{"id":1926,"date":"2012-09-25T20:13:01","date_gmt":"2012-09-25T18:13:01","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarska.blog.pl\/?p=1926"},"modified":"2012-09-25T20:13:01","modified_gmt":"2012-09-25T18:13:01","slug":"czy-wiemy-dokad-zmierzamy-2","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1926","title":{"rendered":"Czy wiemy dok\u0105d zmierzamy?"},"content":{"rendered":"<p>Jest taki kawa\u0142 o tr\u00f3jce kombatant\u00f3w, kt\u00f3rzy rozmawiaj\u0105 jak\u0105 kto ma skleroz\u0105. Pierwszy m\u00f3wi:<br \/>\n&#8211; Mam tak\u0105 skleroz\u0119, \u017ce wiem, \u017ce bra\u0142em udzia\u0142 w jakiej\u015b wojnie, ale nie pami\u0119tam, czy to by\u0142a pierwsza czy druga \u015bwiatowa.<br \/>\nDrugi m\u00f3wi:<br \/>\n&#8211; Ja to mam tak\u0105 skleroz\u0119, \u017ce wiem, \u017ce by\u0142em na wojnie i wiem, \u017ce by\u0142em ranny, ale za choler\u0119 nie pami\u0119tam, czy dosta\u0142em kulk\u0105 mi\u0119dzy \u0142opatki czy \u0142opatk\u0105 mi\u0119dzy kulki.<br \/>\nNa to odzywa si\u0119 babcia kombatantka:<br \/>\n&#8211; A ja to mam tak\u0105 skleroz\u0119, \u017ce wiem, \u017ce by\u0142a wojna i \u017ce by\u0142o co\u015b z Niemcami. Ale nie pami\u0119tam, czy to ja wystrychn\u0119\u0142am ich na dudka czy oni wydudkali mnie na strychu.<br \/>\nPrzypomnia\u0142 mi si\u0119 kawa\u0142, bo jestem \u015bwie\u017co po trzech spotkaniach autorskich w Zamo\u015bciu. Z tamtejsz\u0105 m\u0142odzie\u017c\u0105 rozmawia\u0142am nie tylko o swoich ksi\u0105\u017ckach, ale i o Zamojszczy\u017anie w czasie I, a potem II wojny \u015bwiatowej. Nie tylko dlatego, \u017ce moja babcia i dziadek, a potem mama urodzili si\u0119 w Zwierzy\u0144cu nad Wieprzem, a II wojn\u0119 sp\u0119dzili w niedalekim Che\u0142mie. Przede wszystkim m\u00f3wi\u0142am o tym dlatego, \u017ce moi dziadkowie ze strony taty, czyli Janina i Bronis\u0142aw Piekarscy wzi\u0119li w czasie okupacji na wychowanie dziecko z Zamojszczyzny. Opowiada\u0142am m\u0142odzie\u017cy ca\u0142\u0105 histori\u0119 mojego stryja Jana Tch\u00f3rza, kt\u00f3r\u0105 ojciec opisa\u0142 w swojej ksi\u0105\u017cce \u201eTAK ZAPAMI\u0118TA\u0141EM\u201d wydanej przez PIW jeszcze w 1979 roku:<br \/>\n<em>7 stycznia obieg\u0142a Warszaw\u0119 lotem b\u0142yskawicy wie\u015b\u0107, \u017ce na Dworcu Wschodnim kolejarze zatrzymali niemiecki transport dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny, wieziony do O\u015bwi\u0119cimia. Tysi\u0105ce warszawiak\u00f3w ruszy\u0142o na dworzec. Moi rodzice r\u00f3wnie\u017c. Wr\u00f3cili tego dnia bardzo p\u00f3\u017ano do domu i z niczym. Na dworcu zastali tylko rozogniony t\u0142um. O dzieciach nikt nic nie wiedzia\u0142 \u2014 mo\u017ce nie chcia\u0142, a mo\u017ce nie m\u00f3g\u0142 przekaza\u0107 \u017cadnej informacji.<\/em><br \/>\n<em>Przez kilka nast\u0119pnych dni rodzice je\u017adzili na dworzec i wracali z pustymi r\u0119kami. Wiadomo\u015bci o dzieciach by\u0142y jednak prawdziwe. Ojciec z mam\u0105 nie dali wi\u0119c za wygran\u0105 i przez znajomych otrzymali z RGO pozwolenie na wzi\u0119cie do siebie zamojskiego dziecka.<\/em><br \/>\n<em>Jak opowiada\u0142a mama, gdy weszli z ojcem do sieroci\u0144ca, oczom ich ukaza\u0142y si\u0119 gromady wychud\u0142ych dzieci, przewa\u017cnie w wieku sze\u015bciu, siedmiu lat. W\u015br\u00f3d malc\u00f3w beztrosko igraj\u0105cych po salach dostrzeg\u0142a mama ch\u0142opczyka stoj\u0105cego na uboczu na lekko wykrzywionych n\u00f3\u017ckach i ss\u0105cego smoczek. Ubrany by\u0142 w spodenki z grubego zielonego welwetu. Spod d\u0142ugich rz\u0119s patrzy\u0142o na mam\u0119 dwoje l\u015bni\u0105cych czarnych oczu. Gdy tylko spojrzenia ich si\u0119 spotka\u0142y, malec podrepta\u0142 do piel\u0119gniarki i schowa\u0142 si\u0119 za jej fartuch, wygl\u0105daj\u0105c zza niego co chwila ciekawie.<\/em><br \/>\n<em>Jak si\u0119 nazywa\u0142? Kim s\u0105 czy byli jego rodzice? Nie umia\u0142 powiedzie\u0107. Czy w og\u00f3le kiedy\u015b m\u00f3wi\u0142? Czy mo\u017ce wskutek prze\u017cy\u0107 zatrzyma\u0142 si\u0119 nagle w rozwoju? Nikt nie umia\u0142 odpowiedzie\u0107 na te pytania. Jego dzieci\u0119cy wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniowie z transportu nic o nim nie wiedzieli. Nikt z nich nie pami\u0119ta\u0142, sk\u0105d go zabrano. W sieroci\u0144cu nadano mu imiona Krzy\u015b Dionizy.<\/em><br \/>\n<em>Gdy mama wzi\u0119\u0142a go na r\u0119ce, popatrzy\u0142 na ni\u0105 nieufnie. Gdy poca\u0142owa\u0142a go w policzek, \u017cachn\u0105\u0142 si\u0119 i podrapa\u0142 r\u0105czk\u0105 miejsce poca\u0142unku, a jego du\u017ce, czarne oczy zrobi\u0142y si\u0119 jeszcze wi\u0119ksze. Mama zacz\u0119\u0142a go ko\u0142ysa\u0107 na r\u0119ku, co\u015b opowiadaj\u0105c, aby go zainteresowa\u0107, aby zyska\u0107 jego sympati\u0119 i wzgl\u0119dy. Po pewnym czasie zapyta\u0142a: \u201eKrzysiu? Czy p\u00f3jdziesz ze mn\u0105?&#8221; Oczy jego zn\u00f3w si\u0119 poszerzy\u0142y. Popatrzy\u0142 to na mam\u0119, to na piel\u0119gniark\u0119 i powiedzia\u0142 cicho: \u201eTia.&#8221;<\/em><br \/>\n<em>Po za\u0142atwieniu niezb\u0119dnych formalno\u015bci rodzice owin\u0119li Krzysia w ciep\u0142y koc i zabrali.<\/em><br \/>\n<em>Od tego dnia \u017cycie w domu zmieni\u0142o si\u0119. Pocz\u0105tkowo babcia, rzekomo w moim interesie i w interesie brata, mia\u0142a rodzicom za z\u0142e, \u017ce wzi\u0119li obce dziecko. P\u00f3\u017aniej przywi\u0105za\u0142a si\u0119 do niego chyba najmocniej z nas wszystkich.<\/em><br \/>\n<em>Krzy\u015b stopniowo wraca\u0142 do zdrowia po tyfusie, z kt\u00f3rego go wyleczono w sieroci\u0144cu. Pozosta\u0142y jeszcze dolegliwo\u015bci p\u0119cherza, no i odmro\u017cenia. Obydwaj z Antkiem prze\u015bcigali\u015bmy si\u0119 w wynajdywaniu zabawek i zabaw dla Krzysia. Powoli zacz\u0105\u0142 odzyskiwa\u0107 u\u015bmiech.<\/em><br \/>\n<em>Dopiero w kilka dni po przybyciu Krzy\u015b zdradzi\u0142 swoje pochodzenie. Kiedy pomaga\u0142 mamie uk\u0142ada\u0107 drzewo za piecem, podaj\u0105c kolejne polano, powiedzia\u0142 kr\u00f3tko, po ch\u0142opsku: \u201eNa.&#8221;A gdy mama zacz\u0119\u0142a uk\u0142ada\u0107 polana w palenisku, doda\u0142: \u201eMama, na Bozi\u0119.&#8221; Dopiero po chwili mama zorientowa\u0142a si\u0119, \u017ce to oznacza uk\u0142adanie \u201ena krzy\u017c&#8221;.<\/em><br \/>\n<em>(\u2026)<\/em><br \/>\n<em>Kt\u00f3rego\u015b dnia ojciec wr\u00f3ci\u0142 z miasta z wiadomo\u015bci\u0105, \u017ce odnalaz\u0142a si\u0119 mama Krzysia. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce gdy tylko ludzie wykradli zamojskie dzieci z transportu \u015bmierci, natychmiast je sfotografowano w tych ubrankach i w takim stanie, w jakim by\u0142y zabrane rodzinom. Zdj\u0119cia mia\u0142y dwojakie znaczenie: dokumentowa\u0142y niemieck\u0105 zbrodni\u0119 na dzieciach i stanowi\u0142y podstaw\u0119 identyfikacji. Zdj\u0119cia dzieci, kt\u00f3rych imiona, nazwiska i pochodzenie by\u0142y nieznane, zosta\u0142y rozes\u0142ane przez RGO do miejsc osiedlenia wygna\u0144c\u00f3w z Zamojszczyzny. Wielu z nich znajdowa\u0142o si\u0119 w \u017belechowie. Tam te\u017c na zdj\u0119ciu rozpozna\u0142a Krzysia jego rodzona matka.<\/em><br \/>\n<em>Par\u0119 dni potem RGO nades\u0142a\u0142o nam dokument stwierdzaj\u0105cy, \u017ce moi rodzice wzi\u0119li na wychowanie z RGO dwuip\u00f3\u0142letniego Jana Tch\u00f3rza, kt\u00f3rego matka ma na imi\u0119 Zofia.<\/em><br \/>\n<em>Niebawem te\u017c nadszed\u0142 list od Zofii Tch\u00f3rzymy: \u201eW pierwszych s\u0142owach mego listu Niech b\u0119dzie pochwalony Jezus Chrystus. Droga Pani! Przepraszam, \u017ce tak d\u0142ugo nie pisa\u0142am. Nie mia\u0142am zdj\u0119cia z ob\u00f3ch braciszk\u00f3w Jasiowych, z Bolcia i Tadzia m\u0142odszego. Pisz\u0119 o swym losie: pracuj\u0119 przy starcach w przytu\u0142ku. Dostaj\u0119 nagrody 100 z\u0142otych miesi\u0119cznie od Pana Burmistrza. Obiad dostaj\u0119 w kuchni, co gotuj\u0105 dla nas wysiedlonych. Ch\u0142opiec starszy s\u0142u\u017cy u gospodarza, a m\u0142odszy Tadzio chodzi do ochronki i dostaje \u015bniadanie i par\u0119 deka chleba na kolacj\u0119. Dwie mam c\u00f3rki, Walerci\u0119 i Stefci\u0119. Jedna jest w Berlinie, a druga w Prusach u gospodarza. D\u0142u\u017cszy czas nie wiedzia\u0142am o nich, bo nie mia\u0142am adresu. Starszej lepiej, a w Berlinie m\u0142odszej gorzej. Otrzyma\u0142am listy razem od obydw\u00f3ch w maju. Pisz\u0105, \u017ce s\u0105 zdrowe, to mnie cieszy. Jasiowi posy\u0142am fotografi\u0119 w li\u015bcie i obrazek. Dzi\u0119kuj\u0119 Pani za czu\u0142e serce, \u017ce si\u0119 Pani zaopiekowa\u0142a moim dzieckiem. Teraz si\u0119 ju\u017c przyzwyczai\u0142am do swego losu, w jakim si\u0119 obecnie znajduj\u0119. Nie wyobra\u017ca sobie Pani, jak mia\u0142am pocz\u0105tkowo, jak mnie przywie\u017ali do \u017belechowa. W Dzie\u0144 Bo\u017cego Narodzenia by\u0142am na mszy. Powracam do swoich dzieci do szko\u0142y, co\u015bmy mieszkali par\u0119 rodzin wysiedlonych, usiad\u0142am z Jasiem, zap\u0142aka\u0142am, \u017cem nie mia\u0142a c\u00f3rek przy sobie. W tej chwili przysz\u0142y kobiety z \u017belechowa i przynios\u0142y nam potraw po\u015bnikowych, podzieli\u0142y si\u0119 z nami op\u0142atkiem. By\u0142a to chwila rado\u015bci. Posy\u0142am cz\u0119sto paczki do c\u00f3rki, bo pisze, \u017ce brak jej \u017cywno\u015bci. Pisa\u0142a mi w li\u015bcie, \u017ce dostaj\u0105 zup\u0119 szpinakow\u0105 na czystej wodzie i po porcji chleba. \u017bo\u0142niersk\u0105 bochenk\u0119 na cztery osoby i idzie na ca\u0142y dzie\u0144 do fabryki. Pracuje przy amunicji i materia\u0142ach wybuchowych.<\/em><br \/>\n<em>Pozdrawiam Pani\u0105 z ca\u0142\u0105 rodzin\u0105 i Synka Jasia.<\/em><br \/>\n<em>Zofia Tch\u00f3rz&#8221;<\/em><br \/>\n<em>Kt\u00f3rego\u015b dnia kto\u015b zapuka\u0142 do drzwi. Mama odpowiedzia\u0142a: \u201eProsz\u0119.\u201d Drzwi si\u0119 otworzy\u0142y i wesz\u0142a wiejska zabiedzona kobiecina o czarnych l\u015bni\u0105cych oczach, z pi\u0119knymi kruczymi w\u0142osami przypr\u00f3szonymi siwizn\u0105, owini\u0119ta w kraciast\u0105 chustk\u0119. \u201eNiech b\u0119dzie pochwalony Jezus Chrystus!\u201d, powiedzia\u0142a. By\u0142a jakby wystraszona.<\/em><br \/>\n<em>Na twarzy mamy dostrzeg\u0142em jaki\u015b dziwny skurcz czy b\u0142ysk. Patrz\u0105c na kobiecin\u0119, my\u015bla\u0142em, \u017ce to \u017cebraczka. \u201eCzy ja dobrze trafi\u0142am?&#8221;, zapyta\u0142a. \u201eTak, na pewno dobrze \u2014 odpowiedzia\u0142a mama zmienionym g\u0142osem. \u2014 Jest u nas pani synek&#8221;, doda\u0142a po chwili i obydwie wybuchn\u0119\u0142y p\u0142aczem.<\/em><br \/>\n<em>By\u0142a to mama Janka. Przyjecha\u0142a zobaczy\u0107 swego Jasiunia.<\/em><br \/>\n<em>Straszne by\u0142y jej przej\u015bcia. W dniu 5 grudnia 1942 roku zajechali do ich wsi, do Chom\u0119cisk Ma\u0142ych ko\u0142o Starego Zamo\u015bcia, \u017candarmi i czarni. Kazali opu\u015bci\u0107 cha\u0142upin\u0119 i wyj\u015b\u0107. Pognano ich do obozu w Zamo\u015bciu. Rodzina sk\u0142ada\u0142a si\u0119 wtedy z pi\u0119ciu os\u00f3b: ona, Zofia Tch\u00f3rzyna, c\u00f3rka Stefcia lat czterna\u015bcie, synowie \u2014 Bolek lat dwana\u015bcie, Tadzio lat dziesi\u0119\u0107 i Janek lat dwa. (M\u0105\u017c zmar\u0142 przedtem, a szesnastoletnia c\u00f3rka Walerka ju\u017c od czerwca 1942 roku przebywa\u0142a na robotach w Niemczech.) Jeszcze z Zamo\u015bcia zabrano Stefci\u0119 i wys\u0142ano w g\u0142\u0105b Niemiec. Matk\u0119 z synami zawieziono do \u017belechowa. Janek by\u0142 chory. Mia\u0142 odmro\u017cone r\u0105czki, n\u00f3\u017cki i brzuszek, a na dodatek w obozie zarazi\u0142 si\u0119 tyfusem.<\/em><br \/>\n<em>Niebawem do ochronki zajecha\u0142a niemiecka kolumna sanitarna i zabra\u0142a chorego malca. Gruba Schwester w obcis\u0142ym mundurze nawet nie da\u0142a matce poca\u0142owa\u0107 ch\u0142opca na po\u017cegnanie. Tch\u00f3rzyna widzia\u0142a jeszcze, jak odje\u017cd\u017caj\u0105cy Jasiunio niezdarnie uderza r\u0105czk\u0105 w szyb\u0119 karetki niemieckiego Czerwonego Krzy\u017ca \u2014 i zosta\u0142a bez: dziecka, z my\u015bl\u0105, \u017ce straci\u0142a go na zawsze.<\/em><br \/>\n<em>Gdy tylko Zofia Tch\u00f3rzyna dowiedzia\u0142a si\u0119, \u017ce jej Jasiunio \u017cyje, zostawi\u0142a swoich synk\u00f3w na ludzkiej opiece i pojecha\u0142a go odszuka\u0107, sprawdzi\u0107, czy nie zasz\u0142a jaka\u015b, pomy\u0142ka.<\/em><br \/>\n<em>Janek nie chcia\u0142 si\u0119 przywita\u0107 ze swoj\u0105 matk\u0105, cho\u0107 gdy tylko rodzice dowiedzieli si\u0119, kim jest, wszyscy zacz\u0119li\u015bmy go uczy\u0107 jego prawdziwego imienia i nazwiska. Gdy m\u00f3wili\u015bmy mu: \u201eNazywasz si\u0119 Jan Tch\u00f3rz\u201d, on oburzony krzycza\u0142: \u201eA\u015b ne Tu\u015b, A\u015b Ksy\u015b!\u201d Gdy rodzona matka przytuli\u0142a go do piersi i zacz\u0119\u0142a ca\u0142owa\u0107, odepchn\u0105\u0142 j\u0105 brutalnie i pocz\u0105\u0142 wydrapywa\u0107 ka\u017cdy poca\u0142unek.<\/em><br \/>\n<em>Zosta\u0142a u nas kilka dni. Pragn\u0119\u0142a si\u0119 nacieszy\u0107 dzieckiem. Rodzice te\u017c chcieli, \u017ceby si\u0119 Janek do niej przyzwyczai\u0142. My\u015bmy z bratem byli zbici z panta\u0142yku. Cieszyli\u015bmy si\u0119, \u017ce odnalaz\u0142a si\u0119 mama Janka, a jednocze\u015bnie bali\u015bmy si\u0119, \u017ce zechce nam go zabra\u0107. Mia\u0142a przecie\u017c do tego prawo. Na razie jednak o zabraniu nie by\u0142o mowy. Zofia Tch\u00f3rzyna nie mog\u0142a swemu dziecku zapewni\u0107 bytu. \u017by\u0142a w n\u0119dzy. Po kilku dniach, zaopatrzona na drog\u0119, wyjecha\u0142a do \u017belechowa.<\/em><br \/>\n<em>Pierwszy list, kt\u00f3ry za jaki\u015b czas nadszed\u0142, by\u0142 bardzo smutny:<\/em><br \/>\n<em>\u201eDrogie Pa\u0144stwo! Donosz\u0119 Wam o swojem zdrowiu i powodzeniu. Gdym powr\u00f3ci\u0142a od Pa\u0144stwa, mia\u0142am listy od c\u00f3rek. Przykro mnie, bardzo t\u0119skni\u0105. M\u0142odsza pisa\u0142a, \u017ce nie wykona\u0142a w fabryce roboty, a jak si\u0119 z tem nie zgodzi, to oddadz\u0105 j\u0105 do obozu. Je\u017adzi\u0142am w swoje strony, do Zamojszczyzny. Dom m\u00f3j rozebrali, na drugie miejsce z\u0142o\u017cyli. Pole obsiewaj\u0105 ci, co gospodarz\u0105. Ojca odwiedzi\u0142am. Czuje si\u0119 niedobrze, co ju\u017c liczy sobie przesz\u0142o 70 lat. Starsza c\u00f3rka, Walerka, wr\u00f3ci\u0142a z powrotem na maj\u0105tek z fabryki. Tadziu i Bolcio dzi\u0119ki Bogu zdrowi. Ja si\u0119 czu\u0142am niedobrze, bo z przem\u0119czenia, w Rejowcu czeka\u0142am na poci\u0105g 16 godzin i par\u0119 minut. Mamusia pozdrawia Jasiunia, ca\u0142uje tysi\u0105ce razy i r\u00f3wnie\u017c wszystkich w domu i pozdrawiam najbli\u017cszych, szcz\u0119\u015bliwego prze\u017cycia. Tak na razie ko\u0144cz\u0119 te par\u0119 s\u0142\u00f3w Zosta\u0144cie z Bogiem<\/em><br \/>\n<em>Zofia Tch\u00f3rzyna&#8221;<\/em><br \/>\n<em>Korespondencja z Tch\u00f3rzyn\u0105 trwa\u0142a a\u017c do nadej\u015bcia frontu.<\/em><br \/>\n<em>(&#8230;)<\/em><br \/>\nJanek prze\u017cy\u0142 z dziadkami Powstanie, ob\u00f3z przej\u015bciowy w Pruszkowie, wygnanie w Cz\u0119stochowie i powr\u00f3t do Warszawy. Nasta\u0142a wiosna 1945 roku.<br \/>\n(\u2026)<br \/>\n<em>20 kwietnia zjawi\u0142 si\u0119 u nas najmniej oczekiwany go\u015b\u0107, kt\u00f3rego przybycie wywo\u0142a\u0142o rodzinn\u0105 rewolucj\u0119 i spowodowa\u0142o g\u0142\u0119boki wstrz\u0105s. Przyjecha\u0142a matka Janka, Zofia Tch\u00f3rzyna. My\u015bleli\u015bmy cz\u0119sto o niej, co si\u0119 z ni\u0105 dzieje i czy wr\u00f3ci\u0142a ju\u017c do siebie, na Zamojszczyzn\u0119. W to, \u017ce \u017cyje, nie w\u0105tpili\u015bmy ani na chwil\u0119. \u017be po wojnie zabierze Janka, zdawali\u015bmy sobie spraw\u0119 ju\u017c od momentu, gdy rozpozna\u0142a go na zdj\u0119ciu w 1943 roku i przyjecha\u0142a w\u00f3wczas do nas w odwiedziny, nie spodziewali\u015bmy si\u0119 tylko, \u017ce to nast\u0105pi ju\u017c. Ucieszyli\u015bmy si\u0119 ze spotkania, ale troch\u0119 sztucznie. Nie powiedzia\u0142a nic na temat zabrania Janka, ale my\u015bmy wiedzieli. Najpierw chyba wyczu\u0142 to Janek. Nie chcia\u0142 si\u0119 z ni\u0105 przywita\u0107, chowa\u0142 si\u0119 za sp\u00f3dnic\u0119 babci. \u201eTo nie moja mama! To nie moja mama!\u201d, krzycza\u0142 tupi\u0105c.<\/em><br \/>\n<em>Biedna kobieta rozp\u0142aka\u0142a si\u0119, my te\u017c t\u0142umili\u015bmy \u0142zy.<\/em><br \/>\n<em>Tragiczne by\u0142y jej dzieje. Gdy przewali\u0142 si\u0119 front, wr\u00f3ci\u0142a natychmiast do rodzinnej wsi, do swoich Chom\u0119cisk Ma\u0142ych ko\u0142o Starego Zamo\u015bcia. Niemieccy koloni\u015bci przenie\u015bli jej cha\u0142up\u0119 kilka kilometr\u00f3w dalej, a\u017c na Borowin\u0119. Mieszkaj\u0105c \u201ena komornem\u201d, chodzi\u0142a \u201ena wyrobek, na cudze\u201d, do drugiej wsi, bo swego nie mia\u0142a ani czym obsia\u0107, ani czym obsadzi\u0107. Jej wie\u015b by\u0142a przez pewien okres terenem frontu. Pozosta\u0142o po nim wiele \u015blad\u00f3w. Na jej polu le\u017ca\u0142o wiele niewypa\u0142\u00f3w, a studnia zasypana by\u0142a pociskami. Pewnego dnia, gdy wr\u00f3ci\u0142a z wyrobku, zasta\u0142a dwie trumienki ze szcz\u0105tkami obydwu syn\u00f3w rozerwanych przez min\u0119. Nagle zosta\u0142a sama. C\u00f3rki w Niemczech, Jasiunio w ogarni\u0119tej powstaniem Warszawie \u2014 wy\u0142a z b\u00f3lu, my\u015bla\u0142a, \u017ce oszaleje. Gdy us\u0142ysza\u0142a, \u017ce Warszawa wolna, \u017ce mieszka\u0144cy do niej wracaj\u0105, ruszy\u0142a \u201erzemiennym dyszlem&#8221; \u2014 piechot\u0105, ch\u0142opsk\u0105 podwod\u0105, poci\u0105giem, czym si\u0119 da\u0142o, po swego Jasiunia.<\/em><br \/>\n<em>Smutna by\u0142a teraz ka\u017cda godzina. Mama stara\u0142a si\u0119, jak mog\u0142a, opanowa\u0107 swoje uczucia, by ul\u017cy\u0107 Tch\u00f3rzynie i Jankowi. T\u0142umaczy\u0142a ma\u0142emu, \u017ce prawdziwa mama przyjecha\u0142a po niego. Zdoby\u0142a u pana Gregorczyka cukierki i czekolad\u0119, da\u0142a Tch\u00f3rzynie, \u017ceby u\u0142atwi\u0107 jej pozyskanie wzgl\u0119d\u00f3w Janka. Nie pomog\u0142o. Janek si\u0119 po ch\u0142opsku zaci\u0105\u0142. Cukierki i czekolada zosta\u0142y nie tkni\u0119te. Gdy rodzona matka ca\u0142owa\u0142a go po policzkach, odpycha\u0142 j\u0105 i wydrapywa\u0142 ze z\u0142o\u015bci\u0105 ka\u017cdy poca\u0142unek. Serca nam si\u0119 kraja\u0142y, ale rozumieli\u015bmy wszyscy, \u017ce Janek musi wr\u00f3ci\u0107 do swej matki.<\/em><br \/>\n<em>24 kwietnia nadszed\u0142 moment rozstania. Mama przygotowa\u0142a \u017cywno\u015b\u0107 na drog\u0119, ojciec pom\u00f3g\u0142 spakowa\u0107 \u0142aszki Janka i zabawki. Wyruszyli na Dworzec Wschodni.<\/em><br \/>\n<em>Ja zosta\u0142em z babci\u0105 i Bronkiem w domu. Babcia nie mog\u0142a sobie znale\u017a\u0107 miejsca, \u017cadna robota jej nie sz\u0142a. Ja te\u017c nie wiedzia\u0142em, co ze sob\u0105 zrobi\u0107, wreszcie postanowi\u0142em nanosi\u0107 wody. Po nape\u0142nieniu wanny leg\u0142em kompletnie skonany i niebawem zasn\u0105\u0142em.<\/em><br \/>\n<em>Jak opowiada\u0142 potem ojciec, szli na piechot\u0119 Solcem, Wybrze\u017cem Ko\u015bciuszkowskim do niedawno otwartego mostu pontonowego, potem Ratuszow\u0105 do Targowej, nast\u0119pnie do Kijowskiej. Janek przez ca\u0142y czas nie odzywa\u0142 si\u0119. Nie pomog\u0142y namowy na cukierki ani na czekolad\u0119. Gdy nadszed\u0142 moment po\u017cegnania, zaledwie zdoby\u0142 si\u0119 na obj\u0119cie ojca i mamy za szyj\u0119. Z ca\u0142ej si\u0142y opanowywali wzruszenie, ale Tch\u00f3rzyna nie wytrzyma\u0142a i rozp\u0142aka\u0142a si\u0119 serdecznie. Odjecha\u0142a z Jankiem poci\u0105giem towarowym, do kt\u00f3rego wagon\u00f3w powstawiane by\u0142y drewniane \u0142awki. Rodzice wr\u00f3cili bardzo p\u00f3\u017ano, zgn\u0119bieni i zm\u0119czeni.<\/em><br \/>\n(&#8230;)<br \/>\nHistoria najbardziej wzruszy\u0142a bibliotekarki, cho\u0107 nie powiem, m\u0142odzie\u017c by\u0142a ni\u0105 szczerze zainteresowana. Opowiada\u0142am im te\u017c zamojskiej ga\u0142\u0119zi mojej rodziny. O babci, kt\u00f3ra chcia\u0142a pope\u0142ni\u0107 samob\u00f3jstwo, bo ukochany zgin\u0105\u0142 w okopach I wojny \u015bwiatowej, o jej bracie, kt\u00f3ry uciek\u0142 do Ameryki, by nie by\u0107 powo\u0142anym do carskiej armii. Podczas wszystkich opowie\u015bci czasem zadawa\u0142am pytania. Np. jak my\u015bl\u0105, dlaczego przed wojn\u0105 brat mojej babci uciek\u0142 do Ameryki. Nikt nie m\u00f3wi\u0142 o tym, \u017ce jakby poszed\u0142 do wojska to walczy\u0142by przeciwko innym Polakom w mundurach armii innych zaborc\u00f3w. Podawali powody ekonomiczne, \u017ce tam by\u0142a prawdziwa ich zdaniem wolno\u015b\u0107 itp. Wiedza dzieci na temat historii w\u0142asnego kraju by\u0142a niemal \u017cadna. Ma\u0142o tego! Za ka\u017cdym razem na sali by\u0142o zaledwie kilka os\u00f3b, kt\u00f3re w og\u00f3le s\u0142ysza\u0142y o zag\u0142adzie Zamojszczyzny, kt\u00f3re wiedzia\u0142y co to by\u0142a pacyfikacja ich regionu, \u017ce w Zamo\u015bciu by\u0142 ob\u00f3z itd. Podkre\u015blam, \u017ce nie spotykam si\u0119 z przedszkolakami, ale z uczniami ostatnich klas szk\u00f3\u0142 podstawowych i gimnazjalistami. Jeden z dwunastolatk\u00f3w pomyli\u0142 wojny. Zupe\u0142nie jak ten kombatant z kawa\u0142u. Kombatantowi i to nie tylko temu z kawa\u0142u, ale w og\u00f3le kombatantowi \u2013 wolno. Stara g\u0142owa ma prawo szwankowa\u0107. Ale co powiedzie\u0107 o dwunastolatku? Ten pomyli\u0142, bo by\u0142o mu wszystko jedno. I tak my\u015bl\u0119. Mo\u017ce to naprawd\u0119 nie jest wa\u017cne? Ale co mam pocz\u0105\u0107 ze sob\u0105? Zawsze szuka\u0142am odpowiedzi na pytanie \u201edok\u0105d zmierzam\u201d? Nie da si\u0119 tej odpowiedzi pozna\u0107, bez u\u015bwiadomienia sobie kim si\u0119 jest. A to kim si\u0119 jest, wie si\u0119, gdy ma si\u0119 wiedz\u0119 sk\u0105d si\u0119 przysz\u0142o.<br \/>\nStany Zjednoczone nie podoba\u0142y mi si\u0119 m.in. dlatego, \u017ce mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce tam nikt takich pyta\u0144 sobie nie zadaje. A przynajmniej ja nie pozna\u0142am takich ludzi. I teraz mocno zastanawiam si\u0119 nad tym, czy przypadkiem my nie stajemy si\u0119 takim spo\u0142ecze\u0144stwem, kt\u00f3re nie zastanawia si\u0119 dok\u0105d zmierza, nie my\u015bli o tym kim jest, a co za tym idzie ma w dupie sk\u0105d pochodzi. Ale mo\u017ce jestem w b\u0142\u0119dzie?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jest taki kawa\u0142 o tr\u00f3jce kombatant\u00f3w, kt\u00f3rzy rozmawiaj\u0105 jak\u0105 kto ma skleroz\u0105. Pierwszy m\u00f3wi: &#8211; Mam tak\u0105 skleroz\u0119, \u017ce wiem, \u017ce bra\u0142em udzia\u0142 w jakiej\u015b wojnie, ale nie pami\u0119tam, czy to by\u0142a pierwsza czy druga \u015bwiatowa. Drugi m\u00f3wi: &#8211; Ja to mam tak\u0105 skleroz\u0119, \u017ce&#8230;<\/p>\n<div class=\"easywp-readmore\"><a class=\"read-more-link\" href=\"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1926\">Czytaj dalej&#8230;<span class=\"easywp-sr-only\">  Czy wiemy dok\u0105d zmierzamy?<\/span><\/a><\/div>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_crdt_document":"","footnotes":""},"categories":[5,6,11],"tags":[77,441,458,464,517,695,730,961,1040,1166,1237,1490,1534,1541],"class_list":["post-1926","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-kultura","category-pisarstwo","category-prywatne","tag-anegdoty","tag-historia","tag-i-wojna-swiatowa","tag-ii-wojna-swiatowa","tag-jan-tchorz","tag-kultura-2","tag-literatura","tag-pacyfikacja-zamojszczyzny","tag-podroze","tag-rodzina","tag-spotkania-autorskie","tag-wspomnienia","tag-zaglada-zamojszczyzny","tag-zamojszczyzna","wpcat-5-id","wpcat-6-id","wpcat-11-id"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1926","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1926"}],"version-history":[{"count":0,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1926\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1926"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1926"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1926"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}