{"id":1305,"date":"2009-10-05T07:54:46","date_gmt":"2009-10-05T05:54:46","guid":{"rendered":"http:\/\/piekarska.blog.pl\/?p=1305"},"modified":"2009-10-05T07:54:46","modified_gmt":"2009-10-05T05:54:46","slug":"1305","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1305","title":{"rendered":"Zdj\u0119\u0142am obr\u0105czk\u0119"},"content":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce od bardzo wielu lat 1 sierpnia zak\u0142adam na palec specjaln\u0105 srebrn\u0105 obr\u0105czk\u0119. To cegie\u0142ka na budow\u0119 pomnika Powstania Warszawskiego, tego przy placu Krasi\u0144skich. Ojciec by\u0142 rzecznikiem prasowym komitetu budowy tego pomnika. Zdejmuje t\u0119 obr\u0105czk\u0119 zawsze po 63 dniach, dok\u0142adnie dzie\u0144 po kapitulacji Warszawy, czyli 3 pa\u017adziernika. Tak by\u0142o i w tym roku. Dzie\u0144 p\u00f3\u017aniej, czyli wczoraj, posz\u0142am z synem do Teatru Kamienica na \u201ePami\u0119tnik z Powstania Warszawskiego\u201d.\u00a0<a href=\"http:\/\/piekarska.blog.pl\/?p=1288\" target=\"_blank\">Pisa\u0142am o tym spektaklu, bo by\u0142am na specjalnej konferencji dla medi\u00f3w i widzia\u0142am fragmenty, <\/a>ale sama chcia\u0142am zobaczy\u0107 ca\u0142o\u015b\u0107 i pokaza\u0107 Ma\u0107kowi. Nic si\u0119 w mojej ocenie spektaklu nie zmieni\u0142o. Nie cofam \u017cadnego z napisanych wcze\u015bniej s\u0142\u00f3w. Nadal twierdz\u0119, \u017ce ka\u017cdy Warszawiak powinien to zobaczy\u0107!<br \/>\nNatomiast teraz ogl\u0105daj\u0105c ca\u0142o\u015b\u0107 mia\u0142am inne my\u015bli. My\u015bla\u0142am nie o stryju Antku, kt\u00f3ry jako niespe\u0142na szesnastoletni ch\u0142opak, 7 wrze\u015bnia poleg\u0142 w czasie szturmu w \u015br\u00f3dmie\u015bciu, dostaj\u0105c od\u0142amkiem najpierw w g\u0142ow\u0119, a potem w piersi i wci\u0105gni\u0119ty do bramy przez towarzyszy broni, zosta\u0142 w niej porzucony, bo dow\u00f3dca krzycza\u0142: \u201eRzu\u0107cie to \u015bcierwo! Do szturmu skurwysyny!\u201d. Tym razem my\u015bla\u0142am o moim tacie, kt\u00f3ry wtedy mia\u0142 12 lat i by\u0142 pos\u0142ugaczem filii Szpitala Ujazdowskiego na Sadybie. My\u015bla\u0142am o ci\u0119\u017carnej w\u00f3wczas babci Jance, kt\u00f3ra miesi\u0105c p\u00f3\u017aniej na wygnaniu w Cz\u0119stochowie urodzi\u0142a mojego stryja (daj\u0105c mu imiona Bronis\u0142aw Antoni &#8211; po m\u0119\u017cu i synu uznaj\u0105c, \u017ce ten, kt\u00f3ry wr\u00f3ci do niej pierwszy &#8211; tego imi\u0119 b\u0119dzie pierwsze). Tego stryja, kt\u00f3ry dzieci\u0144stwo sp\u0119dzi\u0142 na cmentarzu, na grobie poleg\u0142ego w Powstaniu nigdy nie poznanego brata, a dzi\u015b wraz z nim w tym grobie spoczywa. My\u015bla\u0142am o moim przyszywanym stryju Janku Tch\u00f3rzu, kt\u00f3rego w 1943 roku babcia z dziadkiem wzi\u0119li z domu dziecka, jako dwuletniego, wysiedlonego z Zamojszczyzny ch\u0142opczyka. Nie znana by\u0142a jego prawdziwa to\u017csamo\u015b\u0107, wi\u0119c nazwano go Krzy\u015b Dionizy. Nie protestowa\u0142, bo nie m\u00f3wi\u0142 ni s\u0142owa. S\u0105siedzi plotkowali, \u017ce pewnie \u017byd, bo taki czarny. Swoje pochodzenie zdradzi\u0142 po wielu tygodniach, gdy kaza\u0142 babci drewno w kominku uk\u0142ada\u0107 \u201ena bozi\u0119\u201d, czyli na krzy\u017c. A jego prawdziwe imi\u0119 poznali wszyscy, gdy rodzona matka rozpozna\u0142a go na zrobionym przez RGO zdj\u0119ciu. My\u015bla\u0142am o schorowanych w\u00f3wczas pradziadkach Zofii z Ruszczykowskich i Ludwiku Piekarskim. A tak\u017ce o Prababci Karolci z Przybytkowskich Adamskiej, po kt\u00f3rej mam imi\u0119 i w kt\u00f3rej domu dzi\u015b mieszkam. Ca\u0142a tr\u00f3jka &#8211; urodzona jeszcze w XIX wieku prze\u017cy\u0142a trudy Powstania i przesz\u0142a mordercz\u0105 tu\u0142aczk\u0119. My\u015bla\u0142am, bo\u2026 odegrana na deskach Teatru Kamienica scena obozu w Pruszkowie zrobi\u0142a na mnie ogromne wra\u017cenie. Te wyczytywane adresy i nazwiska\u2026 Moich te\u017c tak wyczytywano. I dziadka Bronka &#8211; \u017co\u0142nierza Oazy &#8211; oddzielono od reszty. W domu natychmiast si\u0119gn\u0119\u0142am po wspomnienia Ojca, by przeczyta\u0107, jak on to widzia\u0142. Jak widzia\u0142 to 12-letni w\u00f3wczas ch\u0142opczyk?<\/p>\n<p>\u201eGdy podeszli\u015bmy do \u017candarma sprawdzaj\u0105cego dokumenty, popatrzy\u0142 na nas i szybko skierowa\u0142 nas na praw\u0105 stron\u0119, zatrzymuj\u0105c ojca. Nie by\u0142o czasu na poca\u0142unki, na u\u015bcisk r\u0119ki. \u0141zy jeszcze w poci\u0105gu cisn\u0119\u0142y mi si\u0119 do oczu, gdy m\u00f3wili\u015bmy o ewentualnym rozdzieleniu, ale ca\u0142\u0105 si\u0142\u0105 je opanowywa\u0142em. Matka \u0142agodnie, lecz stanowczo mi zapowiedzia\u0142a: \u201eMa\u0107ku, cokolwiek by si\u0119 sta\u0142o, zachowaj godno\u015b\u0107, nie p\u0142acz! Jeszcze tam, w Warszawie, jest Antek.\u201d<br \/>\nAby unikn\u0105\u0107 \u017candarmskiej kolby, przebiegli\u015bmy szybko bram\u0119. Jedyna droga wiod\u0142a do olbrzymiej hali, w kt\u00f3rej znajdowa\u0142y si\u0119 trzy perony, oddzielone pasmami szyn. Na peronach i na torach siedzieli lub le\u017celi ludzie. Filary, na kt\u00f3rych wspiera\u0142 si\u0119 dach hali, oblepione by\u0142y rodzinami, kt\u00f3re nie chc\u0105c si\u0119 zgubi\u0107, przy tych punktach rozpoznawczych urz\u0105dzi\u0142y sobie koczowiska na tobo\u0142kach z resztkami dobytku. Wytworne futra miesza\u0142y si\u0119 z \u0142achmanami. Gdzieniegdzie ja\u015bnia\u0142a biel banda\u017cy. Bieli niekt\u00f3rych banda\u017cy mo\u017cna si\u0119 by\u0142o tylko domy\u015bla\u0107, gdy\u017c zabrudzone by\u0142y krwi\u0105, b\u0142otem lub smarami.<br \/>\nW hali panowa\u0142 straszny fetor ka\u0142u i moczu. Przycupn\u0119li\u015bmy ko\u0142o filaru, kt\u00f3ry w\u0142a\u015bnie opu\u015bci\u0142a jaka\u015b rodzina. Matka zrobi\u0142a Jankowi pos\u0142anie. Dzieciak chwia\u0142 si\u0119 na nogach ze zm\u0119czenia. Po\u0142o\u017cony, natychmiast zasn\u0105\u0142. Dziadek siedz\u0105c na walizeczce, wyci\u0105gn\u0105\u0142 z mojego worka reszt\u0119 koniny. Mimo \u017ce surowa, zzielenia\u0142a, rwa\u0142 j\u0105 palcami na kawa\u0142ki, wk\u0142adaj\u0105c \u0142apczywie do ust. Perswazje matki, \u017ce to pewna choroba, nie odnosi\u0142y skutku. Dziadek jad\u0142. Gdy mama si\u0119 odwr\u00f3ci\u0142a, i ja si\u0119gn\u0105\u0142em po mi\u0119so.<br \/>\nMimo \u017ce wszyscy byli zmordowani i przygn\u0119bieni, w hali panowa\u0142 ruch. Co chwila pojawia\u0142 si\u0119 kto\u015b nowy. Du\u017co ludzi snu\u0142o si\u0119 tu i tam, zagl\u0105da\u0142o w twarze, szukaj\u0105c bliskich i znajomych. Pada\u0142y pytania: sk\u0105d? z jakiej dzielnicy? W\u015br\u00f3d tego k\u0142\u0119bowiska ludzkiego dostrzega\u0142em s\u0105siad\u00f3w i znajomych bli\u017cszych i dalszych. Ka\u017cdy zgn\u0119biony, osowia\u0142y. Moja nauczycielka i przyjaci\u00f3\u0142ka rodzic\u00f3w, Genia Sipay\u0142\u0142o, wozi\u0142a z miejsca na miejsce c\u00f3reczk\u0119 Basi\u0119 w spacerowym w\u00f3zeczku. M\u0119\u017ca jej, in\u017cyniera Witolda Sipay\u0142\u0142o, zabrano podczas selekcji do hali numer 2. Odnalaz\u0142a si\u0119 r\u00f3wnie\u017c pani Irena Symonowiczowa z ma\u0142ym Tadzikiem.<br \/>\nTego samego dnia zacz\u0119to dowozi\u0107 transporty ze Starego Miasta. Ci ludzie byli w jeszcze gorszym stanie ni\u017c my.<br \/>\nZbli\u017ca\u0142a si\u0119 noc. Chcieli\u015bmy spa\u0107. Matka kategorycznie kaza\u0142a mi zamie\u015b\u0107 beton wok\u00f3\u0142 legowiska, stwierdzaj\u0105c: \u201ePrzecie\u017c tu si\u0119 a\u017c roi od wszy!\u201d Po chwili pouk\u0142adali\u015bmy si\u0119 na tobo\u0142kach. Matka powiedzia\u0142a, \u017ce b\u0119dzie czuwa\u0107, a p\u00f3\u017aniej obudzi mnie. Zasn\u0105\u0142em kamiennym snem. Matka mnie nie obudzi\u0142a \u2013 czuwa\u0142a sama.<br \/>\nRano, mimo zakaz\u00f3w matki, \u017ceby si\u0119 nie oddala\u0107, wyszed\u0142em na zewn\u0105trz. By\u0142em g\u0142odny jak lew. Nie mieli\u015bmy co je\u015b\u0107. W\u0142a\u015bnie dostrzeg\u0142em, jak ko\u0142o jakiej\u015b rampy t\u0142oczy si\u0119 t\u0142um. Poszed\u0142em w tamtym kierunku. Rozdawano zup\u0119 z kuchni RGO. Ko\u0142o \u015bciany hali le\u017ca\u0142a pusta puszka po baraninie. Chwyci\u0142em j\u0105 i pobieg\u0142em do pompy. Nabra\u0142em piasku i stan\u0105\u0142em w ogonku do kranu. Gdy przysz\u0142a moja kolej, umy\u0142em starannie puszk\u0119, od\u0142amuj\u0105c wieko. B\u0142yszcza\u0142a jak lustro. Tak wyposa\u017cony pobieg\u0142em do ogonka po zup\u0119. T\u0142um przed ramp\u0105 sta\u0142 nieruchomo. Zupy ju\u017c nie by\u0142o. Wszyscy czekali na drugi kocio\u0142, czeka\u0142em i ja. Po p\u00f3\u0142godzinie przyniesiono dymi\u0105cy kocio\u0142. Stan\u0105\u0142em w kolejce, ale kto\u015b silniejszy stale mnie z niej wypycha\u0142. Nurkuj\u0105c w\u015br\u00f3d t\u0142umu, dotar\u0142em jednak do kot\u0142a. Poda\u0142em puszk\u0119 m\u0119\u017cczy\u017anie rozlewaj\u0105cemu zup\u0119, ale nie wr\u00f3ci\u0142a do moich r\u0105k. Gdy ju\u017c po ni\u0105 si\u0119ga\u0142em, wyrwa\u0142 mi j\u0105 jaki\u015b m\u0119\u017cczyzna. \u201eTy sobie, ch\u0142opcze, jeszcze poczekasz\u201d, skwitowa\u0142 moje oburzone spojrzenie. Nic nie m\u00f3wi\u0105c wr\u00f3ci\u0142em do naszego legowiska. Matka mia\u0142a wi\u0119ksze szcz\u0119\u015bcie. Gdy by\u0142a w ubikacji, jedna ze znajomych z widzenia kobiet z Sadyby da\u0142a jej kilka razy zaci\u0105gn\u0105\u0107 si\u0119 papierosem, a nadto odsypa\u0142a woreczek m\u0105ki. By\u0142 to cenny skarb.<br \/>\nNa placu obok hali wygna\u0144cy pobudowali prymitywne paleniska, na kt\u00f3rych grzali wod\u0119, a ci, co mieli, gotowali straw\u0119. Postanowili\u015bmy upiec placki na ogniu. Zdoby\u0142em drug\u0105 puszk\u0119 po konserwach i wymiesza\u0142em w niej m\u0105k\u0119 z wod\u0105. Gdy ciasto by\u0142o gotowe, podszed\u0142em nie\u015bmia\u0142o do paleniska, przy kt\u00f3rym jaki\u015b starszy cz\u0142owiek o kulach zrobionych z ga\u0142\u0119zi grza\u0142 wod\u0119 w garnku stoj\u0105cym na d\u0142ugiej p\u0142askiej szufli do zbierania \u015bmieci. Przyj\u0105\u0142 mnie do swego koczowiska i pozwoli\u0142 upiec placki na szufli.<br \/>\nPlacki nie zaspokoi\u0142y g\u0142odu, tym bardziej \u017ce cz\u0119\u015b\u0107 z nich matka zostawi\u0142a na p\u00f3\u017aniej. Najbiedniejszy by\u0142 Janek. \u201eMamo, kiedy wr\u00f3cimy do piwnicy? Mamo, chleba!&#8221;, pokrzykiwa\u0142 przez \u0142zy. Matka by\u0142a u kresu wytrzyma\u0142o\u015bci. Po kilku daremnych naleganiach dziecka powiedzia\u0142a jednak \u0142agodnie: \u201eJanku, nie mam, nic nie mog\u0119 poradzi\u0107, zm\u00f3w lepiej pacierz.&#8221; Janek kl\u0119kn\u0105\u0142 na betonie i prze\u017cegna\u0142 si\u0119 po ch\u0142opsku, szeroko. Nagle z boku us\u0142ysza\u0142em znany mi sk\u0105d\u015b g\u0142os: \u201ePani Janino!&#8221; Do naszego koczowiska szed\u0142 pan Szczerkowski, trzymaj\u0105c w d\u0142oniach bochenek bia\u0142ego chleba. Wr\u0119czy\u0142 go mamie. Pr\u00f3cz chleba wcisn\u0105\u0142 jej jeszcze dyskretnie g\u00f3rala.<br \/>\nNa dworze si\u0105pi\u0142 deszcz. Do naszego koczowiska coraz to dochodzi\u0142y wie\u015bci, \u017ce szykuje si\u0119 transport. Dok\u0105d? Nie wiadomo. Kto\u015b powiedzia\u0142, \u017ce transport odb\u0119dzie si\u0119 w odkrytych wagonach. Odsun\u0119li\u015bmy si\u0119 w k\u0105t hali. Jeszcze poczekamy. Mamy chleb, placki, jeszcze jeden dzie\u0144 poczekamy. Mo\u017ce dowiemy si\u0119, co z ojcem? Kto\u015b przekonywa\u0142, \u017ce daremne czekanie, nie ma \u017cadnej nadziei, postanowili\u015bmy jednak zaczeka\u0107.<br \/>\nPo dw\u00f3ch dniach zdecydowali\u015bmy si\u0119 wreszcie na transport. Albo zdechniemy tu z g\u0142odu i wszy nas zjedz\u0105, albo mo\u017ce gdzie indziej b\u0119dzie lepiej. Gdy nawo\u0142ywano do zbi\u00f3rki, ruszyli\u015bmy gromadk\u0105. Zaprowadzono nas do poci\u0105gu. Czeka\u0142 ju\u017c sznur wagon\u00f3w bydl\u0119cych, do kt\u00f3rych trzeba si\u0119 by\u0142o gramoli\u0107 na wysoko\u015b\u0107 piersi doros\u0142ego m\u0119\u017cczyzny. Tutaj kr\u00f3lowali niemieccy Bahnschutze. Upychali nas po sze\u015b\u0107dziesi\u0105t os\u00f3b w jednym wagonie. Spl\u0105tani ko\u0144czynami z powodu t\u0142oku, czekali\u015bmy a\u017c poci\u0105g ruszy.\u201d<\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 14.44444465637207px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><span style=\"font-size: xx-small\">Maciej Piekarski \u201eTak zapami\u0119ta\u0142em\u201d<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">wydawca: Pa\u0144stwowy Instytut Wydawniczy<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">miejsce i rok wydania: Warszawa 1979<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">ISBN: 83-06-00115-X<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">liczba stron: 290<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">kategoria: wspomnienia (seria z syrenk\u0105)<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">format: A5<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">oprawa: twarda plus obwoluta<\/span><br \/>\n<span style=\"font-size: xx-small\">ilustracje: fotografie z archiwum autora<\/span><\/div>\n<p><span style=\"font-size: xx-small\"><br \/>\n<\/span><\/p>\n<div style=\"color: #000000;font-family: Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size: 14.44444465637207px;line-height: normal;background-color: #fff5e0;text-align: center\"><span style=\"font-size: xx-small\"> <img decoding=\"async\" src=\"http:\/\/republika.pl\/blog_gk_3824647\/4902609\/tr\/takzapamietalem.jpg\" border=\"0\" alt=\"\" \/> <\/span><\/div>\n<p>Kiedy\u015b jeszcze zabiega\u0142am, by kto\u015b to wznowi\u0142. Teraz ju\u017c czytam sama. A obr\u0105czka wr\u00f3ci na m\u00f3j palec w przysz\u0142ym roku. Te\u017c 1-go sierpnia. W kolejn\u0105 rocznic\u0119 wyj\u015bcia Antka z domu. Rocznic\u0119 ostatniego tupotu jego but\u00f3w po klatce schodowej bloku sadyby oficerskiej.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce od bardzo wielu lat 1 sierpnia zak\u0142adam na palec specjaln\u0105 srebrn\u0105 obr\u0105czk\u0119. To cegie\u0142ka na budow\u0119 pomnika Powstania Warszawskiego, tego przy placu Krasi\u0144skich. Ojciec by\u0142 rzecznikiem prasowym komitetu budowy tego pomnika. Zdejmuje t\u0119 obr\u0105czk\u0119 zawsze po 63 dniach, dok\u0142adnie dzie\u0144 po&#8230;<\/p>\n<div class=\"easywp-readmore\"><a class=\"read-more-link\" href=\"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/?p=1305\">Czytaj dalej&#8230;<span class=\"easywp-sr-only\">  Zdj\u0119\u0142am obr\u0105czk\u0119<\/span><\/a><\/div>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_crdt_document":"","footnotes":""},"categories":[4,10],"tags":[77,314,695,730,1083,1343,1428],"class_list":["post-1305","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-dziennikarstwo","category-warszawa","tag-anegdoty","tag-dziennikarstwo-2","tag-kultura-2","tag-literatura","tag-powstanie-warszawskie","tag-teatr","tag-warszawa","wpcat-4-id","wpcat-10-id"],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1305","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1305"}],"version-history":[{"count":0,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1305\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1305"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1305"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/blog.piekarska.com.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1305"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}