{"id":1858,"date":"2010-06-28T21:57:19","date_gmt":"2010-06-28T19:57:19","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarska.blog.pl\/?p=1858"},"modified":"2019-03-26T09:40:29","modified_gmt":"2019-03-26T09:40:29","slug":"wrocilam-do-korzeni-2","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1858","title":{"rendered":"Wr\u00f3ci\u0142am do korzeni\u2026"},"content":{"rendered":"\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Gdy napisa\u0142am swoj\u0105 pierwsz\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 obdzwoni\u0142am kilkadziesi\u0105t wydawnictw z nadziej\u0105 na jej wydanie. Na wydruki po\u015bwi\u0119ci\u0142am pud\u0142a ryz papieru. Daremno. Tylko jedno Wydawnictwo Literackie z Krakowa odes\u0142a\u0142o maszynopis z obszernym listem, \u017ce nawet nie przeczytaj\u0105, bo maja plan wydawniczy zape\u0142niony do kt\u00f3rego\u015b tam roku. reszta milcza\u0142a, jak zakl\u0119ta. Umow\u0119 na tamt\u0105 powie\u015b\u0107 podpisa\u0142am przypadkiem. W akcie desperacji zapuka\u0142am do Krajowej Agencji Wydawniczej. Ksi\u0105\u017cka ich zachwyci\u0142a, bo czego\u015b takiego szukali. Niestety wydawnictwo pad\u0142o zanim publikacja ujrza\u0142a \u015bwiat\u0142o dzienne. Potem si\u0119 zestarza\u0142a, bo nast\u0105pi\u0142y zmiany w systemie szkolnictwa i wprowadzono gimnazja. Do dzi\u015b le\u017cy w biurku czekaj\u0105c na zmi\u0142owanie. Pewnie nigdy ju\u017c jej nie poprawi\u0119.<br>Pisz\u0119 o tym, bo gdy p\u00f3\u017aniej wyda\u0142am swoj\u0105 pierwsz\u0105, potem drug\u0105 i kolejn\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce moment, gdy kto\u015b nie chce mi czego\u015b wyda\u0107, cho\u0107 nie czyta\u0142 \u2013 jest ju\u017c za mn\u0105. Teraz okaza\u0142o si\u0119, \u017ce\u2026 niekoniecznie.<br>Jaki\u015b czas temu na pewnym zebraniu literackim pad\u0142o pytanie, kto napisze ksi\u0105\u017ck\u0119 wspomnieniow\u0105 o dzieci\u0144stwie i zgodzi si\u0119 by ca\u0142kowity doch\u00f3d z jej pierwszego wydania przeznaczy\u0107 na cele statutowe pewnej organizacji. Zg\u0142osi\u0142am si\u0119, ale\u2026 zaj\u0119ta by\u0142am ko\u0144czeniem \u201eLO-terii\u201d. Do pisania wspomnie\u0144 z dzieci\u0144stwa siad\u0142am, jak tylko \u201eLO-teria\u201d wyl\u0105dowa\u0142a na biurku mojego wydawcy. Sko\u0144czy\u0142am w ci\u0105gu kilkunastu tygodni i\u2026 co z tym dalej? Zadzwoni\u0142am do kole\u017canki, kt\u00f3ra wtedy na zebraniu rzuci\u0142a w t\u0142um pytanie. Powiedzia\u0142a, \u017cebym s\u0142a\u0142a do\u2026 i tu pad\u0142o imi\u0119 i nazwisko wydawcy, w\u0142a\u015bciciela pewnego wydawnictwa. S\u0142a\u0107? Bardzo ch\u0119tnie, ale w jakim formacie, jak\u0105 drog\u0105 itd. W celu uzgodnienia szczeg\u00f3\u0142\u00f3w zadzwoni\u0142am do wskazanej osoby i\u2026 oblano mnie kub\u0142em zimnej wody zmieszanej z pomyjami. Najpierw us\u0142ysza\u0142am, \u017ce nikt mi nie kaza\u0142 nic pisa\u0107. Kwestionowano, \u017ce takie pytanie i propozycja pad\u0142y na zebraniu. Powiedziano mi, \u017ce mog\u0119 sobie \u201edowoln\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 wyda\u0107 i honorarium przeznaczy\u0107, na co mi si\u0119 \u017cywnie podoba\u201d (w domy\u015ble na ten szczytny, um\u00f3wiony cel). Jeszcze nas\u0142ucha\u0142am si\u0119 niemi\u0142ych rzeczy na temat ca\u0142ej serii\u2026 Wszystko wypowiedziane niezwykle niemi\u0142ym tonem. A przecie\u017c mo\u017cna by\u0142o powiedzie\u0107: \u201eDowiem si\u0119 o co chodzi, oddzwoni\u0119 za kilka dni\u201d. Ta niezwykle niemi\u0142a (niemal chamska) rozmowa mia\u0142a miejsce w dniu, w kt\u00f3rym sz\u0142am na koncert \u201eWielkiej czw\u00f3rki\u201d. By\u0142o mi tak przykro, \u017ce troch\u0119 mi to popsu\u0142o wra\u017cenia z koncertu. Rozmow\u0119 prze\u017cywa\u0142am kilka dni. Nie mog\u0142am skupi\u0107 si\u0119 na pisaniu nowych rzeczy, bo siedzia\u0142y we mnie wszystkie okropne s\u0142owa, jak zadra a\u017c\u2026 nadesz\u0142o ol\u015bnienie. Zn\u00f3w, jak przed laty, kto\u015b odrzuci\u0142 mi ksi\u0105\u017ck\u0119 nie zagl\u0105daj\u0105c do \u015brodka. To jest oczywi\u015bcie niezwykle przykra sytuacja. My\u015bl\u0119, \u017ce ka\u017cdy autor chcia\u0142by us\u0142ysze\u0107 konstruktywn\u0105 krytyk\u0119, a nie odrzucenie bez przeczytania. Oczywi\u015bcie to wszystko nie znaczy, \u017ce ta napisana ju\u017c przeze mnie ksi\u0105\u017cka nigdy nie ujrzy \u015bwiat\u0142a dziennego. Ujrzy, ale pod innym tytu\u0142em i u innego wydawcy. Zw\u0142aszcza, \u017ce fragmenty czytane na spotkaniach i te publikowane tu na blogu spotka\u0142y si\u0119 z \u017cyw\u0105 reakcj\u0105 ze strony czytelnik\u00f3w. Nawet ostatnio jedna z czytelniczek domaga\u0142a si\u0119 wypuszczenia jeszcze jednego rozdzia\u0142u. No to prosz\u0119\u2026 akurat o wakacjach\u2026 ostatni publikowany tu fragmencik.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><em><strong>Radziejowice, \u015blimaki, ryby i straszne huby*<\/strong><\/em><\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><em>Radziejowice, gdzie pies Tadeusza Fijewskiego po\u017car\u0142 Miamolowi Pacanowi kubraczek by\u0142y miejscem, w kt\u00f3rym a\u017c do p\u00f3j\u015bcia do szko\u0142y sp\u0119dza\u0142am wszystkie wakacje. Tam obchodzi\u0142am te\u017c urodziny, bo kiedy kto\u015b si\u0119 urodzi\u0142 w lecie to obchodzi urodziny na wakacjach. Wtedy my\u015bla\u0142am, \u017ce urodziny w czasie wakacji, to co\u015b fajnego, bo zawsze odbywa\u0142y si\u0119 na wielkiej sali radziejowickiego pa\u0142acu. Pami\u0119tam swoje czwarte. Mama postawi\u0142a mnie na stole i spyta\u0142a go\u015bci wielkiej jadalni, czy jestem du\u017ca. Wszyscy odpowiedzieli, \u017ce tak i bili mi brawo. By\u0142am dumna z tego, \u017ce jestem du\u017ca. <\/em><br><em>W Radziejowicach zawsze mieszkali\u015bmy w pa\u0142acu. Zabytkowy pa\u0142ac po\u0142\u0105czony z jeszcze bardziej zabytkowym, bo o wiele starszym Zamkiem, jawi\u0142 mi si\u0119 jako ba\u015bniowe kr\u00f3lestwo i zapewniam, \u017ce taki by\u0142. Po pierwsze z obu stron pa\u0142acu by\u0142y wielkie eleganckie trawniki, przy kt\u00f3rych wzd\u0142u\u017c alejek sta\u0142y \u0142awki ze spacerowiczami, a po drugie z ty\u0142u zamku na trawniku r\u00f3s\u0142 mi\u0142orz\u0105b japo\u0144ski. To niezwykle rzadkie w Polsce drzewo by\u0142o pomnikiem przyrody. Mia\u0142o oryginalne li\u015bcie, kt\u00f3re cz\u0119sto spada\u0142y na trawnik, a wtedy mama je suszy\u0142a i przek\u0142ada\u0142a nimi kartki w czytanych ksi\u0105\u017ckach. Niedaleko mi\u0142orz\u0119bu sta\u0142 kamienny zegar s\u0142oneczny, na kt\u00f3rym pr\u00f3bowa\u0142am odczytywa\u0107 godzin\u0119. Nigdy mi si\u0119 to nie uda\u0142o, bo cho\u0107 rodzice nauczyli mnie odczytywa\u0107 godziny na zegarze, to jednak czas na zegarze s\u0142onecznym odczytuje si\u0119 zupe\u0142nie inaczej i nie mog\u0142am poj\u0105\u0107 jak. Uwielbia\u0142am jednak wdrapywa\u0107 si\u0119 na zegar, by spojrze\u0107 na jego kamienn\u0105 tarcz\u0119.<\/em><br><em>Tu\u017c obok pa\u0142acu by\u0142o jezioro. Tata m\u00f3wi\u0142, \u017ce sztuczne, ale mnie wydawa\u0142o si\u0119 ono zupe\u0142nie prawdziwe, zw\u0142aszcza, \u017ce p\u0142ywa\u0142y w nim ryby. Ko\u0142o jeziora by\u0142 mostek, pod kt\u00f3rym przez takie wielkie kraty p\u0142yn\u0119\u0142a woda z rzeczki. Tata m\u00f3wi\u0142, \u017ce te kraty to \u015bluza. Niedaleko \u015bluzy ros\u0142y porzeczki i maliny, wi\u0119c by\u0142o to miejsce, w kt\u00f3re cz\u0119sto przychodzi\u0142am. Tata zawsze ostrzega\u0142, bym nie zagl\u0105da\u0142a w tym miejscu do jeziora, bo jest tu bardzo g\u0142\u0119boko. <\/em><br><em>Do Radziejowic rzadko przyje\u017cd\u017ca\u0142y dzieci. Wprawdzie dyrektor, pan Wierzchowski, mia\u0142 c\u00f3rk\u0119 i syna, ale byli ode mnie du\u017co starsi. Pami\u0119tam, \u017ce przyje\u017cd\u017ca\u0142 te\u017c re\u017cyser Jerzy Antczak z \u017con\u0105 Jadwig\u0105 Bara\u0144sk\u0105 i synem Miko\u0142ajem. Miko\u0142aj mnie denerwowa\u0142. Po pierwsze by\u0142 starszy i nie zwraca\u0142 na mnie uwagi. Po drugie grzecznie chodzi\u0142 alejk\u0105 wok\u00f3\u0142 trawnika, zamiast tak jak ja przebiega\u0107 z wrzaskiem przez \u015brodek klombu. Po trzecie ci\u0105gle zabiera\u0142 ze sob\u0105 jaki\u015b tajemniczy samolocik, by go puszcza\u0107. Wszystko robi\u0142 bardzo grzecznie, wi\u0119c moja mama ci\u0105gle stawia\u0142a mi go za wz\u00f3r. No czy to nie frustruj\u0105ce? <\/em><br><em>Mimo braku r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w w Radziejowicach by\u0142o sporo rozrywek. W deszczowe dni rysowa\u0142am, czyta\u0142am i gra\u0142am z mam\u0105 w chi\u0144czyka. A w dni pogodne, poza rzecz jasna k\u0105piel\u0105, przede wszystkim spacerowa\u0142am wok\u00f3\u0142 jeziora. Spacery zawsze ko\u0144czy\u0142y si\u0119 jedzeniem porzeczek lub malin. Uwielbia\u0142am spacery, bo spacerowa droga wok\u00f3\u0142 jeziora wydawa\u0142a mi si\u0119 niezwykle d\u0142uga i kr\u0119ta, a co za tym idzie tajemnicza, a ja od ma\u0142ego uwielbia\u0142am tajemnice. Spacerowa\u0142am wi\u0119c wok\u00f3\u0142 jeziora wymy\u015blaj\u0105c historie, w kt\u00f3rych bra\u0142am udzia\u0142. By\u0142am w\u0119drowcem, rycerzem lub ksi\u0119\u017cniczk\u0105 pragn\u0105c\u0105 wr\u00f3ci\u0107 do domu, ale nie bez przeszk\u00f3d. Zw\u0142aszcza, \u017ce po drodze by\u0142 mostek przerzucony nad Pisi\u0105 G\u0105golin\u0105, kt\u00f3ra to nazwa nie wiedzie\u0107 czemu strasznie bawi\u0142a moj\u0105 mam\u0119. Kiedy podros\u0142am i kto\u015b mi powiedzia\u0142, \u017ce pisia to damska cz\u0119\u015b\u0107 cia\u0142a, wytrzeszczy\u0142am oczy. Przecie\u017c Pisia to nazwa rzeczki w Radziejowicach. Kiedy m\u00f3wi\u0142am, \u017ce w Radziejowicach s\u0105 dwie Pisie (bo jeszcze by\u0142a malutka struga zwana Pisi\u0105 G\u0105golink\u0105) niekt\u00f3rzy doro\u015bli wr\u0119cz skr\u0119cali si\u0119 ze \u015bmiechu. <\/em><br><em>W Radziejowicach by\u0142o mn\u00f3stwo \u015blimak\u00f3w. Zw\u0142aszcza po deszczu. Pewnego dnia, pod wp\u0142ywem bajki \u201eJak si\u0119 \u015blimak z lisem \u015bciga\u0142\u201d wyczytanej w ksi\u0105\u017cce zatytu\u0142owanej \u201e\u015apiewaj\u0105ca lipka\u201d nam\u00f3wi\u0142am tat\u0119 na zorganizowanie wielkiego wy\u015bcigu \u015blimak\u00f3w. Na \u017cwirow\u0105 alejk\u0119, na kt\u00f3rej patykiem zaznaczy\u0142am start wynios\u0142am dziesi\u0119\u0107 wielkich winniczk\u00f3w. Niestety \u017caden zawodnik nie wygra\u0142. Kilku nie chcia\u0142o i\u015b\u0107 w tym kierunku, w kt\u00f3rym powinny, czyli do zaznaczonej kilka metr\u00f3w dalej mety i skr\u0119ca\u0142o na boki, a dw\u00f3ch bezczelnie zasn\u0119\u0142o w trakcie zawod\u00f3w. Dlatego za\u0142amana porzuci\u0142am t\u0119 zabaw\u0119. <\/em><br><em>Drug\u0105 rozrywk\u0105 by\u0142o p\u0142ywanie \u0142\u00f3dk\u0105 i obserwowanie nartnik\u00f3w \u015blizgaj\u0105cych si\u0119 po tafli jeziora. Przewa\u017cnie wios\u0142owa\u0142 tata. Pewnego dnia wyp\u0142yn\u0119li\u015bmy we tr\u00f3jk\u0119 z mam\u0105. Byli\u015bmy na \u015brodku jeziora, kiedy mama stwierdzi\u0142a, \u017ce musi natychmiast si\u0119 wysiusia\u0107 i poprosi\u0142a \u017ceby tata odwi\u00f3z\u0142 j\u0105 na brzeg. Najbli\u017cej by\u0142o do \u015bluzy&#8230; Podp\u0142yn\u0119li\u015bmy. Tata wios\u0142owa\u0142 ty\u0142em. W pewnym momencie poczuli\u015bmy, \u017ce \u0142\u00f3dka uderzy\u0142a o brzeg jeziora. Mama wyrzuci\u0142a na trawnik sw\u00f3j s\u0142ynny czerwony worek, kt\u00f3rego u\u017cywa\u0142a zawsze na wakacjach. Worek by\u0142 z takiego materia\u0142u, jak kilim wisz\u0105cy nad moim \u0142\u00f3\u017ckiem, tylko wzorki mia\u0142 troch\u0119 inne. Potem mama postawi\u0142a na brzegu jedn\u0105 nog\u0119. W tym momencie tata zacz\u0105\u0142 odp\u0142ywa\u0107, bo jak potem t\u0142umaczy\u0142 zrozumia\u0142, \u017ce na brzegu stoj\u0105 obie nogi mamy. I tak na moich oczach mama zrobi\u0142a szpagat i&#8230; tu\u017c przy \u015bluzie wpad\u0142a do wody. Zacz\u0119\u0142am niesamowicie g\u0142o\u015bno wrzeszcze\u0107, \u017ce moja mama tonie. Przecie\u017c wpad\u0142a do wody przy \u015bluzie, a tata ci\u0105gle mi powtarza\u0142, \u017ce tam jest bardzo g\u0142\u0119boko. Mama na szcz\u0119\u015bcie nie uton\u0119\u0142a tylko przemoczona do suchej nitki pobieg\u0142a do pa\u0142acu si\u0119 przebra\u0107. Wysiusia\u0142a si\u0119 o wiele p\u00f3\u017aniej, co moim zdaniem by\u0142o dowodem, \u017ce nie chcia\u0142o jej si\u0119 a\u017c tak bardzo siusiu. <\/em><br><em>Kolejn\u0105 rozrywk\u0105 by\u0142o \u0142owienie ryb. Na pi\u0105te urodziny dosta\u0142am od taty w\u0119dk\u0119. By\u0142a malutka i bambusowa. Dosta\u0142am te\u017c sw\u00f3j sp\u0142awik. Tata powiedzia\u0142, \u017ce najlepiej \u0142apie si\u0119 na ros\u00f3wki, czyli takie wielkie, t\u0142uste, czerwone d\u017cd\u017cownice. Troch\u0119 si\u0119 ich brzydzi\u0142am, ale&#8230; tylko na pocz\u0105tku. Potem sama ju\u017c chodzi\u0142am pod krzaki malin z ma\u0142\u0105 \u0142opatk\u0105 i s\u0142oikiem, kt\u00f3ry w wieczku mia\u0142 zrobione no\u017cem dziurki, by nakopa\u0107 sobie ros\u00f3wek. Jednym z go\u015bci radziejowickiego pa\u0142acu by\u0142 piosenkarz Jerzy Po\u0142omski. Bardzo mnie fascynowa\u0142, bo wydawa\u0142 mi si\u0119 niezwykle pi\u0119kny, no i \u015bpiewa\u0142 wspania\u0142e piosenki. Na przyk\u0142ad \u201eCa\u0142a sala \u015bpiewa z nami\u201d, albo \u201eBo z dziewczynami\u201d. Zupe\u0142nie jednak nie rozumia\u0142am, czemu nie chcia\u0142 ich \u015bpiewa\u0107 nam prywatnie na wakacjach, no i czemu, kiedy s\u0142ysza\u0142 siebie w graj\u0105cym na sto\u0142\u00f3wce odbiorniku radiowym, zrywa\u0142 si\u0119 od stolika i bieg\u0142 na zaplecze b\u0142aga\u0107 o natychmiastowe \u015bciszenie. Po\u0142omski by\u0142 postaci\u0105, kt\u00f3r\u0105 bardzo cz\u0119sto portretowa\u0142am. Zawsze na moich rysunkach mia\u0142 czarne szerokie spodnie. Pewnego razu poszed\u0142 ze mn\u0105 na ryby na pomost, kt\u00f3ry by\u0142 ko\u0142o pa\u0142acu i przy kt\u00f3rym cumowa\u0142y pa\u0142acowe \u0142\u00f3dki. Chcia\u0142am mu zaimponowa\u0107 i uchodzi\u0107 za eksperta, wi\u0119c otworzy\u0142am \u201eswoje\u201d pude\u0142ko z ros\u00f3wkami i wyci\u0105gaj\u0105c z niego najd\u0142u\u017csz\u0105 i najt\u0142ustsz\u0105 zas\u0119pi\u0142am si\u0119 i powiedzia\u0142am g\u0142o\u015bno: <\/em><br><em>&#8211; Bardzo d\u0142ugi ten robak, co z nim zrobi\u0107?<\/em><br><em>&#8211; Obgry\u017a Ma\u0142gosiu \u2013 zaproponowa\u0142 pan Po\u0142omski z szelmowskim u\u015bmiechem, bo odznacza\u0142 si\u0119 ogromnym poczuciem humoru. Ja jednak na to si\u0119 nie zdecydowa\u0142am tylko t\u0119 wielk\u0105 ros\u00f3w\u0119 bezlito\u015bnie nadzia\u0142am na haczyk. <\/em><br><em>\u0141owienie ryb nie by\u0142o jednak bezpieczne. Pewnego dnia o ma\u0142y w\u0142os, a dwudziestocentymetrowa p\u0142otka wci\u0105gn\u0119\u0142aby mnie do jeziora. Innego z kolei dnia tata wpad\u0142 do jeziora i na dodatek z\u0142ama\u0142 spinning. Jak to si\u0119 sta\u0142o? Ano z\u0142apa\u0142 sam siebie haczykiem za pasek i szarpn\u0105\u0142 z ca\u0142ej si\u0142y. Potem wszyscy si\u0119 z tego \u015bmiali. Niestety od \u015bmiechu spinning si\u0119 nie sklei\u0142 i tata musia\u0142 kupi\u0107 nowy. <\/em><br><em>Ku utrapieniu rodzic\u00f3w nie by\u0142am grzecznym dzieckiem. Tupa\u0142am, krzycza\u0142am, domaga\u0142am si\u0119 r\u00f3\u017cnych rzeczy i cz\u0119sto \u0142azi\u0142am nie tam gdzie powinnam. Najbardziej niegrzeczna jednak by\u0142am na sto\u0142\u00f3wce. W Radziejowicach posi\u0142ki obwieszczano gongiem. Pani z recepcji uderza\u0142a w metalowa tarcze wielk\u0105 pa\u0142k\u0105. Gong, jako d\u017awi\u0119k mnie ciekawi\u0142, ale jedzenie by\u0142o dla mnie czym\u015b okropnym, cho\u0107 panie kucharki stara\u0142y si\u0119 mi za wszelk\u0105 cen\u0119 dogodzi\u0107 i cz\u0119sto robi\u0142y jakie\u015b cude\u0144ka specjalnie dla mnie, ja jednak i tak wybrzydza\u0142am cz\u0119sto wrzeszcz\u0105c na ca\u0142y pa\u0142ac a\u017c ludzie przy stolikach kr\u0119cili g\u0142owami z dezaprobat\u0105. Mama z regu\u0142y po jakim\u015b czasie dawa\u0142a mi klapsa. I tylko tata mia\u0142 nadziej\u0119, \u017ce z wiekiem mi przejdzie. My\u015bl\u0119, \u017ce w Radziejowicach wszystkim doros\u0142ym sprawia\u0142am mas\u0119 k\u0142opotu. Pods\u0142uchiwa\u0142am ich rozmowy. Odzywa\u0142am si\u0119 niepytana i w og\u00f3le zachowywa\u0142am si\u0119 mo\u017cliwie najokropniej, byle tylko uwaga wszystkich skupiona by\u0142a na mnie. Pewnego dnia do Radziejowic przyjecha\u0142a telewizja. Na trawniku przed pa\u0142acem rozstawiono kamery, lampy i wiele innych przedmiot\u00f3w. Na wielkim fotelu zasiad\u0142 jaki\u015b stary, gruby i \u0142ysy pan, a kilku innych kr\u0119ci\u0142o si\u0119 ko\u0142o niego jakby by\u0142 B\u00f3g wie kim. Bardzo mnie to intrygowa\u0142o. Dlaczego wszyscy interesuj\u0105 si\u0119 takim starym, grubym i \u0142ysym dziadem? Postanowi\u0142am to natychmiast sprawdzi\u0107 i wpad\u0142am na \u015brodek trawnika mi\u0119dzy kamery, a tego \u0142ysego grubasa i zacz\u0119\u0142am kr\u0119ci\u0107 si\u0119 chc\u0105c zaprezentowa\u0107 now\u0105 sukienk\u0119. W tym momencie rozleg\u0142 si\u0119 g\u0142os:<\/em><br><em>&#8211; Zabra\u0107 tego bachora! Czyj to bachor! Jak tak mo\u017cna przeszkadza\u0107 w filmie!<\/em><br><em>Mama, kt\u00f3ra siedzia\u0142a na le\u017caku i czyta\u0142a ksi\u0105\u017ck\u0119, zerwa\u0142a si\u0119 jak oparzona i&nbsp; czerwona na twarzy wpad\u0142a za mn\u0105 na trawnik. Z\u0142apa\u0142a mnie za r\u0119k\u0119 i szepn\u0119\u0142a: <\/em><br><em>&#8211; Ma\u0142gosiu! Nie r\u00f3b mi wstydu! Tu kr\u0119c\u0105 film o panu Kazimierzu Opali\u0144skim! To bardzo znany aktor! <\/em><br><em>Rykn\u0119\u0142am strasznym p\u0142aczem, bo dla mnie ten pan znany nie by\u0142. Sytuacja by\u0142a okropna, bo nie pozwolono mi z bliska obserwowa\u0107 kamery i reflektor\u00f3w. A poza tym jak osob\u0105 znana mo\u017ce by\u0107 \u0142ysy grubas? Co innego Jerzy Po\u0142omski! <\/em><br><em>Mimo tych wszystkich prze\u017cy\u0107 je\u017adzi\u0107 do Radziejowic uwielbia\u0142am i tylko jedna rzecz mnie przera\u017ca\u0142a. By\u0142o to budz\u0105ce powszechny i dla mnie zupe\u0142nie niezrozumia\u0142y zachwyt drzewo z hubami. Huby by\u0142y wielkie i bardzo si\u0119 ich ba\u0142am. Mia\u0142am wra\u017cenie, \u017ce z drzewa przejd\u0105 na mnie i mnie obrosn\u0105, a mo\u017ce i zjedz\u0105. Dlatego kiedy tata poprosi\u0142, bym stan\u0119\u0142a ko\u0142o tego drzewa do zdj\u0119cia rozp\u0142aka\u0142am si\u0119. Rodzice byli jednak nieugi\u0119ci. Kazali mi sta\u0107. W nowej sukience z lam\u00f3wkami, kucykiem na g\u0142owie mia\u0142am sta\u0107 i u\u015bmiecha\u0107 si\u0119 do zdj\u0119cia, cho\u0107 tu\u017c obok czai\u0142y si\u0119 \u015bmierciono\u015bne i niezwykle gro\u017ane, bo ogromne huby. Kiedy kilka lat temu przyjecha\u0142am do Radziejowic, chcia\u0142am pokaza\u0107 mojemu synowi drzewo z hubami. Nie by\u0142o jednak ani drzewa, ani tym bardziej hub. Dowiedzia\u0142am si\u0119, \u017ce trafi\u0142 je piorun i rozpad\u0142o si\u0119 na wiele cz\u0119\u015bci. Zosta\u0142o wi\u0119c tylko na zdj\u0119ciu. Zdj\u0119ciu, na kt\u00f3rym prawie p\u0142acz\u0119, bo b\u0142agam tat\u0119, bym nie musia\u0142a tu d\u0142u\u017cej sta\u0107. <\/em><\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">*) Jedna z moich przyjaci\u00f3\u0142ek dopytywa\u0142a si\u0119 o ksi\u0105\u017ck\u0119, wi\u0119c czyta\u0142am jej przez telefon spis rozdzia\u0142\u00f3w. Us\u0142yszawszy tytu\u0142 tego powiedzia\u0142a:<br>&#8211; Straszne chuje? To ciekawe, ale nie wiem czy dla dzieci.<br>&#8211; Huby! Huby nie chuje!<br>&#8211; A! huby! To ju\u017c nie takie ciekawe&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Gdy napisa\u0142am swoj\u0105 pierwsz\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 obdzwoni\u0142am kilkadziesi\u0105t wydawnictw z nadziej\u0105 na jej wydanie. Na wydruki po\u015bwi\u0119ci\u0142am pud\u0142a ryz papieru. Daremno. Tylko jedno Wydawnictwo Literackie z Krakowa odes\u0142a\u0142o maszynopis z obszernym listem, \u017ce nawet nie przeczytaj\u0105, bo maja plan wydawniczy zape\u0142niony do kt\u00f3rego\u015b tam roku. reszta&#8230;<\/p>\n<div class=\"easywp-readmore\"><a class=\"read-more-link\" href=\"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1858\">Czytaj dalej&#8230;<span class=\"easywp-sr-only\">  Wr\u00f3ci\u0142am do korzeni\u2026<\/span><\/a><\/div>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_crdt_document":"","footnotes":""},"categories":[5,6,11],"tags":[77,695,730,1014,1135],"class_list":["post-1858","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-kultura","category-pisarstwo","category-prywatne","tag-anegdoty","tag-kultura-2","tag-literatura","tag-pisarstwo-2","tag-radziejowice","wpcat-5-id","wpcat-6-id","wpcat-11-id"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1858","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1858"}],"version-history":[{"count":3,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1858\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":140206,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1858\/revisions\/140206"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1858"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1858"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1858"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}