznie donik\u0105d, cho\u0107 powinny na poszczeg\u00f3lne pi\u0119tra. Jednak i tak na wysoko\u015bci I pi\u0119tra drzwi wej\u015bciowe na klatk\u0119 schodow\u0105 by\u0142y zamkni\u0119te. A wy\u017cej wej\u015b\u0107 si\u0119 nie da\u0142o, bo by\u0142a krata. Tak wygl\u0105da\u0142o przestrzeganie zasad BHP w PRL i chyba nic si\u0119 w tej kwestii nie zmieni\u0142o. Obok naszego domu, w bloku Przasnyska 14 by\u0142 drugi, mniejszy spo\u017cywczak z tylko jedn\u0105 kas\u0105, kt\u00f3ry nazywali\u015bmy \u201enaszym\u201d albo tym \u201epo schodkach\u201d, bo schodzi\u0142o si\u0119 do niego po czterech ma\u0142ych, betonowych schodkach, cho\u0107 ja cz\u0119\u015bciej wybiera\u0142am skr\u00f3t zeskakuj\u0105c z murka. W obu sklepach ekspedientki nie by\u0142y zbyt mi\u0142e, ale jak to w PRL-u, kto by\u0142 ekspedientk\u0105 \u2013 mia\u0142 w\u0142adz\u0119. Pami\u0119tam, \u017ce jak w \u201enaszym\u201d zwr\u00f3ci\u0142am uwag\u0119, \u017ce herbata pisze si\u0119 przez samo \u201eh\u201d, a \u201echi\u0144ska\u201d przez \u201ech\u201d sklepowa kaza\u0142a mi \u201espierdala\u0107\u201d dodaj\u0105c jeszcze s\u0142owo \u201eg\u00f3wniaro\u201d. W tym \u201epod schodkami\u201d tez kiedy\u015b kazano mi \u201espierdala\u0107\u201d, bo o\u015bmieli\u0142am si\u0119 zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119, \u017ce w kajzerce s\u0105 zapieczone pety, czyli niedopa\u0142ki papieros\u00f3w.<br \/>\nDo tego\u017c drugiego sklepu pewnego dnia zawita\u0142a moja mama. By\u0142 rok chyba 1984. Alkohol sprzedawano wtedy od 13-tej. Mama by\u0142a ju\u017c na emeryturze i na 14-t\u0105 je\u017adzi\u0142a do pracy na p\u00f3\u0142 etatu do przychodni, w kt\u00f3rej wykonywa\u0142a warszawiakom ma\u0142oobrazkowe zdj\u0119cia p\u0142uc. (To historia na osobny wpis, kt\u00f3ry mo\u017ce te\u017c kiedy\u015b powstanie. Ma\u0142y obrazek mie\u015bci\u0142 si\u0119 na Pradze na Targowej! A dla przyzwyczajonej do \u017boliborza mamy, by\u0142 to wtedy zupe\u0142nie inny, obcy \u015bwiat.) W naszym bloku mieszka\u0142a rodzinka, kt\u00f3r\u0105 dzi\u015b nazwa\u0142oby si\u0119 patologiczn\u0105, a wtedy m\u00f3wili\u015bmy na nich \u201erodzinka \u017culi\u201d, bo chyba nikt nie zna\u0142 s\u0142owa patologia. Rodzinka sk\u0142ada\u0142a si\u0119 z pi\u0119ciu os\u00f3b. By\u0142 wi\u0119c ojciec, matka i trzech syn\u00f3w, z kt\u00f3rych dw\u00f3ch z tego co pami\u0119tam, otar\u0142o si\u0119 o wi\u0119zienie, a tylko jeden, najm\u0142odszy by\u0142 porz\u0105dny i zreszt\u0105 bardzo sympatyczny. Matka te\u017c by\u0142a do\u015b\u0107 sympatyczna, cho\u0107 niestety \u201ezmenela\u0142a\u201d. Potwornie chuda, nosi\u0142a d\u0142ugie sp\u00f3dnice i w lecie klapki lub sanda\u0142y, z kt\u00f3rych dwa palce u n\u00f3g wypada\u0142y jej niemal na chodnik. Jakby te palce sz\u0142y szybciej ni\u017c ona sama. W latach 90-tych cz\u0119sto widywa\u0142am j\u0105 pod naszym sklepem jak pi\u0142a piwo z gwinta o do\u015b\u0107 barbarzy\u0144skiej porze, bo np. 6:30 rano. Jej m\u0119\u017ca ba\u0142am si\u0119. Podobnie jak dw\u00f3ch starszych syn\u00f3w. W po\u0142owie lat 90-tych ojciec rodziny \u017culi dozna\u0142 wylewu krwi do m\u00f3zgu i wyl\u0105dowa\u0142 sparali\u017cowany najpierw w szpitalu, a potem w domu, w \u0142\u00f3\u017cku. Czasem, ale z rzadka, by\u0142 wo\u017cony po podw\u00f3rku na inwalidzkim w\u00f3zku. \u0141ypa\u0142 wtedy nienawistnie na \u015bwiat. Poniewa\u017c zanim dosta\u0142 tego wylewu cz\u0119sto podnosi\u0142 na \u017con\u0119 r\u0119k\u0119, wi\u0119c jak g\u0142osi stug\u0119bna podw\u00f3rkowa plotka ten moment, kiedy los przyku\u0142 go do \u0142\u00f3\u017cka, okaza\u0142a si\u0119 szcz\u0119\u015bliwym momentem dla \u017cony. Po pierwsze nikt jej nie bi\u0142, a po drugie nie musia\u0142a z m\u0119\u017cem dzieli\u0107 si\u0119 alkoholem. Kilka razy s\u0142ysza\u0142am z ro\u017cnych ust opowie\u015bci, jak to podobno pi\u0142a mu nad g\u0142ow\u0105, pokazuj\u0105c przed nosem kieliszek i m\u00f3wi\u0105c:<br \/>\n&#8211; Napi\u0142by\u015b si\u0119, co? Ale nie ma!<br \/>\nA on prawie p\u0142aka\u0142 i tylko wzrokiem pokazywa\u0142 jej, \u017ce gdyby m\u00f3g\u0142 to by zat\u0142uk\u0142 na \u015bmier\u0107 za ten sadyzm. Zanim jednak nast\u0105pi\u0142y przemiany ustrojowe a on dosta\u0142 wylewu oboje pili r\u00f3wno. Oczywi\u015bcie pod warunkiem, \u017ce mieli co. Tak si\u0119 jednak jako\u015b zdarza\u0142o, \u017ce tego typu ludzie zawsze mieli co pi\u0107. Nawet w PRL-u.<br \/>\nMoja mama fank\u0105 alkoholu nie by\u0142a, ale&#8230; bardzo lubi\u0142a wypi\u0107 w niedziel\u0119 kieliszek koniaku do ciasta lub kieliszek wermutu. Ten ostatni alkohol w ilo\u015bciach homeopatycznych, czyli takich akurat na mo\u017cliwo\u015bci PRL, zaleca\u0142 jej reumatolog. M\u00f3wi\u0142, \u017ce przy jej schorzeniu powinna pi\u0107 raz w tygodniu ma\u0142y kieliszek, wolniutko, rozkoszuj\u0105c si\u0119 zio\u0142owym aromatem. Ale sk\u0105d w PRL wzi\u0105\u0107 wermut? Pewnego dnia, gdy mama sz\u0142a po zakupy do chemicznego, spotka\u0142a pod drodze owego s\u0105siada \u017cula, kt\u00f3ry wtedy jeszcze dziarsko szed\u0142, a w siatce (z materia\u0142u, a nie w foliowej reklam\u00f3wce) ni\u00f3s\u0142 kilka butelek wermutu. Mama spojrza\u0142a na zegarek. Dochodzi\u0142a 11-ta! Do 13-tej jest jeszcze sporo czasu. A tu na 14-t\u0105 mama jedzie do pracy. Na przystanku musi by\u0107 najp\u00f3\u017aniej o wp\u00f3\u0142 do pierwszej. Jak kupi\u0107 wermut? Mama zdecydowa\u0142a si\u0119 na desperacki krok. Wparowa\u0142a do spo\u017cywczaka \u201epod schodami\u201d (bo tylko stamt\u0105d \u017cul m\u00f3g\u0142 nie\u015b\u0107 wermut) i spyta\u0142a, czy jest wermut. Us\u0142ysza\u0142a, \u017ce jest i \u017ceby przysz\u0142a o 13-tej. Mama spokojnie napakowa\u0142a do koszyka ro\u017cnych rzeczy typu: paprykarz szczeci\u0144ski, kawa Inka i ser bia\u0142y po czym podesz\u0142a do kasy i powiedzia\u0142a.<br \/>\n&#8211; P\u0142ac\u0119 za to i dwie butelki wermutu, kt\u00f3re pani mi tu zaraz przyniesie.<br \/>\n&#8211; A to u pani ju\u017c trzynasta? &#8211; burkn\u0119\u0142a oburzona kasjerka.<br \/>\n&#8211; Nie! &#8211; Odpar\u0142a bohatersko mama i szybko doda\u0142a:\u00a0&#8211; Ale je\u015bli menel, kt\u00f3ry nigdzie nie pracuje, co wiem, bo mieszka w moim bloku, wyszed\u0142 st\u0105d przed chwil\u0105 i ni\u00f3s\u0142 siat\u0119 wermut\u00f3w, to i ja st\u0105d z dwiema butelkami wyjd\u0119, bo jad\u0119 na drug\u0105 do pracy i jak wr\u00f3c\u0119 po sz\u00f3stej to ju\u017c ani jednej butelki dla mnie tu nie b\u0119dzie!<br \/>\nKasjerk\u0119 po tym monologu zatka\u0142o. Zawo\u0142a\u0142a kierowniczk\u0119, kt\u00f3ra us\u0142yszawszy czego mama \u017c\u0105da kaza\u0142a jej uciszy\u0107 si\u0119, zap\u0142aci\u0107 wedle \u017cyczenia i przyj\u015b\u0107 z ty\u0142u sklepu. Gdy mama zapuka\u0142a do tylnych drzwi kierowniczka, jak w starym kawale \u201eda\u0142a od ty\u0142u\u201d dwie flaszki wermutu.<\/p>\n<p>Na Krasi\u0144skiego niemal naprzeciwko ko\u015bcio\u0142a Jana Kantego by\u0142a Burbonka. Niewielka cukiernia, w kt\u00f3rej sprzedawano s\u0142odycze i ciasta. W lecie mo\u017cna by\u0142o tam kupi\u0107 mleczne lody w\u0142oskie. Gdy rzucano galaretk\u0119 w czekoladzie lub ptasie mleczko czy delicje szampa\u0144skie, w\u00f3wczas przed Burbonk\u0105 ustawia\u0142y si\u0119 d\u0142ugie kolejki. Czasami rzucano te\u017c takie czekoladowe krople. P\u0142askie na spodzie wygl\u0105da\u0142y jak \u00a0zastygni\u0119ta kropla masy czekoladowej. \u015arednic\u0119 mia\u0142y mniej wi\u0119cej jednego grosza i mama kupowa\u0142a je do ozdobienia ciasta. W czasach najwi\u0119kszego kryzysu te czekoladowe krople by\u0142y strasznym rarytasem. Pewnego dnia mama wysta\u0142a si\u0119 w kolejce i przynios\u0142a do domu ca\u0142e 10 dekagram\u00f3w czekoladowych kropli i paczuszk\u0119 rodzynek. Z paczki z USA wzi\u0119\u0142a kakao i powiedzia\u0142a, \u017ce zrobi nam sernik z bakaliami w polewie ozdobiony tymi kroplami. Ojciec s\u0142odyczy nie lubi\u0142, ale w momencie, kiedy ich w og\u00f3le nie by\u0142o i jemu zdarza\u0142o si\u0119 wr\u0105ba\u0107 kawa\u0142 sernika. Tego dnia obojgu nam \u015blina ciek\u0142a na sam\u0105 my\u015bl o serniku. Kiedy wi\u0119c na stole w du\u017cym pokoju wyl\u0105dowa\u0142o gor\u0105ce ciasto i zacz\u0119li\u015bmy na nie patrze\u0107 niezwykle \u0142akomie, mama zarz\u0105dzi\u0142a spacer z psem. Sernik mia\u0142 stygn\u0105\u0107, a \u017ceby to stygni\u0119cie nie trwa\u0142o zbyt d\u0142ugo, otworzy\u0142a lufcik. Gdy po p\u00f3\u0142 godzinie wr\u00f3cili\u015bmy do domu, pierwsz\u0105 rzecz\u0105 jak\u0105 zastali\u015bmy by\u0142 miotaj\u0105cy si\u0119 go\u0142\u0105b. Stoj\u0105ca na p\u00f3\u0142ce i wystaj\u0105ca troch\u0119 poza ni\u0105 18-to tomowa encyklopedia Orgelbranda by\u0142a pozbawiona kilku grzbiet\u00f3w, kt\u00f3re wala\u0142y si\u0119 na ziemi, a sernik, do kt\u00f3rego ciek\u0142a nam \u015blinka, by\u0142 nadjedzony przez ptaka i co gorsza obsrany. Ca\u0142ej naszej tr\u00f3jce chcia\u0142o si\u0119 p\u0142aka\u0107. Mama zdecydowa\u0142a jednak, \u017ce ciasto nie p\u00f3jdzie do \u015bmieci, ale co si\u0119 da \u2013 zjemy. Odkrojenie obsranych cz\u0119\u015bci nie zaj\u0119\u0142o jej zbyt d\u0142ugo. Z sernika zosta\u0142a jedna sz\u00f3sta. Zjedli\u015bmy natychmiast. Chyba \u017caden sernik w \u017cyciu nie smakowa\u0142 mi jak ten, obsrany przez go\u0142\u0119bia.<\/p>\n<p>Teraz tak my\u015bl\u0119 o tym wszystkim i dochodz\u0119 do wniosku, \u017ce cho\u0107by napisano tomy, to jednak straszne to by\u0142y czasy. Wrzeszcz\u0105ce ekspedientki, alkohol od 13-tej i gigantyczne kolejki. A teraz trzy osoby przede mn\u0105 i mnie si\u0119 ju\u017c nie chce sta\u0107. Jak to cz\u0142owiek szybko przyzwyczaja si\u0119 do dobrobytu&#8230; Ale by\u0142y te\u017c mi\u0142e strony. Byli\u015bmy sobie bli\u017csi. O tym jednak innym razem.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>G\u00f3wno na serniku, czyli zn\u00f3w m\u00f3j PRL Poniewa\u017c z jednej strony siedz\u0119 i pisz\u0119, a jeszcze na dodatek co\u015b tam ogl\u0105dam, wi\u0119c na czytanie nie zostaje mi zbyt du\u017co czasu. Ksi\u0105\u017ck\u0119 \u201eNasz ma\u0142y PRL. P\u00f3\u0142 roku w M-3 z trwa\u0142\u0105, w\u0105sami i maluchem\u201d smakuj\u0119 powoli&#8230;.<\/p>\n<div class=\"easywp-readmore\"><a class=\"read-more-link\" href=\"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=2790\">Czytaj dalej&#8230;<span class=\"easywp-sr-only\">  G\u00f3wno na serniku, czyli zn\u00f3w m\u00f3j PRL<\/span><\/a><\/div>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_crdt_document":"","footnotes":""},"categories":[5,11],"tags":[77,1096,1166,1490],"class_list":["post-2790","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-kultura","category-prywatne","tag-anegdoty","tag-prl","tag-rodzina","tag-wspomnienia","wpcat-5-id","wpcat-11-id"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2790","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=2790"}],"version-history":[{"count":0,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/2790\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=2790"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=2790"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=2790"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}