{"id":1580,"date":"2010-02-10T16:52:23","date_gmt":"2010-02-10T14:52:23","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarska.blog.pl\/?p=1580"},"modified":"2010-02-10T16:52:23","modified_gmt":"2010-02-10T14:52:23","slug":"przed-walentynkami-czyli-opowiesci-o-milosci-cz-iv-2","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1580","title":{"rendered":"Przed walentynkami, czyli opowie\u015bci o mi\u0142o\u015bci cz. IV"},"content":{"rendered":"<p>Ma\u0142\u017ce\u0144stwo babci i dziadka ze strony taty, czyli Janiny Karoliny z Adamskich i Bronis\u0142awa Micha\u0142a Piekarskiego na pewno nie by\u0142o ma\u0142\u017ce\u0144stwem z rozs\u0105dku. By\u0142a to wielka mi\u0142o\u015b\u0107 i na dodatek z tragedi\u0105 w tle. Tragedia, w postaci samob\u00f3jczej \u015bmierci rodzonego brata dziadka, sta\u0142a si\u0119 zreszt\u0105 przedmiotem moich wnikliwych bada\u0144, gdy mia\u0142am 19 lat. Nie mog\u0142am wtedy zrozumie\u0107, co si\u0119 sta\u0142o, \u017ce nagle w szkole Morskiej w Tczewie zmar\u0142 19-letni Zbyszek Piekarski. Prawdy dowiedzia\u0142am si\u0119 szybko, ale na pi\u015bmie w postaci dokument\u00f3w ujrza\u0142am j\u0105 dopiero po \u015bmierci Taty. Napisa\u0142am o tym potem, w ksi\u0105\u017cce ?Dziewi\u0119tnastoletni marynarz?:\u00a0<br \/>Po \u015bmierci Ojca, gdy jego biurko i biblioteka ze swoimi tajemnicami stan\u0119\u0142y przede mn\u0105 otworem, znalaz\u0142am teczk\u0119 ?Zbigniew Piekarski?. Teczk\u0119, kt\u00f3r\u0105 wielokrotnie mia\u0142am w r\u0119ku. W niej tkwi\u0142a szara zalakowana koperta. Ba\u0142am si\u0119 jej, bo mia\u0142a napis: ?\u015amier\u0107 Zbyszka?, ale&#8230; w ko\u0144cu zawsze chcia\u0142am to wiedzie\u0107. Dlaczego to zrobi\u0142? Naprawd\u0119 dlatego, \u017ce m\u00f3j dziadek Bronek, a jego brat, \u017ceni\u0142 si\u0119 z moj\u0105 babci\u0105 Janin\u0105 Adamsk\u0105?<br \/>Otworzy\u0142am. Wypad\u0142y stamt\u0105d telegramy zawiadamiaj\u0105ce o \u015bmierci, odpis zezna\u0144 koleg\u00f3w i jego wychowawcy, pana Kosko. Wypad\u0142y te\u017c dwa zdj\u0119cia Zbyszka w trumnie, rachunek za pogrzeb oraz spis rzeczy, kt\u00f3re po sobie pozostawi\u0142&#8230;<\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 13.63636302947998px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/zbyszek-na-katafalku.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">Zbyszek na katafalku. Dzi\u015b nie robi si\u0119 takich zdj\u0119\u0107. <\/span><\/div>\n<p>Odpisy zezna\u0144 koleg\u00f3w by\u0142y jednoznaczne:<br \/>O godz. 15:40 otrzyma\u0142em list od ucznia kursu III Grzybowskiego, adresowany do Zbigniewa Piekarskiego. List ten dor\u0119czy\u0142em mu podczas podwieczorku. Po przeczytaniu listu powiedzia\u0142 nam wszystkim, \u017ce dosta\u0142 wiadomo\u015b\u0107 o \u017ceniaczce brata i kilka poczt\u00f3wek ze znaczkami pocztowymi, poniewa\u017c nie ma pieni\u0119dzy aby takowe kupi\u0107. Zachowanie jego wydawa\u0142o mi si\u0119 bardzo dziwnym. Po pierwsze po przeczytaniu listu oczy jego pa\u0142a\u0142y jakim\u015b dziwnym blaskiem, a po drugie bardzo szybko schowa\u0142 list do kieszeni. Na og\u00f3\u0142 jednak zachowywa\u0142 si\u0119 spokojnie. Podczas pracy w warsztatach nie zauwa\u017cy\u0142em \u017cadnej zmiany, w ka\u017cdym b\u0105d\u017a razie on jej nie okazywa\u0142. Kolacja i zbi\u00f3rka przesz\u0142y tak\u017ce spokojnie, a nawet potem siedzieli\u015bmy razem w klasie i przygotowywali\u015bmy si\u0119 do klas\u00f3wki. Oko\u0142o godz. 22:00 wyszed\u0142 z klasy, a po 10 czy 15 minutach dowiedzia\u0142em si\u0119, \u017ce ju\u017c nie \u017cyje. S\u0105dz\u0119, \u017ce targni\u0119cie si\u0119 na \u017cycie nast\u0105pi\u0142o w\u0142a\u015bnie pod wp\u0142ywem tego listu, kt\u00f3ry otrzyma\u0142 po po\u0142udniu, poniewa\u017c zatarg\u00f3w z kolegami \u017cadnych nie mia\u0142. To w\u0142a\u015bnie mog\u0119 stwierdzi\u0107.<br \/>(?) Roland Lidtke II mechaniczny<br \/>Tczew, 18 listopada 1924<br \/>I drugi:<br \/>(?) Dzi\u015b podczas podwieczorku kolega Liedtke wr\u0119czy\u0142 Piekarskiemu list, po przeczytaniu kt\u00f3rego zwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 P. do mnie, m\u00f3wi\u0105c \u017ce brat jego si\u0119 \u017ceni. Spyta\u0142em si\u0119, kt\u00f3ry? ?Starszy?, odpowiedzia\u0142. Na moje pytanie, czy zna brata narzeczon\u0105 odpowiedzia\u0142, \u017ce naturalnie zna. Wstaj\u0105c od podwieczorku oznajmi\u0142, \u017ce jego \u015bredni brat ma obecnie bardzo dobr\u0105 posad\u0119 u jakich\u015b pa\u0144stwa na wsi. Po podwieczorku mieli\u015bmy warsztaty. Podczas ca\u0142ego trwania pracy Z. by\u0142 zupe\u0142nie weso\u0142y, sprzeczali\u015bmy si\u0119, kto ma i\u015b\u0107 po tyto\u0144. Nast\u0119pnie, kiedy pracowa\u0142em przy tokarce, przyszed\u0142 do mnie, prosz\u0105c o pilnik. Na kolacj\u0119 sp\u00f3\u017ani\u0142 si\u0119, ale jad\u0142 i pi\u0142. Ostatni raz widzia\u0142em go w klasie po zbi\u00f3rce. Siedzia\u0142em na \u0142awce z k. Kwiatkiem i k. Starzy\u0144skim, robi\u0142em zadanie. Podszed\u0142 Z. do mnie, m\u00f3wi\u0105c, ?B\u0105d\u017a \u0142askaw daj klucze, bo id\u0119 do g\u00f3ry?. Odpowiedzia\u0142em: ?Je\u017celi tak grzecznie prosisz, to prosz\u0119?. Da\u0142em mu klucze i od tej pory a\u017c do wypadku Z. nie wiedzia\u0142em. To wszystko co pami\u0119tam, co stwierdzam.<br \/>(?) Albin Serbinowicz<br \/>Tczew, 18 listopada 1924<br \/>To zeznania jego najlepszych koleg\u00f3w. Poza stwierdzeniem, \u017ce targn\u0105\u0142 si\u0119 na swoje \u017cycie po otrzymaniu listu nie ma w nich \u015bladu, \u017ce kiedykolwiek kt\u00f3remu\u015b z nich zwierzy\u0142 si\u0119 ze swojej mi\u0142o\u015bci. W listach, Jank\u0119 wspomina raz. Jest to jedno zdanie dopisane w post scriptum:\u00a0<br \/>P.S. O ile Mamusia zobaczy\u0142aby Jank\u0119, niech j\u0105 Mama przeprosi, \u017ce nic dot\u0105d nie napisa\u0142em, niech oczekuje cudu, a&#8230; napisz\u0119.<br \/>Tczew, 9 listopada 1924<\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 13.63636302947998px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/marynarz.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">ok\u0142adka ?Dziewi\u0119tnastoletniego marynarza?<br \/>\nze zdj\u0119ciem Zbigniewa Piekarskiego<\/span><\/div>\n<p>Nieszcz\u0119\u015bcie, kt\u00f3re wydarzy\u0142o si\u0119 w Tczewie, nie zmienia jednak plan\u00f3w matrymonialnych babci i dziadka i bynajmniej nie jest to spowodowane ci\u0105\u017c\u0105, bo pierworodny syn przychodzi na \u015bwiat 4 lata po \u015blubie.\u00a0<br \/>Bronis\u0142aw Micha\u0142 Piekarski i Janina Karolina Adamska pobieraj\u0105 si\u0119 w ko\u015bciele Naj\u015bwi\u0119tszej Marii Panny na Rybakach. Janka dostaje w prezencie \u015blubnym od jednej z ciotek damski z\u0142oty zegarek firmy Schaffhausen. Jedyn\u0105 cenn\u0105 pami\u0105tk\u0119, kt\u00f3ra przetrwa okupacj\u0119 i b\u0119dzie dowodem, \u017ce kiedy\u015b w rodzinie dzia\u0142o si\u0119 lepiej. Podobno m\u0142odzi poznali si\u0119 na studiach na Uniwersytecie Warszawskim gdzie dziadek studiowa\u0142 matematyk\u0119. Po \u015blubie babcia studia przerwa\u0142a, \u017ceby zaj\u0105\u0107 si\u0119 domem. W 1928 roku na \u015bwiat przychodzi pierworodny syn, kt\u00f3ry dostaje na imi\u0119 Antek po swoim dziadku gru\u017aliku, kt\u00f3ry zmar\u0142 w 1922 roku wyko\u0144czony chorob\u0105 i prze\u017cyciami tu\u0142aczami w czasie I-szej wojny \u015bwiatowej. Janka jest silnie zwi\u0105zana z matk\u0105 Leokadi\u0105 Karolin\u0105 zwan\u0105 Karolci\u0105, kt\u00f3rej Antoleniek by\u0142 wielk\u0105 mi\u0142o\u015bci\u0105. Karolcia darzy wnuka wielkim uczuciem i rozpuszcza na wszelkie mo\u017cliwe sposoby. W 1932 roku dziadkom rodzi si\u0119 drugi syn ? m\u00f3j tata, Maciej Pawe\u0142.\u00a0<\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 13.63636302947998px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/janka-i-bronek.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">Janina i Bronis\u0142aw Piekarscy z synem Antonim<\/span><\/div>\n<p>O tym, jak ma\u0142\u017conkowie byli ze sob\u0105 zwi\u0105zani \u015bwiadczy cz\u0119stotliwo\u015b\u0107 i tre\u015b\u0107 ich korespondencji. Gdy w 1938 roku dziadek wraz z pradziadkiem Ludwikiem, jako in\u017cynierowie od budowy wodoci\u0105g\u00f3w i kanalizacji kanalizuj\u0105 Nowy Dw\u00f3r Mazowiecki i Modlin wraz z twierdz\u0105, w kr\u0105\u017c\u0105cych mi\u0119dzy ma\u0142\u017conkami listach jest wszystko. Opisy dnia codziennego, co powiedzia\u0142o kt\u00f3re z dzieci itd. Urlopy zawsze sp\u0119dzaj\u0105 razem. W lecie babcia z dzie\u0107mi je\u017adzi do Nowego Dworu. Tam dziadek pracuje, a \u017ce powietrze \u015bwie\u017csze ni\u017c w Warszawie, wi\u0119c miejsce pracy dziadka robi za letnisko.\u00a0<br \/>Musieli by\u0107 dobrym ma\u0142\u017ce\u0144stwem skro w 1943 roku zdecydowali si\u0119 wzi\u0105\u0107 pod sw\u00f3j dach dziecko z domu dziecka. Decyzja o adopcji obcego dzieciaka to powa\u017cna sprawa i nie wyobra\u017cam sobie, by podejmowa\u0142o ja ma\u0142\u017ce\u0144stwo nie m\u00f3wi\u0105ce jednym g\u0142osem. Ojciec w swojej ksi\u0105\u017cce opisa\u0142 to, jako co\u015b najnormalniejszego w \u015bwiecie.\u00a0<br \/>7 stycznia obieg\u0142a Warszaw\u0119 lotem b\u0142yskawicy wie\u015b\u0107, \u017ce na Dworcu Wschodnim kolejarze zatrzymali niemiecki transport dzieci wysiedlonych z Zamojszczyzny, wieziony do O\u015bwi\u0119cimia. Tysi\u0105ce warszawiak\u00f3w ruszy\u0142o na dworzec. Moi rodzice r\u00f3wnie\u017c. Wr\u00f3cili tego dnia bardzo p\u00f3\u017ano do domu i z niczym. Na dworcu zastali tylko rozogniony t\u0142um. O dzieciach nikt nic nie wiedzia\u0142 ? mo\u017ce nie chcia\u0142, a mo\u017ce nie m\u00f3g\u0142 przekaza\u0107 \u017cadnej informacji.<br \/>Przez kilka nast\u0119pnych dni rodzice je\u017adzili na dworzec i wracali z pustymi r\u0119kami. Wiadomo\u015bci o dzieciach by\u0142y jednak prawdziwe. Ojciec z mam\u0105 nie dali wi\u0119c za wygran\u0105 i przez znajomych otrzymali z RGO pozwolenie na wzi\u0119cie do siebie zamojskiego dziecka.\u00a0 Jak opowiada\u0142a mama, gdy weszli z ojcem do sieroci\u0144ca, oczom ich ukaza\u0142y si\u0119 gromady wychud\u0142ych dzieci, przewa\u017cnie w wieku sze\u015bciu, siedmiu lat. W\u015br\u00f3d malc\u00f3w beztrosko igraj\u0105cych po salach dostrzeg\u0142a mama ch\u0142opczyka stoj\u0105cego na uboczu na lekko wykrzywionych n\u00f3\u017ckach i ss\u0105cego smoczek. Ubrany by\u0142 w spodenki z grubego zielonego welwetu. Spod d\u0142ugich rz\u0119s patrzy\u0142o na mam\u0119 dwoje l\u015bni\u0105cych czarnych oczu. Gdy tylko spojrzenia ich si\u0119 spotka\u0142y, malec podrepta\u0142 do piel\u0119gniarki i schowa\u0142 si\u0119 za jej fartuch, wygl\u0105daj\u0105c zza niego co chwila ciekawie.<br \/>Jak si\u0119 nazywa\u0142? Kim s\u0105 czy byli jego rodzice? Nie umia\u0142 powiedzie\u0107. Czy w og\u00f3le kiedy\u015b m\u00f3wi\u0142? Czy mo\u017ce wskutek prze\u017cy\u0107 zatrzyma\u0142 si\u0119 nagle w rozwoju? Nikt nie umia\u0142 odpowiedzie\u0107 na te pytania. Jego dzieci\u0119cy wsp\u00f3\u0142wi\u0119\u017aniowie z transportu nic o nim nie wiedzieli. Nikt z nich nie pami\u0119ta\u0142, sk\u0105d go zabrano. W sieroci\u0144cu nadano mu imiona Krzy\u015b Dionizy.<br \/>Gdy mama wzi\u0119\u0142a go na r\u0119ce, popatrzy\u0142 na ni\u0105 nieufnie. Gdy poca\u0142owa\u0142a go w policzek, \u017cachn\u0105\u0142 si\u0119 i podrapa\u0142 r\u0105czk\u0105 miejsce poca\u0142unku, a jego du\u017ce, czarne oczy zrobi\u0142y si\u0119 jeszcze wi\u0119ksze. Mama zacz\u0119\u0142a go ko\u0142ysa\u0107 na r\u0119ku, co\u015b opowiadaj\u0105c, aby go zainteresowa\u0107, aby zyska\u0107 jego sympati\u0119 i wzgl\u0119dy. Po pewnym czasie zapyta\u0142a: ?Krzysiu? Czy p\u00f3jdziesz ze mn\u0105?? Oczy jego zn\u00f3w si\u0119 poszerzy\u0142y. Popatrzy\u0142 to na mam\u0119, to na piel\u0119gniark\u0119 i powiedzia\u0142 cicho: ?Tia.?<br \/>Krzy\u015b Dionizy, kt\u00f3rego prawdziwe imi\u0119 i nazwisko brzmia\u0142o Jan Tch\u00f3rz zosta\u0142 moimi dziadkami a\u017c do ko\u0144ca wojny, przeszed\u0142 z nim Powstanie i ob\u00f3z przej\u015bciowy w Pruszkowie, a tak\u017ce tu\u0142aczk\u0119 do Cz\u0119stochowy.\u00a0<br \/>Babcia by\u0142a osob\u0105 praktyczn\u0105 i kieruj\u0105c\u0105 si\u0119 zdrowym rozs\u0105dkiem. Ojciec wielokrotnie opisywa\u0142, \u017ce to ten jej zdrowy rozs\u0105dek uratowa\u0142 im \u017cycie, gdy na Sadybie kapitulowa\u0142o powstanie i do piwnicy, w kt\u00f3rej si\u0119 schronili weszli Niemcy.\u00a0<br \/>Wszyscy z piwnicznego korytarza rzucili si\u0119 w g\u0142\u0105b, do naszej piwnicy, przewracaj\u0105c, co by\u0142o po drodze, i wylewaj\u0105c nieczysto\u015bci. Jaki\u015b dziecinny g\u0142os pyta\u0142 w\u015br\u00f3d spazm\u00f3w, czy nas rozstrzelaj\u0105. Ojciec z determinacj\u0105 si\u0119gn\u0105\u0142 po wisz\u0105cy na \u015bcianie sztucer, \u017co\u0142nierz wydoby\u0142 zza pasa granat. Zrozumia\u0142em ? lepiej zgin\u0105\u0107 z broni\u0105 w r\u0119ku jak wolny&#8230; Matka podesz\u0142a do ojca i \u0142agodnym, ale stanowczym ruchem wyj\u0119\u0142a mu sztucer z r\u0119ki i rzuci\u0142a za stoj\u0105cy pod \u015bcian\u0105 kufer. Opask\u0119 zdj\u0105\u0142 ju\u017c ojciec sam. Znikn\u0119\u0142a ukryta za dekoltem matki.\u00a0<br \/>Babcia by\u0142a wtedy w ci\u0105\u017cy, bo jeszcze w 1944 roku dziadkowie, mimo ci\u0119\u017ckich okupacyjnych warunk\u00f3w i wychowywania dziecka z Zamojszczyzny zdecydowali si\u0119 na jeszcze jedno w\u0142asne. Swojego najm\u0142odszego syna urodzi\u0142a w Cz\u0119stochowie, gdzie przebywali po upadku Powstania. Dziadek, kt\u00f3rego w obozie przej\u015bciowym w Pruszkowie rozdzielono od babci zd\u0105\u017cy\u0142 na ten moment wr\u00f3ci\u0107.\u00a0<br \/>Tego samego dnia wieczorem zauwa\u017cyli\u015bmy, \u017ce z mam\u0105 jest co\u015b niedobrze. Blad\u0142a, poci\u0142a si\u0119 bardzo. Po pomocy nasz\u0142y j\u0105 silne b\u00f3le. Ojciec chcia\u0142 natychmiast i\u015b\u0107 po akuszerk\u0119. Matka, z trudem opanowuj\u0105c b\u00f3l, kategorycznie zaoponowa\u0142a: ?Nie po to uciek\u0142e\u015b z obozu, \u017ceby teraz w g\u0142upi spos\u00f3b zgin\u0105\u0107!? Z przodu i z ty\u0142u by\u0142y koszary, a w nich najgorsza swo\u0142ocz. Noc ciemna. Zanim ojciec dojdzie do wartownika, zanim zd\u0105\u017cy cokolwiek wyja\u015bni\u0107, zastrzel\u0105. Matka powiedzia\u0142a, \u017ce wytrzyma do rana.<br \/>I wytrzyma\u0142a.<br \/>Natychmiast gdy zacz\u0119\u0142o szarze\u0107, ojciec wyszed\u0142. Przez otw\u00f3r w p\u0142ocie dosta\u0142 si\u0119 na pusty plac i szed\u0142 prosto na wartownika przed koszarami przy ulicy Mickiewicza. Z daleka g\u0142o\u015bno, najpierw po niemiecku, a potem po rosyjsku, wyja\u015bni\u0142 cel swej wyprawy. Wartownik \u0142askawie zezwoli\u0142 przej\u015b\u0107. O sz\u00f3stej godzinie ojciec by\u0142 ju\u017c z powrotem z pani\u0105 Kaczorow\u0105.<br \/>Mnie wyproszono z domu. Poszed\u0142em do s\u0105siadki na pierwszym pi\u0119trze, do pani Ireny Chyry. Nerwowo chodz\u0105c po mieszkaniu, gryz\u0142em palce. Zdawa\u0142em sobie spraw\u0119 z sytuacji, w jakiej by\u0142a matka. Mia\u0142a trzydzie\u015bci dziewi\u0119\u0107 lat i za sob\u0105 trzy i p\u00f3\u0142 miesi\u0105ca ci\u0119\u017ckich prze\u017cy\u0107. Czy wytrzyma? Czy dziecko b\u0119dzie \u017cy\u0142o?<br \/>Po p\u00f3\u0142godzinie zawo\u0142a\u0142 mnie ojciec. ?Masz brata?, o\u015bwiadczy\u0142 z rado\u015bci\u0105. Odetchn\u0105\u0142em z g\u0142\u0119bok\u0105 ulg\u0105.<br \/>Braciszek dar\u0142 si\u0119 wniebog\u0142osy, gdy pani Kaczorowa poddawa\u0142a go pierwszej k\u0105pieli. O honorarium nie chcia\u0142a s\u0142ysze\u0107. Ma\u0142o tego, przynios\u0142a ze sob\u0105 prze\u015bcierad\u0142a, pieluchy, a dla mamy koszul\u0119 i szlafrok. Obieca\u0142a przyj\u015b\u0107 jutro. (?)\u00a0<br \/>?Jakie damy mu imi\u0119??, zapyta\u0142 ojciec. ?Ju\u017c dawno zdecydowa\u0142am, jak jeszcze ciebie nie by\u0142o ? odpowiedzia\u0142a matka. ? My\u015bla\u0142am stale o tobie i o Antku i powiedzia\u0142am sobie, \u017ce dam dziecku wasze imiona. Kt\u00f3ry z was pierwszy wr\u00f3ci, jego imi\u0119 b\u0119dzie pierwsze. Niech b\u0119dzie wi\u0119c Bronis\u0142aw Antoni.<br \/>O tym, \u017ce musieli by\u0107 ze sob\u0105 bardzo zwi\u0105zani \u015bwiadczy te\u017c ilo\u015b\u0107 ich wsp\u00f3lnych zdj\u0119\u0107. Jak na tamte czasy i w por\u00f3wnaniu z innymi zdj\u0119ciami, jest ich niezwykle du\u017co. Przyznam, \u017ce wi\u0119cej ni\u017c wsp\u00f3lnych zdj\u0119\u0107 moich rodzic\u00f3w.\u00a0<\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 13.63636302947998px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/dziadkowiezsynami.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">W szpitalnym ogrodzie.<br \/>\nM\u00f3j tata, jego m\u0142odszy brat Bronek oraz babcia z dziadkiem<\/span><\/p>\n<div style=\"text-align: left\">Dziadkowie wspierali si\u0119 w chorobie. W 1949 roku babcia przesz\u0142a ci\u0119\u017ck\u0105 operacj\u0119 raka krtani. Krta\u0144 jej usuni\u0119to i wstawiono rurk\u0119 tracheotomiczn\u0105. Od tej pory m\u00f3wi\u0142a ju\u017c tylko szeptem. Ta historia znalaz\u0142a zreszt\u0105 potem odzwierciedlenie w mojej ?Klasie pani Czajki?, gdzie mama jednego z bohater\u00f3w te\u017c zachorowa\u0142a na t\u0119 sama chorob\u0119. Babcia chorowa\u0142a cz\u0119sto. Mia\u0142a s\u0142aby wzrok, st\u0105d liczne operacje oczu i s\u0142abe serce.<\/p>\n<div style=\"text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/karolka-janka-bronki.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">Dziadkowie Janina i Bronis\u0142aw Piekarscy<br \/>\nz synem Bronkiem i prababci\u0105 Karolci\u0105<\/span><\/div>\n<p>Jednak to dziadek zmar\u0142 pierwszy. By\u0142o to jeszcze przed moim urodzeniem. W 1960 roku 13-go stycznia na 13-tej sali szpitala na P\u0142ockiej najprawdopodobniej na raka p\u0142uc. Babcia prze\u017cy\u0142a go o ca\u0142e 14 lat. Musia\u0142a go bardzo kocha\u0107 i bardzo zanim t\u0119skni\u0107. Mama opowiada\u0142a, \u017ce kiedy\u015b (lata 70-te) wesz\u0142a do niej do domu, a babcia siedzia\u0142a w kuchni przy stole z twarz\u0105 ukryt\u0105 w d\u0142oniach.<\/p><\/div>\n<\/div>\n<p>&#8211; Czy mamie s\u0142abo?\u00a0<br \/>&#8211; Nie przeszkadzaj! Jestem z Bronkiem w Adrii. Pod\u0142oga wiruje! Nie przerywaj! Jeszcze jeden taniec!<br \/>C\u00f3\u017c? jak g\u0142osi stug\u0119bna rodzinna plotka, gdy w 1936 roku prababcia Karolcia zdecydowa\u0142a si\u0119 zbudowa\u0107 dom na Saskiej K\u0119pie (dla siebie, a tak\u017ce swojej c\u00f3rki, zi\u0119cia i wnuk\u00f3w) musia\u0142a go przykry\u0107 dachem ju\u017c na wysoko\u015bci pierwszego pi\u0119tra. Na drugie pi\u0119tro nie starczy\u0142o pieni\u0119dzy, bo Janka z Bronkiem przeta\u0144czyli je w Adrii, najmodniejszej knajpie w przedwojennej w Warszawie. My\u015bl\u0119 cz\u0119sto, \u017ce mieli racj\u0119. Gdyby dom by\u0142 wi\u0119kszy, pewnie zosta\u0142by upa\u0144stwowiony. A tak&#8230; osta\u0142 si\u0119 i dom i wspomnienia.<br \/>W rodzinie by\u0142a tylko jedna osoba, kt\u00f3ra babci nie lubi\u0142a. To jej te\u015bciowa, a moja prababcia Zofia Konstancja z Ruszczykowskich Piekarska. Do ko\u0144ca swojego \u017cycia obwinia\u0142a Jank\u0119 o \u015bmier\u0107 najm\u0142odszego syna. Wypomina\u0142a to w czasie ka\u017cdej sprzeczki. W momentach, gdy dochodzi\u0142o mi\u0119dzy nimi do wi\u0119kszych spi\u0119\u0107 obie kobiety przechodzi\u0142y na form\u0119 ?per pani? i tylko tak si\u0119 do siebie zwraca\u0142y. O ironio babcia te\u017c straci\u0142a dziecko. Przecie\u017c m\u00f3j stryj, a jej pierworodny syn Antek, zgin\u0105\u0142 w Powstaniu Warszawskim, jako pi\u0119tnastolatek. Tragedia synowej jednak nie zmieni\u0142a prababci Zosi, cho\u0107 w pewnym momencie los skaza\u0142 j\u0105 na opiek\u0119 synowej.\u00a0<br \/>Czy Janka by\u0142a \u0142adna? Mnie si\u0119 wydaje, \u017ce nie bardzo. Co\u015b jednak w sobie musia\u0142a mie\u0107. Kilka lat temu m\u00f3j kolega siedz\u0105c przy stole d\u0142ugo obserwowa\u0142 jej portret i spyta\u0142 o ni\u0105. Powiedzia\u0142am, ze to moja babcia. Odpar\u0142, \u017ce ma w sobie co\u015b takiego, \u017ce bardzo przyci\u0105ga. Mo\u017ce to t\u0142umaczy fascynacj\u0119 jej osob\u0105 Zbyszka, kt\u00f3ry targn\u0105\u0142 si\u0119 na swoje \u017cycie?<\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 13.63636302947998px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/obraz-janka.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">Portret Janki z Adamskich Piekarskiej. tak wygl\u0105da\u0142a nied\u0142ugo po \u015blubie. <\/span><\/p>\n<div style=\"text-align: left\">Babci\u0119 Jank\u0119 pami\u0119tam jak przez mg\u0142\u0119. Zmar\u0142a, gdy by\u0142am jeszcze przedszkolakiem. Rodzice nie wzi\u0119li mnie ze sob\u0105 na jej pogrzeb, bo mama uzna\u0142a, \u017ce cmentarz to nie miejsce dla dziecka. Do dzi\u015b mam do niej o to du\u017cy \u017cal. Sama, uwa\u017caj\u0105c, \u017ce \u015bmier\u0107 jest cz\u0119\u015bci\u0105 \u017cycia zabieram syna na pogrzeby. Po\u017cegnania bliskich trzeba uczy\u0107 si\u0119 od ma\u0142ego.<\/div>\n<\/div>\n<p>Babcia jawi mi si\u0119 jako osoba pogodna i \u017carliwa patriotka, a tak\u017ce osoba z silnym charakterem. Pami\u0119tam, \u017ce szeptem czyta\u0142a mi bajki. Bardzo to lubi\u0142am. Nad jej \u0142\u00f3\u017ckiem wisia\u0142 krzy\u017c z powsta\u0144czego grobu Antka. Dzi\u015b antkowy krzy\u017c wisi u mnie w du\u017cym pokoju, a ksi\u0105\u017ceczki, kt\u00f3re mi czyta\u0142a ma m\u00f3j syn.\u00a0<br \/>Mama zawsze m\u00f3wi\u0142a, \u017ce podziwia\u0142a w te\u015bciowej du\u017cy dystans do siebie. Mia\u0142am podobno dwa lata, gdy chodzi\u0142am po domu kr\u0119c\u0105c ty\u0142kiem i m\u00f3wi\u0105c przy tym: ?Szu szu szu?. Mam\u0119 mocno zainteresowa\u0142o, co to za zachowanie. Babcia wiedzia\u0142a od razu:<br \/>&#8211; Ona mnie przedrze\u017ania!\u00a0<br \/>A gdy w dzieci\u0119cym ataku histerii rzuci\u0142am si\u0119 na ziemi\u0119, by tupa\u0107 i domaga\u0107 zabawki zachichota\u0142a i powiedzia\u0142a:<br \/>&#8211; To ja! Po mnie to ma!\u00a0<br \/>Na pewno po niej odziedziczy\u0142am pyskato\u015b\u0107, bo s\u0105 \u015blady jej pyskowania w szkolnym dzienniczku z pensji pani Kurmanowej. Na pewno po niej odziedziczy\u0142am upodobanie do olewania szko\u0142y i wagar\u00f3w oraz zaliczania wszystkiego w ostatniej chwili, bo \u015blady takich zachowa\u0144 r\u00f3wnie\u017c s\u0105 w dzienniczku. Dowiedzia\u0142am si\u0119 o tym oczywi\u015bcie ju\u017c jako osoba doros\u0142a. Ale mam nadziej\u0119, \u017ce odziedziczy\u0142am po niej nie tylko to. \u017be dzielno\u015b\u0107 r\u00f3wnie\u017c. Z histerii i tupania, bo co\u015b chc\u0119 natychmiast, ju\u017c dawno wyros\u0142am. Nawet nie pami\u0119tam, jak to jest musie\u0107 mie\u0107 co\u015b zaraz. Z czasem cz\u0142owiek uczy si\u0119 cierpliwo\u015bci. Wyros\u0142am te\u017c z wagar\u00f3w i szko\u0142y? Czasem my\u015bl\u0119, \u017ce na szcz\u0119\u015bcie, a czasem, \u017ce niestety.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ma\u0142\u017ce\u0144stwo babci i dziadka ze strony taty, czyli Janiny Karoliny z Adamskich i Bronis\u0142awa Micha\u0142a Piekarskiego na pewno nie by\u0142o ma\u0142\u017ce\u0144stwem z rozs\u0105dku. By\u0142a to wielka mi\u0142o\u015b\u0107 i na dodatek z tragedi\u0105 w tle. Tragedia, w postaci samob\u00f3jczej \u015bmierci rodzonego brata dziadka, sta\u0142a si\u0119 zreszt\u0105&#8230;<\/p>\n<div class=\"easywp-readmore\"><a class=\"read-more-link\" href=\"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1580\">Czytaj dalej&#8230;<span class=\"easywp-sr-only\">  Przed walentynkami, czyli opowie\u015bci o mi\u0142o\u015bci cz. IV<\/span><\/a><\/div>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[5,11],"tags":[77,695,1166,1424],"class_list":["post-1580","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-kultura","category-prywatne","tag-anegdoty","tag-kultura-2","tag-rodzina","tag-walentynki","wpcat-5-id","wpcat-11-id"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1580","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1580"}],"version-history":[{"count":0,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1580\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1580"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1580"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1580"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}